Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

Kto w PiS nie poprze ustawy o szczepieniach pracowników? Senator: Nazwiska, które mogą zaskoczyć

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek zaprosiła na środę szefów klubów i kół parlamentarnych na rozmowy o ponadpartyjnych pomysłach na walkę z pandemią koronawirusa. Jan Maria Jackowski, senator PiS, nie ukrywał w TOK FM, że partia władzy ma problem z sejmową większością dla nowych obostrzeń. – Rząd próbuje dość rozpaczliwie przerzucić odpowiedzialność na opozycję – ocenił Jackowski.

&Pierwsze posiedzenie Senatu X Kadencji

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek zaprosiła na środę szefów klubów i kół parlamentarnych na rozmowę ws. projektu ustawy dotyczącej weryfikacji przez pracodawców szczepień ich podwładnych. Złożenie tego projektu zapowiedziało w ubiegły poniedziałek kilku posłów PiS. Szybko jednak okazało się, że niektórzy z polityków Zjednoczonej Prawicy zaczęli wycofywać podpisy pod dokumentem.

Większość klubów i kół parlamentarnych już potwierdziło, że wybiera się na środowe spotkanie z Elżbietą Witek. Karolina Lewicka, prowadząca „Wywiadu politycznego”, zauważyła, że to oznaka tego, iż PiS nie ma większości w Sejmie, żeby samodzielnie przeprowadzić tę ustawę. – Dlatego chce nie tylko opozycyjnych głosów, ale też przerzucenia części odpowiedzialności za rozwiązanie, które uznano za niepopularne i kosztowne sondażowo – powiedziała Lewicka.

– Pani redaktor, odpowiedź jest oczywista. Ma pani rację w tym pytaniu – przyznał z rozbrajającą szczerością Jan Maria Jackowski, senator PiS. Jak mówił, rząd powinien wziąć odpowiedzialność za te przepisy, a nie robić „wrzutki” tej ustawy jako projektu poselskiego. – Tego typu ustawa powinna być przedłożeniem rządowym, ponieważ dotyczy ograniczenia praw obywatelskich w bardzo istotnej części. Powinna być skonsultowana z pracodawcami i centralami związkowymi, a dopiero wtedy można ją procedować w Sejmie – mówił w Wywiadzie Politycznym TOK FM.

Przyznał, że projekt ustawy dotyczącej weryfikacji szczepień pracowników rząd mógł zgłosić „znacznie wcześniej”. – O IV fali koronawirusa mowa była przynajmniej dwa miesiące temu, jak nie lepiej. Więc oceniam to działanie jako ratunkowe w takim sensie, że próbuje się dość rozpaczliwie przerzucić odpowiedzialność na opozycję – stwierdził. – Przykro mi to mówić jako parlamentarzyście PiS, że formacja, która ma w swojej nazwie i „prawo”, i „sprawiedliwość”, podchodzi w ten sposób do bardzo ważnego procesu legislacyjnego – dodał.

Zaznaczył jednak, że to „zemści się” na obozie rządzącym. – Bo jeśli będzie tak, że ten projekt ustawy wywoła jakieś napięcia społeczne, być może zwolnienia (niezaszczepionych) z pracy, to odium tego pomysłu spadnie na obóz rządzący i tym samym spadnie jego poparcie. Tu się mści brak długofalowych, konsekwentnych działań rządu i brak uwspólnotowiania trudnych decyzji. Bo opozycja mogłaby się włączyć w podejmowanie trudnych decyzji, ale musi być z nią prowadzony poważny i partnerski dialog. A tego po prostu nie ma, są tylko działania z zaskoczenia – powiedział.

„Polityka chowania głowy w piasek”

Senator PiS odniósł się także do słów posłanki PiS Anny Siarkowskiej, która szefuje Parlamentarnemu Zespołowi ds. Sanitaryzmu i która – wraz z politykiem Solidarnej Polski – zasłynęła tym, że wybrała się z interwencją poselską do jednego domu dziecka, w którym dyrektorka zdecydowała o szczepieniu podopiecznych. W poniedziałek napisała: „Jeśli celem spotkania pani marszałek z postkomunistami i resztą totalnej opozycji jest zagwarantowanie poparcia dla niekonstytucyjnej ustawy segregacyjnej, to może warto z nimi omówić poparcie dla wszystkich innych ustaw”.

– W przypadku tego typu projektów to nie jest kwestia poparcia samej pani poseł Siarkowskiej, ale jest też cała grupa posłów, która nie poprze tej ustawy. To mogą być nazwiska, które zaskoczą opinię publiczną. Jest to grupa, którą należy szacować na pewno dobrze powyżej 10 osób – mówił Jackowski. Jak dodał, to sprawia, że rząd jest w wybitnie niekomfortowej sytuacji. – Może nawet teraz uda się tę ustawę przeprowadzić, ale w przyszłości rząd już będzie musiał negocjować w ramach swojego – teoretycznego – zaplecza politycznego każdą ustawę, która będzie choć trochę kontrowersyjna. Tak więc to jest bardzo trudna sytuacja dla rządu, ale można powiedzieć, że on sam swoją polityką chowania głowy w piasek do tego doprowadził – ocenił Jan Maria Jackowski.

Jego zdaniem, rząd zaniedbał budowanie w oczach opinii publicznej swojej wiarygodności w walce z pandemią. – Gdzie jest ustawa kompensacyjna, którą premier zapowiadał w styczniu tego roku? Miała dawać odszkodowania dla wszystkich, którzy doświadczyli negatywnych skutków poszczepiennych. Dwa razy w tej sprawie składałem interpelację i nie ma tej ustawy. A przecież to jest jeden z elementów budowania wiarygodności rządu (w walce z pandemią) – podkreślił.

Słabnące notowania PiS

Na koniec prowadząca audycję Karolina Lewicka zauważyła, że sondaże publikowane w ostatnim czasie pokazują spadek poparcia dla Prawa i Sprawiedliwości. Co więcej, według badania Kantar z poniedziałku, notowania PiS są już tak słabe, że koalicja Tuska z Hołownią miałaby nawet szansę na samodzielną większość w Sejmie, czyli więcej niż 231 głosów.

Senator Jackowski przyznał, że notowania jego partii spadają, ale – jak dodał – jej sytuacja byłaby jeszcze gorsza, gdyby nie kryzys na polsko-białoruskiej granicy. – Z punktu widzenia socjotechnicznego zazwyczaj w tego typu momentach kryzysowych uwaga opinii publicznej koncentruje się wokół rządzących – powiedział. – Jednak teraz głównym problemem będzie inflacja, drożyzną i słabnięciem złotówki. Niektórym w rządzie trudno sobie wyobrazić, że są osoby, dla których zapłacenie rachunku za prąd będzie gigantycznym wyzwaniem – podsumował gość TOK FM.

Źródło: tokfm.pl