Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

Czy PiS Poda Rękę Rolnikom?

Po wyrzuceniu ministra Jana Krzysztofa Ardanowskiego, na cenzurowanym jest senator Jan Maria Jackowski.

To kolejny lider frakcji zdroworozsądkowej w PiS, która ujawniła się w czasie głosowania nad ustawą potocznie znaną, jako piątka dla zwierząt. Nie tylko krytykuje treść ustawy, sposób jej konsultowania oraz procedowania, ale ujawnia również partyjny lobbing wobec posłów, którzy ustawy nie popierają, porównując go do mobbingu.

Przewodniczący Klubu Parlamentarnego PiS Ryszard Terlecki mówił m.in. iż senator Jan Maria Jackowski „nie tylko głosuje, ale i wypowiada się niezgodnie z naszymi przekazami medialnymi”. „Będzie to zapewne skutkowało wyrzuceniem go z klubu.” [Radio Wnet].

Co do przekazu medialnego, można się zgodzić, że wypowiedzi posłów i senatorów moderowane są przez partyjny ośrodek propagandowy w ramach public relations, jednak wrzucanie do jednego worka piaru i głosowania nad ustawą, to wyraźne nadużycie. Posłowie nie głosują zgodnie z przekazem piarowym partii, tylko zgodnie z interesem państwa i wyborców. I właśnie takie nielegalne naciski na niejednomyślnych posłów ujawnił senator Jackowski.

Normalną praktyką jest zaproponowanie nowej ustawy posłom w klubie partyjnym, dyskusja i wspólnie podjęta decyzja. Posłowie nawzajem przekonują się do swoich racji. Projekty ustaw zaś, powinny być zgodne z ustaloną i ogłoszoną w trakcie kampanii wyborczej polityką. W dokumentach programowych PiS nie ma jednak żadnej wzmianki o tak rozumianej polityce rolnej. Jest to pomysł całkowicie „od czapy”.

W przypadku „piątki dla zwierząt” elementy te zostały pominięte. Zabrakło konsultacji społecznych i partyjnych, zabrakło dyskusji i wspólnych uzgodnień. Pojawiły się za to groźby pozbawiania pracy niepokornych posłów, co jeśli jest prawdą, a jest bo senator Jackowski nie kłamie, śmierdzi już pospolitą działalnością przestępczą.

„Senator zwrócił uwagę również na metody nacisków, które „daleko wykraczały poza wachlarz metod parlamentarnych”, wśród których było szantażowanie członków rodziny polityków.

– Jeden z senatorów powiedział mi, że tej osoby współmałżonek został wezwany do zakładu pracy, gdzie był szantażowany przez swojego szefa. Miał usłyszeć, że jeżeli senator nie zagłosuje za „Piątką”, to straci pracę. A nie jest tajemnicą, że ta rodzina jest w bardzo trudnej sytuacji materialnej. To pokazuje, do jakich metod się posuwano, aby łamać kręgosłupy senatorom – wskazał senator Jackowski” [Prawy.pl].

Taktyka stosowana przez władze PiS jest prosta. Przykładnie ukarać „prowodyrów”, nastraszyć resztę i w ten sposób wymusić posłuszeństwo. Karą ma być tutaj wyrzucenie z grupy, czyli polityczne wyizolowanie nieposłusznych posłów, które w konsekwencji przyniesie im brak reelekcji i załamanie kariery politycznej.

Działania takie są zazwyczaj skuteczne – jeśli w „izolatce” znajdą się pojedyncze osoby, jednak w tym przypadku mamy do czynienia z liczącą ok. 17. parlamentarzystów grupą, która może rozpocząć samodzielne życie polityczne – bez łaski i bez protekcji Prezesa.

Przy czym samodzielne, nie należy rozumieć jako kolejnej formacji z definicji antypisowskiej. Może to być działalność paradoksalnie propisowska, ale bez przesady, jaką teraz obserwujemy, czyli posłowie zasadniczo podzielają politykę PiS, ale w kwestiach dotyczących pryncypiów całkowicie ją negują, głosując przeciw kastracji polskiego rolnictwa, czy przeciw „prawu” do aborcji, popierając sojusz i współpracę gospodarczą z USA, w kontrze do polityki PiS, która wszystko stawia na współpracę z niemiecką Unią Europejską. Właśnie takiej prawicowej formacji brakuje na polskiej scenie politycznej i wszyscy już od kilku lat wieszczą, że formacja taka powstanie.

Zawieszani i wyrzucani z PiS parlamentarzyści zdobyli wieleset tysięcy głosów w wyborach na rachunek PiS. Z politycznego punktu widzenia, ich dalsza działalność polityczna ma mniejsze szanse w obecnym kształcie, jako posłów podpadniętych Prezesowi, którzy na 100% nie dostaną już miejsca na listach wyborczych, niż stworzenie odrębnego bytu politycznego trzy lata przed wyborami, co pozwala na bardzo zaangażowaną i widoczną działalność „w terenie”, wśród rolników, którzy na gwałt potrzebują przedstawicieli w sejmie, reprezentujących i broniących rolniczej racji stanu.

Trzy lata pracowitości musi zaowocować dużym poparciem w kolejnych wyborach – a to z których list i w jakich koalicjach posłowie ci będą kandydować, to już inna sprawa. Pewne jest tylko, że wszyscy ich będą chcieli mieć jako sojuszników i dotyczy to również PiSu.

Zatem Szanowni Państwo, przestańcie ronić łzy i trząść porteczkami – chcieliście iść do polityki, więc witajcie w świecie polityki. Pamiętajcie tylko, że nawet dobre decyzje podejmowane poniewczasie nie są już dobre, gdyż są spóźnione. Obecnie jest ten moment, jaki tuż po wyborach miał Trzaskowski, żeby zagospodarować 10-milionową „solidarność ubeków i postkomunistów” w formę znaczącego ruchu społecznego, czy formacji politycznej. Nie zrobił tego i teraz, po zaledwie czterech miesiącach namysłów, kombinacji i kalkulacji okazuje się, że temat został przekombinowany i nic z tego nie będzie.

Szanowni Posłowie i Senatorowie! nie bądźcie jak Trzaskowski!

Źródło: stowarzyszenierkw.org