Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

Gorący wieczór w Senacie, przerwano obrady. Wiemy, kiedy zostaną wznowione

Przedstawiciele senackiej większości przekonywali podczas wtorkowej debaty, że Senat powinien wyrazić ubolewanie z powodu próby zamachu na procedury demokratyczne w USA oraz solidarność z narodem amerykańskim. Innego zdania byli senatorowie PiS, którzy chcą odrzucenia projektu rezolucji lub wprowadzenia w nim zmian.

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki

Marszałek Senatu Tomasz GrodzkiFoto: Twitter/@PolskiSenat

  • W Senacie spór o rezolucję ws. wzmocnienia współpracy z USA
  • We wtorek po godz. 22 Senat przerwał obrady
  • Wznowi je w środę o dziesiątej

W projekcie rezolucji autorstwa senatorów KO napisano, że Senat RP „wyraża solidarność z narodem amerykańskim po tragicznych wydarzeniach w Waszyngtonie 6 stycznia tego roku, w wyniku których zginęło 5 osób” oraz „głębokie ubolewanie z powodu próby zamachu na procedury demokratyczne kluczowego sojusznika Polski”.

Potępia też „tych, którzy w niej uczestniczyli i do niej podżegali”. Wyrażają też nadzieję, że „przekazanie władzy w Stanach Zjednoczonych zostanie dokończone w sposób pokojowy i sprawny, a państwo i naród amerykański wyjdą z tego doświadczenia silniejsze. Osłabienie USA byłoby niekorzystne dla świata, w tym Polski” – czytamy w projekcie.

Marcin Bosacki (KO) relacjonując prace senackiej komisji spraw zagranicznych, mówił, że senatorowie PiS podczas jej prac twierdzili, że projekt to wtrącanie się w sprawy wewnętrzne USA. Tymczasem – mówił – w poprzedniej kadencji Senatu, gdy większość miało PiS, m.in. w sytuacji ataków terrorystycznych we Francji uchwalono bardzo podobną rezolucję mówiącą o solidarności z narodem francuskim.

Prosił o poparcie ich projektu rezolucji; przekonywał, że dotyczy ona ataku na demokrację w USA, co jest kwestią, w której cały zachodni świat powinien być solidarny. Podkreślał, że to szczególnie ważne, gdy władzę obejmuje „sprawdzony przyjaciel Polski” Joe Biden, a słowa o wzmocnieniu wzajemnej chęci współpracy są w tej sytuacji potrzebne.

Mówił, że przedstawiciel MSZ, zaproszony do udziału w posiedzeniu komisji najpierw zadeklarował, że uczyni to w sposób zdalny, po czym w ostatniej chwili się z tego wycofał. Zaznaczył, że resort znał treść projektu rezolucji i miał możliwość przedstawienia swojej opinii, ale tego nie zrobił.Senat: bez poprawek do ustawy o morskiej energetyce wiatrowej

„Próby storpedowania prac nad uchwałą”

Jan Maria Jackowski (PiS) pytał, czemu w projekcie użyto sformułowania „próby zamachu na procedury demokratyczne”. Bosacki odpowiedział, że próby „zmniejszania wagi” tego, co się wydarzyło 6 stycznia, budzą jego zdumienie. Przekonywał, że nie ma wątpliwości, że próba zamachu miała tam miejsce.

– To był tłum – agresywny, co widać na wielu filmach, zatłuczono na śmierć policjanta – którego celem było wdarcie się na teren Kapitolu, nie w dowolnym momencie, tylko w dzień, w którym obie izby kongresu amerykańskiego dokonywały ratyfikacji, potwierdzenia wyboru na prezydenta przez elektorów stanowych Joe Bidena – podkreślił.

Bogdan Klich (KO) krytykował „próby storpedowania prac nad uchwałą, której podjął się klub PiS w czasie komisji”. Nieobecność na niej oraz w czasie debaty przedstawiciela MSZ określił jako skandaliczną. Podkreślił, że Senat ma prawo do tego, by być solidarnym i ma obowiązek współpracy z innymi parlamentami. Podkreślił, że jego zdaniem wydarzenia z 6 stycznia „to był akt terroru”. Zaznaczył, że ewakuowano wówczas senatorów i kongresmanów ze względu na bezpośrednie zagrożenie ich życia i zdrowia.

Wskazywał, że była to próba zamachu na procedury demokratyczne. – Nie da się tego lepiej nazwać; czemu PiS nie chce nazwać tego po imieniu? Czyżby chodzi o to, że wyrażamy wiarę w siłę amerykańskiej demokracji? – pytał polityk. Mówił, że w czasie kampanii prezydenckiej w USA PIS „postawiło na jednego konia”, przez co obecnie „polityka PiS znalazła się w ślepym zaułku”.

Bogdan Borusewicz (KO) przekonywał, że poprzez projekt rezolucji opozycja „dała możliwość wyjścia z sytuacji, w jaką PiS się wpakował, gdy cała propaganda rządowa była nastawiona na wspieranie Donalda Trumpa”.

Także Bosacki przekonywał, że opozycja rzuca PiS „koło ratunkowe, broniąc Polski przed izolacją na arenie międzynarodowej”.

W podobnym tonie wypowiadał się Michał Kamiński (PSL), który podkreślał, że na osłabienie instytucji demokratycznych w USA czeka Rosja. Mówił, że wydarzenia w USA pokazują „jak kończy władza, która nie szanuje swoich oponentów” i nazywa ich gorszym sortem.

Jackowski podkreślał z kolei, że jego zdaniem Amerykanom nie jest potrzebna ta uchwała, jest za to potrzebna opozycji by „zaakcentować swój sposób myślenia”. Powiedział, że podpisałby się po projektem uchwały, ale – jako że nie znalazł użycia słowa „zamach” w wypowiedziach innych ważnych polityków – wolałby, aby nie użyto go także w rezolucji. Zaproponował, by usunąć z uchwały fragment mówiący o „próbie zamachu na procedury demokratyczne kluczowego sojusznika Polski” oraz „potępianiu tych, którzy w niej uczestniczyli i do niej podżegali” i go przeformułować.

Apelował, by nie być „zbyt emocjonalnym w podejmowaniu uchwały w temacie gorącym i nie do końca rozpoznanym”.Ustawa „lokal za grunt” jest potrzebna. Senatorowie dyskutowali na temat rynku mieszkaniowego

„Mania prześladowcza PiS”

Jerzy Czerwiński (PiS) złożył wniosek o odrzucenie projektu w całości. Według niego Senat nie ma prawa, by taką rezolucję wystosować; przekonywał, że zgodnie z konstytucją politykę zagraniczną mogą prowadzić tylko prezydent współdziałając z premierem i właściwym ministrem czy radą ministrów. – My nie my prawa do tego, by prowadzić politykę zagraniczną – mówił. Podkreślił, że jego zdaniem projekt ma na celu „połajankę i bójkę polityczną” z PiS i ma być narzędziem, by tej formacji „przyłożyć”. Zaznaczył, że nie dziwi go, że w tej sytuacji przedstawiciel PiS nie stawił się ani na posiedzenie komisji, ani na debatę w Senacie.

Gabriela Morawska-Stanecka (Lewica) wyraziła zdumienie „manią prześladowczą PiS”; podkreślała, że nie każdy akt polityczny jest skierowany przeciw PiS. Powiedziała, że spodziewała się, że rezolucja zostanie przyjęta przez Senat przez aklamację. Mówiła, że prawo zobowiązuje przedstawicieli różnych instytucji, także ministerstw do współpracy z senackimi komisjami i brania udziału w ich pracach.

Jako że w czasie debaty padły wnioski dot. m.in. propozycji poprawek, w sprawie projektu ponownie zbierze się senacka komisja; politycy KO chcą, by głosowanie nad projektem przeprowadzono podczas obecnego posiedzenia Izby.

Tłum, który wtargnął w ostatnią środę do Kongresu USA, był częścią wielotysięcznej demonstracji w Waszyngtonie przeciwko rzekomym fałszerstwom wyborczym, odbywającej się pod hasłem „Uratować Amerykę”. Do wzięcia udziału w manifestacjach zachęcał na Twitterze sam prezydent Donald Trump, który na około godzinę przed szturmem przemówił do demonstrantów, zapewniając ich, że nigdy nie zrezygnuje z walki przeciwko „kradzieży” wyborów. W wyniku zamieszek zginęło pięć osób, w tym jeden policjant.

Kongres USA głosy Kolegium Elektorów zatwierdził w czwartek, uznając Bidena za zwycięzcę listopadowych wyborów prezydenckich. Inauguracja 46. przywódcy Stanów Zjednoczonych odbędzie się 20 stycznia.

Źródło: polskieradio24.pl