Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

Ultimatum KE wywołało konsternację w obozie władzy. Senator PiS staje okoniem względem wykładni rządu

Senator Jan Maria Jackowski
Senator Jan Maria Jackowski / Źródło: Newspix.pl / Grzegorz Krzyzewski/Fotonews

Polska ma czas do 16 sierpnia, by zastosować się do orzeczenia TSUE. Jeśli tak się nie stanie, na nasz kraj mają zostać nałożone kary finansowe – poinformowali przedstawiciele Komisji Europejskiej. W Polsce trwa jednak przeciąganie liny między rządem a Sądem Najwyższym. Zdaniem rządu, stroną w sprawie jest właśnie SN, z kolei pierwsza prezes SN czeka na działania rządu. Na antenie TOK FM do konfliktu odniósł się senator z ramienia PiS. Przedstawił on jednak niewygodną dla rządu wykładnię sporu.

Przypomnijmy, że TSUE wydał wyrok, w myśl którego system odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów w Polsce nie jest zgodny z prawem Unii Europejskiej. Polskę zobowiązano ponadto do zawieszenia Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Przedstawiciele Komisji Europejskiej zastrzegli, że jeśli Polska nie zastosuje się do postanowień do 16 sierpnia, na nasz kraj zostaną nałożone kary finansowe.

Przeciąganie liny miedzy rządem a Sądem Najwyższym

W Polsce rozgorzał jednak spór, kto jest stroną w postępowaniu TSUE. Pierwsze komunikaty z Sądu Najwyższego wydane przez pierwszą prezes Małgorzatę Manowską były ostre. Manowska stwierdziła, że Izba będzie dalej orzekać, nie bacząc na postanowienie TSUE. Później jednak złagodziła swoje stanowisko i stwierdziła w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że zastanawia się nad ponownym zamknięciem Izby Dyscyplinarnej. – Rozważam taki krok, żeby umożliwić rządowi i parlamentowi spokojne przeprowadzenie ewentualnych prac legislacyjnych – powiedziała.

Rząd z kolei ma swoją wykładnię w tej sprawie. Początkowo rzecznik rządu uznał, że rząd odniesie się do ultimatum KE po tym, jak przenalizuje wszystkie dokumenty. Następnie Piotr Müller pojawił się w internetowym programie Rp.pl i uznał, że to jednak Sąd Najwyższy jest adresatem wyroku TSUE a nie polski rząd. – To sam Sąd Najwyższy musi podjąć decyzję, w jaki sposób ustosunkować się do wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, bo on jest zaadresowany właśnie do Sądu Najwyższego – powiedział.

Senator PiS wrzuca kamyk w szprychy rządu

Konsternacja, jaką wywołała taka deklaracja jest odczuwalna nawet w samym obozie władzy. Senator z ramienia PiS Jan Maria Jackowski, pytany o tę kwestię w TOK FM, wskazał, że to nie Sąd Najwyższy ma tu twardy orzech do zgryzienia.

– Stroną w sprawie TSUE nie jest Sąd Najwyższy, tylko rząd PiS. Małgorzata Manowska ma rację, że w tym zakresie powinien wypowiedzieć się rząd – stwierdził. Jak dodał, „brak umiejętności prowadzenia dialogu z KE może być kosztowny dla Polski”.

Źródło: wprost.pl