Opublikowano w kategorii: Aktualności

Aktualności

W Senacie RP – punkt porządku obrad: ustawa o zmianie ustawy o ochronie zwierząt oraz niektórych innych ustaw

Senator Jan Maria Jackowski:

Panie Marszałku! Wysoka Izbo!

Ja bym głos mojego przedmówcy odebrał jako apel do senatorów opozycji, która ma większość w Senacie, więc rozumiem, że pan senator zachęcał nas do odrzucenia tej ustawy, a głównie swoich kolegów z Platformy Obywatelskiej.

(Głos z sali: Tak…)

No tak, bo mam nadzieję…

(Rozmowy na sali)

Bo ten wniosek, jak rozumiem, będziemy przegłosowywać jako pierwszy w tym bloku głosowań, który przed nami.

Panie Marszałku, Wysoka Izbo, myślę, że na temat kwestii merytorycznych związanych z tą ustawą nie będę się szerzej rozwodził, ponieważ w toku tych debat już wiele informacji na ten temat przedstawiono.

Chciałbym zwrócić uwagę na to, że bardzo mnie zaniepokoił tryb i sposób pracy nad tą ustawą, ponieważ tak ważna ustawa, ustawa, która reguluje sprawy społeczne, gospodarcze, cywilizacyjne, światopoglądowe, a poniekąd ma istotny wpływ na życie publiczne i polityczne w kraju, powinna być procedowana z rozwagą, zgodnie z procedurami, z konsultacjami i z tym wszystkim, o czym była tutaj mowa.

Na wstępie chciałbym zwrócić uwagę, że ta ustawa pozostaje w jawnej i oczywistej sprzeczności z programem Prawa i Sprawiedliwości, przynajmniej tym, który był w wyborach w latach 2015 i 2019. Tam o zakazie uboju rytualnego, o ograniczeniach, jakie mają spotkać rolników, w ogóle nie było mowy. Wręcz przeciwnie, Prawo i Sprawiedliwość… I słusznie, ja to jak najbardziej popierałem, jestem senatorem Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości od 9 lat i to popierałem, reprezentuję w Senacie okręg rolniczy, subregion ciechanowski, i zawsze uważałem, że ten program był jak najbardziej słuszny. Mało tego, ten program spotkał się ze zrozumieniem w środowiskach rolniczych, okołorolniczych, wiejskich, małomiasteczkowych i Prawo i Sprawiedliwość dzięki tym wyborcom uzyskało możliwość rządzenia w Polsce, a pan prezydent wygrał wybory prezydenckie.

I teraz tak. Do mnie do biura przychodzą rozżaleni rolnicy, rozżaleni producenci, rozżaleni różnego rodzaju przedsiębiorcy i mówią: co wy robicie? Co wy robicie z tą ustawą? Dlaczego tak nagle? Dlaczego w ten sposób?

Niestety, może wbrew intencji wnioskodawców, zostało to odebrane jako uderzenie w polską wieś. Tak to zostało odebrane. I to nie tylko wśród tych, którzy bezpośrednio na skutek tej ustawy mogą stracić źródła utrzymania, ale również przez całe środowisko rolnicze. A dlaczego? Powiem, z bardzo prostego powodu: dlatego że została naruszona godność polskiego rolnika, został on przedstawiony jako morderca, jako osoba, która nie szanuje zwierząt i nie jest dobrym człowiekiem, bo dobrzy ludzie popierają tę ustawę, a źli ludzie – w domyśle rolnicy – jej nie popierają. Niestety, sprawy godnościowe, sprawy tożsamości są bardzo ważne i te sprawy traumę w środowiskach rolniczych pozostawią na dłużej. Mam nadzieję, że jeśli chodzi o skutki ekonomiczne, to uda się to jakoś wyprostować. Jednak ta krzywda, jaką wyrządzono ludziom, gdy podzielono społeczeństwo na światłych mieszkańców wielkich miast, którzy stosują tzw. wysokie standardy etyczne, i rolników, którzy są niedobrzy, to jest coś najgorszego, co przy okazji tej ustawy zrobiono rolnikom. Tym bardziej że to bije w ten etos, który znamy w Polsce od pokoleń, związany z hasłem „żywią i bronią”, co oznacza, że w razie potrzeby są żołnierzami i stają w obronie ojczyzny, a na co dzień w pocie czoła pracują po to, żebyśmy mieli chleb.

I ten wątek, a to w tej debacie jeszcze się nie pojawiło, moim zdaniem jest bardzo istotny. Ktoś, kto nie zna wsi, kto nie zna rolników, tego po prostu nie rozumie i dlatego jest zdziwiony, nie wie, skąd te protesty, skąd te tysiące ludzi dzisiaj na ulicach Warszawy. Ano właśnie stąd. I nie będzie tak – jak słyszymy w deklaracjach – że na jednym proteście to się skończy. Ta ustawa będzie jeszcze w Sejmie, jeszcze pan prezydent będzie się nad nią zastanawiał i może być taka sytuacja, że jeszcze przez dobrych kilka tygodni, w skrajnym wypadku może nawet przez 2 miesiące, będzie to jeden z głównych tematów debaty publicznej w Polsce.

Wysoka Izbo, mamy w tej ustawie 3 warstwy. Jest warstwa ekonomiczna: jest to ewidentne osłabienie polskiej gospodarki, a przynajmniej rolnictwa w jakimś jego segmencie. A rolnictwo, jak wiemy, to są naczynia połączone. Ktoś produkuje paszę, ktoś zapewnia transport, ktoś leasinguje maszyny rolnicze, ktoś dostarcza urządzeń, bank spółdzielczy to kredytuje, ktoś ma mieszalnię pasz… To jest cały ciąg zależności. I trzeba znać się na rolnictwie i wiedzieć, że jak się wyjmie kilka cegieł z muru, to nie jest tak, że to nie pozostanie bez wpływu na cały ten mur. A więc skutki ekonomiczne są duże. Osłabiamy potencjał polskiej gospodarki, ale wzmacniamy potencjał gospodarki niemieckiej, duńskiej, fińskiej, ukraińskiej, rosyjskiej paradoksalnie, bo ona też na tym może zyskać, czeskiej i słowackiej. Czy to jest celowe działanie w czasach pandemii, kryzysu gospodarczego, żeby osłabiać potencjał polskiej gospodarki – mało tego – żeby zaciągać na polskie państwo dość enigmatyczne i blankietowe, jak na razie proponuje rząd, zobowiązania do wypłacenia rekompensat nie wiadomo na jakich zasadach, a więc obciążyć w sumie podatnika kosztami likwidacji tej branży rolniczej, która miała zdolności eksportowe, która przynosiła dochód państwu polskiemu, która dawała tysiącom gospodarstw rolnych, producentów możliwość pracy? I to wszystko się zabija w imię racji dobrostanu. Oczywiście dobrostan jest ważną sprawą i jest też pewnym kryterium cywilizacyjnym, ale żeby taką ustawę wprowadzać, to trzeba to robić w ramach konsultacji, po uzgodnieniach, po dyskusjach, na zasadzie, moim zdaniem, projektu rządowego, w ramach którego są prowadzone konsultacje międzyresortowe, w obecności i w ramach dyskusji z zainteresowanymi stronami, i to wszystkimi – i obrońcami zwierząt, i rolnikami, i producentami itd.

Wysoka Izbo, mamy to, co mamy. Te poprawki, które zostały złożone czy zostały zapowiedziane, w zasadzie niewiele zmieniają. Ja oczywiście się cieszę, że one są. I cieszę się, że odeszliśmy od tego dogmatyzmu, bo wpierw słyszałem, że ta ustawa jest genialna, doskonała, że ten, kto jest przeciw ustawie, jest zwolennikiem okrutnego mordowania zwierząt. Tak to było przedstawiane opinii publicznej propagandowo i ideologicznie. Nie było głębszej refleksji. Stąd w opinii publicznej ta cała ustawa sprowadza się do dyskusji o hodowli zwierząt futerkowych, a to jest margines tej ustawy. I co do tego jest między nami konsensus. Nikt nie jest zwolennikiem tego, żeby na siłę kontynuować tę produkcję, ale jeżeli ma być ona wygaszona, musi być to zrobione na cywilizowanych zasadach. Są doświadczenia innych krajów: długie okresy przejściowe, rekompensaty itd. itd. Była tutaj o tym mowa.

I teraz odniosę się do poprawek. Drób został tutaj wyłączony. A dlaczego? Bo policzono pewnie, że drób jest zdecydowanie większą częścią tej części eksportowej i po prostu rządowi ze względów finansowych się nie opłaca przejmować zobowiązań za utracone korzyści przy produkcji drobiu. Czyli tutaj rolę odgrywa kalkulacja ekonomiczna a nie etyczna. No bo zostawia się po prostu… Twarde liczby tutaj przemawiają.

Teraz jeżeli chodzi o okresy przejściowe… No, co to za zmiana mówiąca o tym, że ustawa wejdzie 1 stycznia 2022 r., czyli praktycznie za rok? Przecież zanim ustawa będzie podpisana, zanim się ukaże w Monitorze Polskim, zanim, załóżmy, przejdzie ten cały cykl z tym związany, co też nie jest takie pewne… To co to jest rok? To jest stanowczo za mało. Cykl w rolnictwie trwa znacznie dłużej. Była o tym mowa. To powinny być znacznie dłuższe okresy przejściowe.

Ponadto brak ustawowych mechanizmów wypłacania tych rekompensat jest, uważam, piramidalną szkodą. Rząd mówi, że teraz nad tym pracuje, a przez miesiąc czy półtora miesiąca mówił, że proszę bardzo, jest to doskonała ustawa, i nad tym nie pracował. No, proszę państwa, to jest niepoważne. Nie mówimy o jakiejś incydentalnej małej ustawie. Mówimy o ustawie, która dotyczy setek tysięcy ludzi i która dotyczy miliardowych kwot, a więc to jest bardzo poważna sprawa, i pewnego etosu, który w polskiej tradycji istotny, kwestii rolnictwa, produkcji itd. itd.

Wreszcie trzecia sprawa dotyczy inspekcji, która ma powstać. Po co tworzyć kolejne gabinety, dyrektorów, samochody, stołki, struktury, skoro jest Inspekcja Weterynaryjna, którą należałoby być może – chociaż uważam, że tak powinno być – dofinansować, zwiększyć jej kompetencje i w ten sposób faktycznie wprowadzić lepszy nadzór nad dobrostanem zwierząt, które są trzymane w celach hodowlanych. I można to było spokojnie osiągnąć. Można było usiąść do stołu. Można było podyskutować, można było na ten temat rozmawiać, ale wybrano model konfrontacyjny, niepotrzebny. I mamy teraz na ulicach Warszawy to, co mamy. I przypuszczam, że nie będzie to koniec.

Wysoka Izbo, kończąc, chcę powiedzieć tak. Wydaje mi się, że najlepiej byłoby, gdyby ta ustawa zakończyła swój bieg legislacyjny i gdyby poważnie przystąpić do rozpatrzenia trzech czy dwóch – nie wiem, nie dyskutuję tutaj – propozycji rozsądnych rozwiązań w tym zakresie. Dziękuję. (Oklaski)

Źródło: Senat RP