Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

Senator PiS Jan Maria Jackowski: W Rzeszowie porażka na własne życzenie

nie

Konrad FijołekPAP/Darek Delmanowicz

To jest czerwona lampka, która zapaliła się przed obozem Zjednoczonej Prawicy. Dlaczego? Przecież Rzeszów to stolica Podkarpacia, które słynie z poparcia dla PiS i obozu Zjednoczonej Prawicy – ocenił w rozmowie z Onetem wynik wyborów prezydenckich w Rzeszowie senator PiS Jan Maria Jackowski

Konrad Fijołek został prezydentem Rzeszowa w pierwszej turze przedterminowych wyborów. Kandydat opozycji zdobył 56,51 proc. głosów.

Na drugim miejscu była kandydatka Prawa i Sprawiedliwości Ewa Leniart – 23,62 proc. Popierany przez Solidarną Polską i Porozumienie Marcin Warchoł uzyskał 10,72 proc. 9,15 proc. głosowało na posła Konfederacji Grzegorza Brauna.

– Po raz pierwszy mamy tak spektakularny sukces opozycji. To jest znaczące. Politycznie należy odczytać te znaki i wyciągnąć wnioski z tej porażki – ocenił senator PiS Jan Maria Jackowski.

– Na razie takiej refleksji szczególnie nie widzę. Bardziej mamy obwinianie się i przerzucanie odpowiedzialnością. Trzeba przede wszystkim skupić się na tym, co należy poprawić, żeby w przyszłości nie było takiej sytuacji i to na większą skalę – dodał.

– To porażka na własne życzenie. Gdyby nie popełniono błędów, które zostały popełnione, gdyby nie to rozbicie głosów, mniej konfliktów i być może mniej prób bardzo bezpośredniego wpływu na elektorat w postaci różnych obietnic, wizyt ważnych osób w państwie itd., to być może ten wynik byłby inny – uważa senator.

Zdaniem Jackowskiego, „mamy do czynienia ze zbiorową odpowiedzialnością liderów Zjednoczonej Prawicy”. – Problemy istnieją też na poziomie lokalnym. Myślę, że łatwiej byłoby wystawić wspólnego kandydata, gdyby lokalne struktury PiS nie podejmowałby takich działań, jakie podjęły. Pierwszym kandydatem był Marcin Warchoł, później pojawiła się kandydatura Ewy Leniart. To był ten moment, w którym należało domówić w gabinetach jednego dobrego kandydata, który byłby reprezentantem całej Zjednoczonej Prawicy – powiedział.

Źródło: rp.pl