Opublikowano w kategorii: Aktualności

Aktualności

W Senacie RP – punkt porządku obrad: ustawa o zmianie ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu

Senator Jan Maria Jackowski:

Dziękuję bardzo, Panie Marszałku.

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Panie Prezesie Instytutu Pamięci Narodowej!

Ja bym chciał nawiązać do niektórych wypowiedzi w tej drugiej części debaty, po moim wystąpieniu, ale zacznę od pewnej refleksji. Otóż mój ojciec był podporucznikiem Wojska Polskiego w kampanii wrześniowej, uczestnikiem walk w obronie Polski w 2. Pułku Artylerii Ciężkiej. Później, w okresie okupacji zamieszkiwał we Lwowie, był porucznikiem Armii Krajowej. W sierpniu 1945 r. w dramatycznych okolicznościach, bo mu zmarli teściowa i teść, z dwójką małych dzieci – to były moje obie siostry – wyruszył stamtąd wagonem bydlęcym, bo był poddany tzw. repatriacji, co było oszustwem samym w sobie, gdyż był przymuszony do wyjazdu ze Lwowa. Moi rodzice podejmowali tę dramatyczną decyzję, z jednej strony nie chcąc rozstawać się ze swoim rodzinnym miastem, ale z drugiej strony mając świadomość tego, że mojego ojca, jako porucznika Armii Krajowej, który brał udział w akcji „Burza”, prędzej czy później dosięgną represje komunistów i Sowietów, którzy byli we Lwowie. Trafił na tzw. ziemie północne i odzyskane. I tam w 1946 r. jako inżynier leśnik, bo był z zawodu inżynierem leśnikiem, inżynierem po Politechnice Lwowskiej, został pobity – jako ktoś, kto przyjechał ze Wschodu, znał biegle język rosyjski, bo się urodził w Kijowie przed rewolucją, i jako sowiecki obywatel, który został tutaj oddelegowany do budowania państwa polskiego – przez takich właśnie przedstawicieli… Były takie dramaty. Ale ja z tego tytułu nie mam pretensji, chociaż to były dramatyczne wydarzenia, a mój ojciec ledwie wyszedł z życiem z tego pobicia, które go dotknęło w jego własnym domu przy żonie w 1946 r. I to były dramaty polskiej historii. Ja nikogo nie usprawiedliwiam, nikogo nie oskarżam, ale chciałbym, żebyśmy o tych dramatach po prostu pamiętali.

I druga kwestia. Zwracam się tu do szefowej naszej komisji, do pani senator Barbary Zdrojewskiej. Basiu, ja z Bronkiem Komorowskim studiowałem, był starszym kolegą ze studiów. Z kolei Janek Żaryn był moim młodszym kolegą na studiach historycznych w Instytucie Historii Uniwersytetu Warszawskiego. I ja tutaj bym nie deprecjonował dorobku naukowego prof. Jana Żaryna, ponieważ jest on pokaźny. Co więcej, uzyskał stopień profesora nauk humanistycznych w zakresie historii od prezydenta Bronisława Komorowskiego w roku 2013. To, że pan prof. Jan Żaryn ma też swoje poglądy na różne wydarzenia współczesne, to jest efekt naturalnego prawa każdego obywatela – i nie zawsze wszyscy muszą z tymi poglądami się zgadzać – jednak jego dorobek naukowy pod względem merytorycznym, jego dorobek publicystyczny, jego zaangażowanie w życie społeczne moim zdaniem zasługują po prostu na szacunek. Ale to nie oznacza, że wszyscy muszą podzielać poglądy wszystkich. Dziękuję.

Źródło: Senat RP