Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

Gorąca dyskusja w Senacie wokół Rzecznika Praw Dziecka

Opozycyjni senatorowie krytykowali w piątek rzecznika praw dziecka, że jest uzależniony od rządzących i nie potrafi się zdystansować do tego, co myśli. Odpowiadał, że jeśli krytyka jest uczciwa, to jest budująca, a jeśli opiera się na manipulacji, to utwierdza go tylko w tym, że obrał dobry kierunek.

  • Opozycyjni senatorowie krytykowali rzecznika, że nie potrafi się zdystansować do tego, co myśli, a dzieci i młodzież straciły wiarę, że stanie w ich obronie
  • Senatorowie opozycji wskazywali, że Pawlak jest rzecznikiem uzależnionym od obecnej władzy i wybrany został z uchybieniem prawa
  • Senatorowie przypominali kontrowersyjne wypowiedzi Rzecznika Praw Dziecka
  • Pawlak odpowiadał, że do każdego dziecka podchodzi z empatią i broni jego stanowiska niezależnie od tego, „skąd dziecko pochodzi i w jakiej sytuacji się zjawia”

REKLAMA

Opozycyjni senatorowie krytykowali rzecznika, że nie potrafi się zdystansować do tego, co myśli, a dzieci i młodzież – po wielu nieuchodzących temu urzędowi wypowiedziach – straciły wiarę, że stanie w ich obronie i będzie rzecznikiem ich praw bez względu na wyznanie, orientację seksualną czy poglądy.

Senatorowie opozycji wskazywali, że Pawlak jest rzecznikiem uzależnionym od obecnej władzy i wybrany został z uchybieniem prawa, z czego zdaje sobie sprawę jako prawnik, bo brakuje mu pięcioletniego doświadczenia w pracy z dziećmi lub na rzecz dzieci. Ich zdaniem parlament przymknął na to oko. – Nie było tych lat pracy, nie umiał ich pan udowodnić – przypomniała senatorka Magdalena Kochan (KO).

„Pan jest uzależniony od tego rządu”

– Czy może pan dzisiaj stanąć okoniem i powiedzieć rządowi, że dziecko, które ma 14, 15 lat i pracuje 40 godzin tygodniowo, to nie jest żadna reforma edukacji? Nie, pan nie może tego powiedzieć rządowi, bo pan się boi i jest pan uzależniony od tych, którzy pana powołali. Czy może powiedzieć rządowi, że opowie się zdecydowanie za dziećmi, które przyszły na świat dzięki metodzie in vitro, bo to są pełnoprawni obywatele? Czy powie pan, że stanie pan w obronie ich stygmatyzowania? Nie, nie powie pan, bo pan jest uzależniony – wyliczała Kochan.

– Mateusz Marek / PAP

Dodała też, że jako prawnik musi wiedzieć, że niedopuszczone są kary cielesne dla dzieci, a pan „z rozrzewnieniem przypomina klapsy dawane przez ojca”.

Senatorowie przypominali inne kontrowersyjne wypowiedzi rzecznika, chociażby tę dotyczącą metody in vitro jako metody „niegodziwej”. Senator Marek Borowski (KO) uznał ją za krzywdzącą dzieci.

– Jeśli usłyszy to dziecko, które pochodzi z tej metody, to proszę powiedzieć, jak ono się czuje? Jaki może być jego stosunek do rodziców, bo ta niegodziwość odnosi się do rodziców, którzy zastosowali tę metodę – powiedział.

Zapytał, czy rzecznik może zadeklarować, że „więcej takich stwierdzeń używać nie będzie”.

Mikołaj Pawlak: więcej nie będę

Pawlak odpowiadał, że do każdego dziecka podchodzi z empatią i broni jego stanowiska niezależnie od tego, „skąd dziecko pochodzi i w jakiej sytuacji się zjawia”. Ma na uwadze to, żeby dzieci były wychowywane w prawidłowy sposób na mądre i prawe osoby.

Wskazywał też, że pełniąc ten urząd, zmaga się z wieloma dylematami natury moralnej. Przywołał przykład dziecka, którego sprawa trafiła już do sądu, „bo rodzice nie potrafią się dogadać, kto i na jakich zasadach będzie je wychowywał”, bo zarówno jego matka, jak i ojciec to osoby homoseksualne, którzy umówili się, że dziecko powstanie z wykorzystaniem metody in vitro.

– Mateusz Marek / PAP

– Zaraz dojdzie do tego, że mamy czworo rodziców w tej sprawie i powstaje problem, komu oddać na wychowanie tego chłopczyka – powiedział. Dodał, że „kwestie ocen moralnych dotyczących różnych aspektów życia opierają się na prawie naturalnym”.

Opozycyjni senatorowie mówili o tym, że słowa RPD są szeroko komentowane i wyrządzają wielką szkodę tym, do których obrony został powołany. – My dorośli bardziej wstydzimy się przed nimi, gdy widzą pana niektóre działania – mówiła senatorka KO Agnieszka Kołacz-Leszczyńska.

Rzecznik odpowiada na zarzuty

Rzecznik, odpowiadając na zarzuty dotyczące tego, że jest uzależniony od rządzących, tłumaczył, że jego poglądów przed wyborem na tę funkcję nikt nie znał.

– W debacie publicznej nie pojawiały się. Dokładnie odwrotnie niż w stosunku do Adama Bodnara, który przed wyborem (na stanowisko rzecznika praw obywatelskich – PAP) bardzo jaskrawie – i to można sobie znaleźć w jednym z dzienników – przed wyborem te poglądy lewicowe wprost określał. Łącznie mówiąc z tym, na kogo głosuje – bronił się.

Jednocześnie podkreślił, że nie obawia się uczciwej krytyki. – Ta uczciwa, oparta na faktach i prawdziwych twierdzeniach jest budująca i mobilizuje mnie do ochrony praw dziecka i rzetelnej pracy. A ta nieuczciwa, oparta na manipulacjach, to w zasadzie utwierdza, że dobry kierunek działalności obieram – skwitował.

Senatorowie dopytywali też, co zrobił i co ma zamiar zrobić, by ograniczyć pedofilię.

– Chodzi o sytuację, gdy jest doniesienie o tego rodzaju przestępstwach. Są wręcz środowiska, całe grupy zawodowe, które, wydaje się, że są pod ochroną prawną – mówił senator (KO) Adam Szejnfeld.

„Rzecznik ma prawo do własnych poglądów”

Jan Maria Jackowski (PiS) ocenił, że zarzuty senatorów pod adresem rzecznika nie są merytoryczne. Podkreślił, że każdy rzecznik ma swoją osobowość, profil zawodowy i bagaż doświadczeń, z którym na ten urząd przychodzi.

– Mateusz Marek / PAP

– Mam wrażenie, że na tej naszej dyskusji nie zaciążyła właściwie merytoryczna kwestia dotycząca obszaru funkcjonowania rzecznika praw dziecka, ale warstwa polityczno-ideologiczna – powiedział senator PiS.

Dodał, że w trakcie debaty Pawlak był głównie krytykowany za swoje poglądy i wypowiedzi publiczne.

– Pan rzecznik, tak jak każdy z senatorów, ma prawo do swoich poglądów i gwarantuje mu to konstytucja. Mało tego, ma prawo wypowiadać te poglądy. Jeżeli naruszy w tym prawo, to oczywiście ponosi konsekwencje, ale ma prawo je wypowiadać – powiedział.

Źródło: onet.pl