Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

Mandat dla władzy

Rządzący, zapowiadając zniesienie możliwości odmowy przyjęcia mandatu, przekonali się o podwójnym znaczeniu tego słowa. Skoro zaostrzenia prawa nie poprze formacja Jarosława Gowina, zabraknie w Sejmie mandatów do przyjęcia kontrowersyjnej regulacji. Jan Maria Jackowski już zapowiedział, że nie zagłosują za nią w Senacie. Rzeczywiście trudno wyobrazić sobie zmianę bardziej dla obywatela niekorzystną niż forsowana przez PiS. 

Wszyscy wiedzą, że nie chodzi o mandaty za parkowanie. Władza zmierza do rozbudowania uprawnień policji ale w sytuacji protestów ulicznych. Do tej pory wykorzystywano do nękania ich uczestników przepisy, związane z pandemią. Teraz władza forsuje regulacje, które uczynią funkcjonariusza nie wykonawcą prawa lecz arbitrem. Skoro ma decydować na miejscu, zyskuje uprawnienia, którymi nie dysponowała Milicja Obywatelska za poprzedniego ustroju. Teraz mandat trzeba będzie przyjąć, żeby potem go ewentualnie do sądu zaskarżyć. Do tej pory odmowa przyjęcia mandatu skutkowała policyjnym wnioskiem do sądu o ukaranie. Ciężar przerzuci się więc na obywatela. Zaprzecza to wprawdzie zawartej w Konstytucji zasadzie domniemania niewinności, ale odkąd na czele orzekajacego w takich sprawach Trybunału Konstytucyjnego stanęła mgr Julia Przyłębska rządzący nie muszą przejmować się tą niezgodnością.  

Z drugiej strony zanim jeszcze ogłoszono, z czym władza w nowym roku wystąpi, posłowie PiS tak charakteryzowali stan rządzącej większości: możemy uchwalić wszystko… ale nic ważnego.

Potwierdziło się to w trakcie ujawniania złożonego już projektu „mandatowych” zaostrzeń. Do ich poparcia nie kwapi się część nominalnej pisowskiej większości: sprzeciw Porozumienia Jarosława Gowina udaremni skutecznie ich wprowadzenie, ponieważ w tym wypadku nie pomoże PiS deklarująca wolnościowe przekonania Konfederacja, nie ze względu na interes uczestników demonstracji przeciw rozszerzeniu zakazu aborcji, tylko dobro kierowców i handlujących na bazarach, bo wszystkich ich potencjalnie dotkną pisowskie zaostrzenia. Dla niewielkiego politycznego urobku władza zdecydowana jest w tej kwestii utrudnić życie szerokiemu gronu obywateli. 

Skoro rachunek głosów przedstawia się dla PiS niekorzystnie, można się zastanawiać, po co rządzący w ogóle z tym pomysłem wystąpili. Jak się wydaje, obecna ekipa skłonna jest powtarzać taktykę władz komunistycznych z późnych lat 80. Już po stanie wojennym ekipa generalska wyskakiwała z rozmaitymi twardymi rozwiązaniami – jak z karą banicji z kraju dla oponentów politycznych – po to, żeby później się z nich wycofywać i demonstrować swój domniemany liberalizm. To porównanie dla obecnej władzy kłopotliwe, ale w pełni zasłużone.

Policja w Polsce potrzebuje nie rozszerzenia jej prawnych ram działania, tylko dofinansowania i szkoleń. Nie radzi sobie z demonstracjami ulicznymi – jak okazało się choćby ostatniego 11 Listopada – ale przede wszystkim z przestępczością pospolitą i drobnymi wykroczeniami. Widać to zwłaszcza w centrach wielkich miast, gdzie również w pandemii szwendają się bandy żebraków, nawet kilkunastoosobowe, nagabujące przechodniów i zwielokratniające brakiem higieny i tak poważne epidemiologiczne zagrożenie. Po nocach ryczą pijacy, nie przejmując się zamknięciem knajp. Policja ściga ideową młodzież demonstrującą na ulicach, ale pozostaje bierna wobec nastolatków popijających piwo w parku w dodatku wbrew antypandemicznym regulacjom… po dziewięcioro na jednej ławce. W nagrodę za indolencję funkcjonariusze zyskać mają rozszerzone uprawnienia. 

Ktoś z opozycji zauważył, że czasy kiedy do milicjanta w PRL mówiło się „panie władzo” minęły bezpowrotnie. Arogancja rządzących nie sprawi, że one wrócą. Co najwyżej przyczyni się do utraty kolejnych paru punktów w sondażach, w które podobno tak starannie wczytują się doradcy Jarosława Kaczyńskiego. Warto więc przypomnieć, że – pomimo niedawnego zawetowania przez prezydenta Andrzeja Dudę ustawy o działach administracji rządowej – to prezes jako wicepremier pozostaje odpowiedzialny za bezpieczeństwo wewnętrzne. Widać kiepsko sobie z tym radzi, skoro pozycję policji trzeba naprędce wzmacniać prawem powielaczowym. Na razie bowiem funkcjonariusze najlepiej sprawdzali się, wykonując zadanie ochrony żoliborskiej willi prezesa.  

Źródło: wio.waw.pl