Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

Każdy kto mówił o szkodliwym napływie zboża z Ukrainy był „ruską onucą”. Teraz sytuacja jest dramatyczna

 Sytuacja jest dramatyczna nie tylko dla rolników, ale też dla konsumentów żywności. Po pierwsze, nie mamy gwarancji, jakiego rodzaju żywność kupujemy w sklepie. Po drugie, to że mamy tańsze produkty z Ukrainy, nie oznacza, że ceny spadają, bo one cały czas rosną – zauważa obecnie niezależny senator Jan Maria Jackowski, który był zagorzałym przeciwnikiem „piątki dla zwierząt”.

– Są ludzie z dużą wiedzą o rolnictwie w parlamencie. Już od lata 2022 r. ci parlamentarzyści z PiS przestrzegali przed niekontrolowanym zalewem zboża z Ukrainy. I wiem, że rozmawiali ono o tym z premierem Kowalczykiem. Uczulali administrację rządową aby podjąć odpowiednie środki. To zostało zignorowane. Parlamentarzyści słyszeli, że wszystko jest pod kontrolą. Co więcej, także opozycja przestrzegała. Donald Tusk już w czerwcu przestrzegał, że taki scenariusz może się pojawić. On i inni politycy opozycji, którzy przestrzegali przed kryzysem, byli określani mianem rosyjskich onuc. A ten scenariusz się ziścił. To dotyczy nie tylko zboża, a także drobiu, jak i cukru – mówi w rozmowie z Super Expressem niezależny senator Jan Maria Jackowski, który do lutego 2022 r. był związany z Prawem i Sprawiedliwością.

– Do kwestii zboża mogą dojść kolejne produkty, jak owoce i warzywa i ich producenci mogą dołączyć do protestu. Sytuacja robi się dramatyczna – mówiła prowadząca wywiad, Kamila Biedrzycka. – Ona robi się dramatyczna nie tylko dla rolników, ale też dla konsumentów żywności. Po pierwsze, nie mamy gwarancji, jakiego rodzaju żywność kupujemy w sklepie. Po drugie, to że mamy tańsze produkty z Ukrainy, nie oznacza, że ceny nie spadają, bo one cały czas rosną. Moim zdaniem, działania podejmowanie przez pana ministra Telusa nie pomogą, bo wymagają miesięcy, a sytuacja zmienia się z dnia na dzień. Rząd nie jest w stanie tej sytuacji przezwyciężyć i do kryzysu dojdzie przed wyborami – przestrzega senator Jackowski.

Źródło: cenyrolnicze.pl