Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

Senatorowie PiS krytycznie o „piątce Kaczyńskiego”: Zostaliśmy zaskoczeni, „czepia się” hodowców psów

– Uważam, mówię to jako parlamentarzysta ze sporym doświadczenie, że fatalnie się stało, że w Sejmie nie było poważnej debaty na ten temat – mówił o nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt senator Prawa i Sprawiedliwości Jan Maria Jackowski. O ustawie senatorowie dyskutowali w trakcie posiedzenia komisji rolnictwa.

Posiedzenie senackiej komisji rolnictwa

4

Twitter.com/Senat RP

OTWÓRZ GALERIĘ NA GAZETA.PLREKLAMA

Nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt, nazywana też „piątką Kaczyńskiego” lub tzw. piątką dla zwierząt została przegłosowana przez Sejm w ubiegłym tygodniu. Zakłada ona m.in. zakaz hodowli zwierząt futerkowych, a także możliwość przeprowadzania uboju rytualnego tylko na użytek działających w Polsce związków wyznaniowych. Za ustawą zagłosowało 356 posłów, 75 było przeciw (w tym 38 członków klubu Prawa i Sprawiedliwości), wstrzymało się 18.REKLAMA

W czwartek ustawą zajęła się senacka komisja rolnictwa i rozwoju wsi. Senatorowie Prawa i Sprawiedliwości nie ukrywali, że mają wobec ustawy sporo zastrzeżeń.

– Uważam, że głębszego zastanowienia wymagają zapisy, które są najważniejsze dla gospodarki rolnej, dla polskiego rolnictwa. Mam tu na myśli zapis o uboju rytualnym, o zakazie hodowli zwierząt futerkowych i nadaniu zbyt wysokich uprawnień organizacjom pozarządowym – mówił senator PiS Józef Łyczak.

– Zapis o zakazie zwierząt futerkowych może pozostać, pod warunkiem, że przedłużymy vacatio legis [okres między opublikowaniem ustawy a wejściem jej w życie – red.] do 6 lat, dając odpowiednie rekompensaty – proponował.Zobacz wideoCo dalej z ustawami o ochronie zwierząt i o bezkarności urzędników?

Jackowski: W Sejmie nie było poważnej debaty

Senator PiS Jan Maria Jackowski stwierdził, że choć nie jest członkiem komisji rolnictwa, udział na czwartkowym posiedzeniu uznał za „swój obowiązek”. – W moim okręgu wyborczym [okręg ciechanowski – red.] nie spotkałem ani jednej osoby, która byłaby zadowolona z tej ustawy. Nawet ci, którzy są za zwiększeniem ochrony zwierząt domowych, mówią, „no tak, ale nie można ludziom zamykać interesów, nie można ludziom zamykać drogi” – komentował.

– Uważam, mówię to jako parlamentarzysta ze sporym doświadczenie, że fatalnie się stało, że w Sejmie nie było poważnej debaty na ten temat – stwierdził.

– Mam nadzieję, że Senat w toku tych prac wypracuje taką poprawę tej ustawy, która będzie do przyjęcia, ale tej chwili dowiadujemy się coraz więcej, nawet w zakresie ochrony zwierząt domowych, jak wiele jest tu niedoróbek, nieprecyzyjnych sformułowań, sprzeczności, a nawet i niedorzeczności – wskazywał.

Jak dodał, dyskusja wokół tej ustawy spowodowała, że „zostały obrażone tysiące polskich rolników jako mordercy zwierząt, jako ci, którzy w sposób straszliwy traktują swoje trzody, swoje zwierzęta”. – Podzielono Polaków na światłych mieszkańców miast, którzy są tacy bardzo proekologiczni i prozwierzęcy, no i tych rolników, producentów, hodowców, właścicieli ubojni, którzy powinni być wyjęci spod prawa, bo są tak okrutni i tak znęcają się nad zwierzętami – mówił.

– Polskiej wsi została zrobiona wielka przykrość – dodał.

„Nie spotkałem nikogo, kto nie byłby zaskoczony”

Senator PiS Zdzisław Pupa stwierdził wprost, że „wszyscy zostali zaskoczeni tą ustawą”. – Nie spotkałem nikogo, kto nie byłby nią zaskoczony. Ta ustawa ingeruje nie tylko w wiele aspektów rolniczych, ale również mieszkańcy miasta są nią dotknięci, mieszkańcy wiosek, hodowcy psów, kotów, drobnego inwentarza – mówił.

– Do tego nałożyło się wiele niezrozumiałych dla mnie tematów związanych z tym, że staramy się likwidować takie działy gospodarki hodowlanej, które służyły ludziom, obywatelom. Moja rodzina nie korzysta z futer, jeśli chodzi o fretki, ani moja mama, żona, córka, nikt nie chodził w wykwintnych fretkowych futrach. Dochodzi do hipokryzji i obłudy, bo niektórzy korzystają czy korzystali z tego typu ubrań i dzisiaj próbują z tym walczyć – komentował senator.

– Ta ustawa, powiem tak kolokwialnie, „czepia się” również hodowców psów rasowych. Doprowadza do sytuacji, że za chwilę będziemy płacić za psa rasowego kilkanaście tysięcy złotych, po to, żeby takiego psa pozyskać. To sytuacja niezrozumiała, że my, zamiast chronić zwierzęta, pomagać w utrzymaniu zwierząt, doprowadzamy do sytuacji, że za niedługo te psy będą albo wybijane, albo wypuszczane, albo likwidowane w inny sposób przed wejściem w życie tej ustawy – wyliczał.

Senator Jacek Włosowicz (PiS) wskazywał na zagrożenia dla eksportu. – Polski eksport budujemy w różnych dziedzinach krok po kroku. Nie jest to łatwe, ponieważ nie mamy dużego doświadczenia w handlu zagranicznym od stuleci. Ci eksporterzy, którzy już coś osiągnęli wiedzą, jak trudno się to dokonuje. W tym momencie stawiamy kolejną tamę, przestaniemy być eksporterem mięsa wołowego, jak i kurczaków. Idziemy przeciwko swoim założeniom, że chcemy budować kraj, którego wzrost będzie również oparty na eksporcie – alarmował.

Źródło: wiadomosci.gazeta.pl