Opublikowano w kategorii: Aktualności

Aktualności

W Senacie RP – punkt porządku obrad: drugie czytanie projektu uchwały w 40. rocznicę wydarzeń marcowych w Bydgoszczy

Senator Jan Maria Jackowski:

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Drodzy Goście! Drogi Janie Rulewski! Wszyscy, którzy nas obecnie słuchają!

Chciałbym na wstępie bardzo serdecznie podziękować inicjatorom tej uchwały, ponieważ w natłoku różnych rocznic ta sprawa być może trochę umyka uwagi opinii publicznej, a dla tego okresu zwanego karnawałem „Solidarności”, a więc tych 16 miesięcy między sierpniem 1980 r. a grudniem 1981 r., miała ona fundamentalne znaczenie.

Warto być może przypomnieć jeszcze kilka faktów, które siłą rzeczy nie mogły znaleźć się w tej uchwale, bo ona jest dokumentem uroczystym, wyrażającym bardziej intencje, to nie jest oczywiście rozprawa historyczna.

Warto powiedzieć, że na tę sesję 19 marca, na której był obecny wicepremier peerelowskiego rządu, pan Stanisław Mach, byli zaproszeni związkowcy, którym obiecano możliwość zabrania głosu. To jest bardzo warte podkreślenia. I w składzie tej delegacji, poza już przytoczonymi osobami, ale je przypomnę, a więc poza Janem Rulewskim, który jest tu na sali, a ze strony rolników Michałem Bartoszcze, Markiem Gawineckim, Markiem Kloneckim, Edmundem Marciniakiem i Tadeuszem Szymańczakiem, byli również przedstawiciele „Solidarności” pracowniczej. Nie będę wszystkich ich nazwisk w tym momencie wymieniał. To, co istotne, to to, że delegacji obiecano możliwość zabrania głosu, jednak sesję zamknięto bez jego udzielenia, a działacze mieli się domagać rejestracji rolniczej „Solidarności”. Radni zaczęli rozchodzić się do domów, wobec czego zaproszeni związkowcy głośno zaprotestowali, na znak sprzeciwu ogłosili pozostanie w sali sesyjnej urzędu wojewódzkiego i zagrozili rozpoczęciem w niej strajku okupacyjnego. Dla władz była to niewygodna sytuacja, ponieważ od 3 dni w Bydgoszczy rolnicy prowadzili podobny strajk w siedzibie Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego przy ulicy Dworcowej 87. Dodatkowo przed budynkiem zaczęli gromadzić się związkowcy wezwani tutaj, aby swoją obecnością wzmocnili pozycję negocjacyjną kolegów obecnych na sesji wojewódzkiej rady narodowej.

Nie wiem, Panie Marszałku, czy tak będzie, ale mam nadzieję, że pan senator Rulewski też zabierze głos, i być może ja…

(Marszałek Tomasz Grodzki: Oczywiście tradycyjnie po wręczeniu uchwały pan senator wystąpi.)

Myślę, że dramatyzm… Ja nie będę wyręczał świadka bezpośredniego tych wydarzeń i bohatera tych wydarzeń w opisie tego, co się działo. Chciałbym odnieść się tutaj do szerszego tła tych wydarzeń.

W proteście wobec tego, co stało się w Bydgoszczy, lokalni związkowcy przeprowadzili 20 marca w regionie bydgoskim 2-godzinny strajk protestacyjny. Z kolei na 23 i 24 marca zwołano do Bydgoszczy posiedzenie władz krajowych NSZZ „Solidarność”. Podczas odbywających się wówczas burzliwych obrad, ponieważ był spór wewnątrz „Solidarności” na temat strategii wobec władz komunistycznych, uchwalono, że 27 marca przeprowadzony będzie 4-godzinny strajk ostrzegawczy, a jeżeli nie przyniesie on wymiernych korzyści, to 31 marca ogłoszony zostanie strajk generalny.

I faktycznie, strajk ostrzegawczy z 27 marca objął cały kraj. Szacuje się, że wzięło w nim udział 62% wszystkich pracowników pierwszej zmiany, chociaż np. w Bydgoszczy odsetek ten był znacznie wyższy i sięgał aż 87%. Strajkowały zakłady pracy, urzędy, szkoły, uczelnie wyższe. Była to, jak piszą historycy, największa akcja strajkowa w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Przytaczam ten fakt, ponieważ na posiedzeniu komisji była dyskusja, że to nie miało charakteru powszechnego. No właśnie miało ten charakter powszechny, mimo że ówczesne media reżimowe oczywiście przedstawiały wydarzenia bydgoskie jako przykład awanturnictwa, a obecnego na sali senatora Jana Rulewskiego przedstawiano jako osobę, która zakłóca porządek i funkcjonowanie państwa polskiego.

Protest pokazał władzom skalę poparcia społecznego dla „Solidarności”. Był on również silnym wsparciem dla negocjujących z władzami związkowców, którzy od samego początku spotykali się z najważniejszymi osobami w państwie. Warto wspomnieć, że 26 marca 1981 r., a więc na 2 miesiące przed śmiercią na raka, spotkał się z Wojciechem Jaruzelskim prymas Stefan Kardynał Wyszyński. Wtedy ze strony Wojciecha Jaruzelskiego padła deklaracja, że nastąpi rejestracja związku zawodowego rolników indywidualnych. Ale oczywiście do tego by nie doszło, gdyby nie fala tych zdarzeń, które miały miejsce.

Ostatecznie do strajku generalnego nie doszło, ale warto wspomnieć dramaturgię tych wydarzeń. Otóż równolegle odbywały się manewry wojsk Układu Warszawskiego. Ci, którzy pamiętają dramaturgię tamtych wydarzeń, doskonale zdają sobie sprawę z tego, że takie manewry przy tej skali napięcia mogą oznaczać nie tylko manewry wojskowe, ale coś zupełnie innego. Ja też – proszę wybaczyć osobistą refleksję – jako fotoreporter tygodnika „Solidarność”, który to tygodnik nie mógł się ukazać, a powstał na mocy porozumień sierpniowych i właśnie ze względu na wydarzenia bydgoskie wydanie tego numeru zostało opóźnione… W ogóle nie było wiadomo, czy ten tygodnik będzie się ukazywał. Pamiętam, jaka była wtedy atmosfera w redakcji przy ul. Batorego 14, poziom napięcia był wyjątkowo duży w całej tej sprawie. Ostatecznie 12 maja związek zawodowy rolników indywidualnych został zarejestrowany.

Proszę zwrócić uwagę na to, że wydarzenia bydgoskie, po pierwsze, było to pole doświadczalne dla socjotechnik propagandowych reżimu komunistycznego, chodzi o sposób przedstawiania uczestników tych wydarzeń, po drugie, była to uwertura do drugiego takiego głośnego wydarzenia, myślę tu o szkole pożarniczej i tych słynnych wydarzeniach w Warszawie chyba 3 grudnia 1981 r. Oba te wydarzenia zapowiadały, że prędzej czy później władze komunistyczne zdecydują się na siłową rozprawę z tym niezwykłym naszym narodowym zrywem związkowo-solidarnościowym. Dziękuję.

Źródło: Senat RP