Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

To o to chodzi? KO chce odwołania RPD. Lubnauer atakuje: Powinien zająć się prześladowaniem dzieci ze względu na orientację

Koalicja Obywatelska chce odwołania Mikołaja Pawlaka z funkcji Rzecznika Praw Dziecka; jeszcze w piątek do Sejmu ma trafić wniosek w tej sprawie. Posłowie KO zarzucają Pawlakowi, że w swej pracy kieruje się fundamentalizmem, a jego wypowiedzi naruszają godność dzieci.Reklama

Lubnauer: RPD sprzeniewierzył się ślubowaniu

Koalicja Obywatelska składa dzisiaj wniosek o odwołanie Rzecznika Praw Dziecka, ponieważ sprzeniewierzył się on ślubowaniu, które złożył w momencie, w którym tym rzecznikiem został

— powiedziała na piątkowej konferencji prasowej Katarzyna Lubnauer.

Jak dodała, RPD powinien zajmować się „realnymi problemami dzieci”, m.in. walką z biedą i wykluczeniem, rosnącą liczbą samobójstw wśród najmłodszych, zapaścią psychiatrii dziecięcej czy dostępem do dopalaczy.

Powinien się zająć kwestią prześladowania dzieci ze względu między innymi na orientację seksualną, powinien się zająć tym, czy dzieci nie przebywają w domach dziecka, czy można w jakikolwiek sposób im pomóc, żeby przebywały w rodzinach zastępczych, a nie w placówkach opiekuńczych

— wskazała Lubnauer.

Zarzuciła też Mikołajowi Pawlakowi, że swymi wypowiedziami (dotyczącymi np. klapsów, ideologii LGBT czy niedawną o edukatorach seksualnych) „godzi w prawa i bezpieczeństwo dzieci”. W jej ocenie, Rzecznik w swym postępowaniu nie kieruje się wiedzą i nauką, a fundamentalizmem.

Senacka większość krytycznie o RPD

Podczas dzisiejszej dyskusji w Senacie przedstawiciele senackiej większości krytykowali rzecznika – zarzucając mu, że nie potrafi zdystansować się do tego, co myśli, a dzieci i młodzież – po wielu nieuchodzących temu urzędowi wypowiedziach – straciły wiarę, że stanie w ich obronie i będzie rzecznikiem ich praw bez względu na wyznanie, orientację seksualną czy poglądy.

Dla pana ważna jest rodzina, a nie dziecko z tej rodziny. Pan ma zabezpieczyć dobro tego dziecka i tylko właściwie o to walczyć

— apelowała Alicja Chybicka, wskazując jednocześnie, że obecny rzecznik nie potrafi się zdystansować do tego, co myśli.

Powinien się pan zdystansować. Pan powinien jak lew chronić i kochać dzieci

— stwierdziła.

Jednocześnie senatorowie wskazywali, że Pawlak jest rzecznikiem uzależnionym od obecnej władzy i wybrany został z uchybieniem prawa, z czego zdaje sobie sprawę jako prawnik, bo brakuje mu pięcioletniego doświadczenia w pracy z dziećmi lub na rzecz dzieci. Ich zdaniem parlament przymknął na to oko.

Nie było tych lat pracy, nie umiał ich pan udowodnić

— przypomniała senator Magdalena Kochan.

Czy może pan dzisiaj stanąć okoniem i powiedzieć rządowi, że dziecko które ma 14,15 lat i pracuje 40 godzin tygodniowo, to nie jest żadna reforma edukacji? Nie, pan nie może tego powiedzieć rządowi, bo pan się boi i jest pan uzależniony od tych, którzy pana powołali. Czy może powiedzieć rządowi, że opowie się zdecydowanie za dziećmi, które przyszły na świat dzięki metodzie in vitro, bo to są pełnoprawni obywatele? Czy powie pan, że stanie pan w obronie ich stygmatyzowania? Nie, nie powie pan, bo pan jest uzależniony

— wyliczała Kochan.

Dodała też, że jako prawnik musi wiedzieć, że niedopuszczone są kary cielesne dla dzieci, a pan „z rozrzewnieniem przypomina klapsy dawane przez ojca”.

Senatorowie przypominali inne kontrowersyjne, ich zdaniem, wypowiedzi rzecznika, chociażby tę dotyczącą metody in vitro jako metody „niegodziwej”. Senator Marek Borowski uznał ją za krzywdzącą dzieci.

Jeśli usłyszy to dziecko, które pochodzi z tej metody, to proszę powiedzieć, jak ono się czuje? Jaki może być jego stosunek do rodziców, bo ta niegodziwość odnosi się do rodziców, którzy zastosowali tę metodę

— powiedział.

Zapytał, czy rzecznik może zadeklarować, że „więcej takich stwierdzeń używać nie będzie”.

Pawlak: Nie obawiam się uczciwej krytyki

Pawlak odpowiadał, że do każdego dziecka podchodzi z empatią i broni jego stanowiska niezależnie od tego, „skąd dziecko pochodzi i w jakiej sytuacji się zjawia”. Ma na uwadze to, żeby dzieci były wychowywane w prawidłowy sposób na mądre i prawe osoby.

Wskazywał też, że pełniąc ten urząd, zmaga się z wieloma dylematami natury moralnej. Przywołał przykład dziecka, którego sprawa trafiła już do sądu, „bo rodzice nie potrafią się dogadać, kto i na jakich zasadach będzie je wychowywał”, bo zarówno jego matka, jak i ojciec to osoby homoseksualne, którzy umówili się, że dziecko powstanie z wykorzystaniem metody in vitro.

Zaraz dojdzie do tego, że mamy czworo rodziców w tej sprawie i powstaje problem, komu oddać na wychowanie tego chłopczyka

— powiedział. Dodał, że „kwestie ocen moralnych dotyczących różnych aspektów życia opierają się na prawie naturalnym”.

Opozycyjni senatorowie mówili o tym, że słowa RPD są szeroko komentowane i wyrządzają wielką szkodę tym, do których obrony został powołany.

My dorośli bardziej wstydzimy się przed nimi, gdy widzą pana niektóre działania

— mówiła senator KO Agnieszka Kołacz-Leszczyńska.

Rzecznik, odpowiadając na zarzuty dotyczące tego, że jest uzależniony od rządzących, tłumaczył, że jego poglądów przed wyborem na tę funkcję nikt nie znał.

W debacie publicznej nie pojawiały się. Dokładnie odwrotnie niż w stosunku do Adama Bodnara, który przed wyborem (na stanowisko rzecznika praw obywatelskich – PAP) bardzo jaskrawie – i to można sobie znaleźć w jednym z dzienników – przed wyborem te poglądy lewicowe wprost określał. Łącznie mówiąc z tym, na kogo głosuje

— bronił się.

Jednocześnie podkreślił, że nie obawia się uczciwej krytyki.

Ta uczciwa, oparta na faktach i prawdziwych twierdzeniach jest budująca i mobilizuje mnie do ochrony praw dziecka i rzetelnej pracy. A ta nieuczciwa, oparta na manipulacjach, to w zasadzie utwierdza, że dobry kierunek działalności obieram

— skwitował.

Senatorowie dopytywali też, co zrobił i co ma zamiar zrobić, by ograniczyć pedofilię.

Chodzi o sytuację, gdy jest doniesienie o tego rodzaju przestępstwach. Są wręcz środowiska, całe grupy zawodowe, które, wydaje się, że są pod ochroną prawną

— mówił senator Adam Szejnfeld.

Jan Maria Jackowski: Zarzuty nie mają merytorycznego charakteru

Jan Maria Jackowski ocenił, że zarzuty senatorów pod adresem rzecznika nie są merytoryczne. Podkreślił, że każdy rzecznik ma swoją osobowość, profil zawodowy i bagaż doświadczeń, z którym na ten urząd przychodzi.

Mam wrażenie, że na tej naszej dyskusji nie zaciążyła właściwie merytoryczna kwestia dotycząca obszaru funkcjonowania rzecznika praw dziecka, ale warstwa polityczno-ideologiczna

—powiedział senator PiS.

Dodał, że w trakcie debaty Pawlak był głównie krytykowany za swoje poglądy i wypowiedzi publiczne.

Pan rzecznik, tak jak każdy z senatorów, ma prawo do swoich poglądów i gwarantuje mu to konstytucja. Mało tego, ma prawo wypowiadać te poglądy. Jeżeli naruszy w tym prawo, to oczywiście ponosi konsekwencje, ale ma prawo je wypowiadać

— powiedział.

Zwrócił uwagę, że w Polsce nasila się dyskusja ideologiczno-kulturowa.

To niestety pachnie czymś, co określa się często terrorem politycznej poprawności i niestety do naszej debaty publicznej ten – nazwijmy to publicystycznie – terror politycznej poprawności coraz bardziej się wkrada

— ocenił.

Źródło: wPolityce.pl