Opublikowano w kategorii: Aktualności

Aktualności

W Senacie RP-punkt porządku obrad: drugie czytanie projektu uchwały w 50. rocznicę strajku włókniarek w Łodzi

Senator Jan Maria Jackowski:

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Prezydent! Szanowni Zebrani!

Chciałbym na wstępie podziękować inicjatorom tego projektu uchwały i panu senatorowi Kwiatkowskiemu, który o tę sprawę zabiegał, dlatego że faktycznie, a mówię to jako doktor historii, sprawa strajku łódzkich włókniarek nie przebiła się tak bardzo do świadomości społecznej, tak jak tragiczne wydarzenia z grudnia 1970 r. na Wybrzeżu, a więc głównie w Gdyni, w Gdańsku i w Szczecinie, a także w Elblągu. Z tego punktu widzenia jest to bardzo ważny element polskiej historii.

Przypomnijmy sobie sytuację z tamtego okresu. Akurat doskonale to pamiętam, bo byłem świadkiem wydarzeń grudniowych w Szczecinie, tych tragicznych. Otóż po słynnej wizycie Edwarda Gierka w Stoczni Szczecińskiej im. Adolfa Warskiego, gdy padły słynne słowa „Pomożecie? Pomożemy!”, wydawało się, że nowa ekipa, która przyszła po odejściu ekipy Władysława Gomułki, problem napięć społecznych związanych z podwyżkami, ale nie tylko, bo także z warunkami pracy i z innymi kwestiami, które były podnoszone, ma już z głowy. Okazało się jednak, że tak się nie stało. Warto tu zwrócić uwagę na bezskuteczne próby dialogu, które były podjęte. Początkowo władze wysłały pana wicepremiera Jana Mitręgę, który podjął negocjacje ze strajkującymi włókniarkami…

(Rozmowy na sali)

(Marszałek Tomasz Grodzki: Bardzo proszę o wyciszenie rozmów.)

…ale włókniarki okazały się bardzo roztropne w tych rozmowach. Po pierwsze, nie dały się sprowokować do wyjścia na ulice, ponieważ na ulicach… Nie wiadomo, jaki byłby scenariusz tych wydarzeń. Mamy przecież w pamięci to, co w grudniu 1970 r. działo się na Wybrzeżu.

Po drugie, warto zwrócić uwagę, że ten strajk wybuchł w chyba największym łódzkim zakładzie. Znawcy Łodzi mnie może poprawią, ale zakłady imienia Juliana Marchlewskiego zatrudniały 9,5 tysiąca pracowników, w zdecydowanej większości kobiety. Były to dawne zakłady Izraela Poznańskiego. Mówimy tutaj o historycznej fabryce, która brała udział w budowaniu zrębów polskiego przemysłu włókienniczego.

I jeszcze jeden element, na który niewątpliwie warto zwrócić uwagę, a o którym pisze w swoich wspomnieniach Mieczysław Rakowski. Pan senator Kwiatkowski nie wspomniał o tym, że te dyskusje z włókniarkami miały niezwykle emocjonalny charakter, co uświadomiło ówczesnej władzy, że to nie są przelewki.

Mało tego, wynikiem tego protestu był też pierwszy plan modernizacyjny miasta Łodzi. No, jest z nami pani prezydent Łodzi. Jak wiemy, Łódź była miastem bardzo zaniedbanym w sensie infrastrukturalnym, w sensie infrastruktury miejskiej.

Można też powiedzieć, że jednym z efektów tego strajku, który jak twierdzą historycy, był jednym z największych strajków w latach siedemdziesiątych… Porównuje się go do Radomia, do 1976 r. W szczytowym momencie brało w nim udział 55 tysięcy osób, czyli mniej więcej tyle samo, ile w tych protestach w czerwcu 1976 r.

Można powiedzieć, że ten strajk włókniarek zamknął pewien etap przepoczwarzania się systemu komunistycznego w Polsce, zapoczątkował odchodzenie od… No, po czasach stalinowskich, po czasach tzw. małej stabilizacji gomułkowskiej i budowania takiego, powiedziałbym, przaśnego komunizmu, nastąpiła era Edwarda Gierka. Wtedy mimo wszystko nastąpiły pewne zmiany w aparacie rządowym, w systemie sprawowania władzy.

Ten strajk był niesłychanie doniosły. Słusznie pan senator Kwiatkowski zwrócił uwagę, że to były przede wszystkim kobiety. Aż 80% strajkujących to były kobiety. To było wielkie zwycięstwo tych kobiet, ponieważ osiągnięto cofnięcie podwyżek, a to, przypomnę, nie udało się… O tym wspominał pan senator Kwiatkowski. Cofnięto podwyżki cen żywności, które miały istotny wpływ na nastroje.

Konkludując, uważam, że to bardzo dobrze, że w pięćdziesiątą rocznicę tych ważnych wydarzeń historycznych Wysoka Izba podejmuje taką uchwałę. Dziękuję.

Źródło: Senat RP