Opublikowano w kategorii: Aktualności

Aktualności

W Senacie RP-punkt porządku obrad: ustawa o zmianie ustawy o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa, ustawy o komercjalizacji i niektórych uprawnieniach pracowników oraz ustawy o gospodarce nieruchomościami

Senator Jan Maria Jackowski:

Panie Marszałku! Panie Ministrze! Panie Prezydencie! Wysoki Senacie!

Nie po raz pierwszy dotykamy kwestii związanych z szeroko rozumianą reprywatyzacją. I zawsze wysuwa się jeden generalny wniosek z tych naszych debat, dyskusji, sporów o konkretny kształt poprawek, o zakres przedmiotowy danej nowelizacji czy ustawy, pojawia się jedna zasadnicza kwestia, która jest praprzyczyną tych wszystkich problemów. Wspominał o tym pan marszałek Borowski, wspominał o tym pan senator Pociej. Otóż, Wysoka Izbo, niestety czkawką się nam odbija, powiem kolokwialnie, to, że u zarania przemian ustrojowych w 1989 r., względnie niedługo po 1989 r., nie przyjęto rozwiązań, których celem byłoby uporządkowanie stosunków własności na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. To jest problem. Polska jest chyba jednym z nielicznych krajów – znamy jeden albo dwa takie kraje spośród dawnych krajów demokracji ludowej – w których nie ma tego typu rozwiązania systemowego. To jest problem, z którym wszystkie kraje Środkowej i Środkowo-Wschodniej Europy się borykają. Ja powiem tak: państwo Łotwa, jak uzyskało niepodległość… Chyba druga ustawa, którą tam uchwalono, to była ustawa reprywatyzacyjna. Tam był problem chociażby mienia poniemieckiego, które było duże. Uregulowano te kwestie i dzięki temu Łotwa mogła się swobodnie gospodarczo i społecznie rozwijać.

Pan prezydent podał liczbę, która jest szokująca: 20% obszaru miasta stołecznego Warszawy, który wynosi ponad 500 km2… znaczy 20% nieruchomości – może w ten sposób powiem, żeby być precyzyjnym – ma nieuregulowany status własnościowy. Mało tego, ten katalog jest tak naprawdę nieznany. My mówimy o gruntach, które na mocy dekretu Bieruta były komunalizowane czy nacjonalizowane, ale była też reforma rolna. Wiemy, że obecna Warszawa nie leży w obrębie miasta stołecznego z 1945 r., tylko jest znacznie szersza. I jest tu chociażby problem Wilanowa, majątku po Branickich, olbrzymich obszarów. To jest problem, który jest bardzo realny. Tam były różne działki, nie wiadomo, które wnioski jak będą rozstrzygnięte, a przecież mieszkają tam dzisiaj dziesiątki tysięcy ludzi. To pokazuje skalę problemu, a wniosków może przybywać. Samo miasto stołeczne Warszawa, jak pan prezydent powiedział, szacuje liczbę tych wniosków na 4 tysiące, a mogą wpłynąć nowe. Sytuacja jest płynna.

Gros wniosków dotyczy oczywiście dawnej gminy Centrum. Dla tych, którzy nie wiedzą, powiedzmy, że kiedyś miasto stołeczne Warszawa było związkiem gmin. W 2002 r. Warszawa została z powrotem scalona. Gmina Centrum z 7 dzielnicami to był w zasadzie obszar leżący mniej więcej, proszę mnie nie trzymać za słowo, w przedwojennych administracyjnych granicach miasta Warszawy. Mniej więcej, nie dokładnie, po prostu mniej więcej. Tak że problem jest gigantyczny, bo to w sposób istotny hamuje rozwój przestrzenny Warszawy, rozwój gospodarczy Warszawy. No bo jak prowadzić normalny obrót nieruchomościami, skoro są wątpliwości prawne, kto jest właścicielem danej nieruchomości? No i oczywiście są sprawy społeczne, które są może najgłośniejsze, najczęściej są nagłaśniane w mediach, pokazują krzywdę lokatorów, Bogu ducha winnych, którzy rzeczywiście mieli przydział kwaterunkowy, zamieszkali, a w wyniku różnych działań, tej dzikiej, jak to było określane, reprywatyzacji tracą możliwość zamieszkiwania.

I powiem więcej, coś, co w tej debacie jeszcze nie padło. Mianowicie jeżeli wrócimy do tych domów jednorodzinnych czy w ogóle do budynków, to, Wysoka Izbo, trzeba powiedzieć, że znaczna część tych budynków niedługo będzie w stanie śmierci technicznej. Co to oznacza? To oznacza, że z mocy ustawy dotychczasowi mieszkańcy będą wykwaterowani. A dlaczego? Dlatego, że jest nieuregulowany status i nawet administracja, która chciałaby robić nakłady, nie może ich robić, ogranicza się do minimum minimorum. I za chwilę może dojść do paradoksu, że pod rządami tej oto ustawy miastu będzie się opłacało wykwaterowywać mieszkańców właśnie z powodu stanu technicznego danej nieruchomości budynkowej i zwracać taką nieruchomość tzw. byłemu właścicielowi. To jest kolejny obszar związany z działaniami, z brakiem tej pierwotnej praprzyczyny i z tym, że my w Polsce mamy 3 zasadnicze kategorie tzw. byłych właścicieli. Pierwsi to są ci, którzy utracili własność w wyniku II wojny światowej i przede wszystkim reformy rolnej; ja już pomijam dekret o lasach czy o nacjonalizacji przemysłu, bo to są bardziej szczegółowe rozwiązania. Druga grupa to ofiary lex specialis dla Warszawy, tego dekretu Bieruta dotyczącego Warszawy. Trzecia grupa, niemała, to ci, którzy stracili mienie zabużańskie, a więc ci obywatele polscy, którzy utracili mienie w wyniku korekty granic na wschodzie Polski. I proszę zauważyć, że każda z tych grup jest w innej sytuacji prawnej, a tak samo ma oczywiste konstytucyjne prawo do roszczeń związanych z utratą mienia, jeżeli ono nastąpiło z naruszeniem prawa.

Tak że, Wysoka Izbo, to wszystko razem wskazuje – ja już nie chcę wchodzić w szczegóły, nie chcę przedłużać tego mojego wystąpienia – że ta ustawa, którą procedujemy, porządkuje w obszarze funkcjonowania komisji weryfikacyjnej kilka spraw, daje możliwość skutecznego ubiegania się o odszkodowanie tym lokatorom, którzy są ofiarami dzikiej reprywatyzacji – i słusznie, ta sprawa jak najbardziej powinna być uregulowana – ale ona nie rozwiązuje istoty problemu, czyli problemu, przed którym stoimy, szczególnie w aspekcie różnych międzynarodowych oczekiwań od strony polskiej. Jest to może temat poboczny wobec tej konkretnej ustawy, ale temat, który z nią się ściśle wiąże. I dopóki ta sprawa nie będzie rozwiązana… A przypomnę, że na gruncie prawa międzynarodowego wszelkie roszczenia własnościowe będące wynikiem działań wojennych nie ulegają przedawnieniu. Tak że to nie jest tak, że za kilkadziesiąt lat roszczenia w tym zakresie przestaną być prawem. Ten problem może być w sumie dla Polski problemem politycznym, geopolitycznym, moralnym, społecznym i gospodarczym. Dlatego z tych wszystkich powodów uważam, że racją stanu państwa polskiego jest przyjęcie ustawy reprywatyzacyjnej. Nie chcę mówić, jaka ona ma być, na jakich zasadach ma się opierać. Jako poseł Akcji Wyborczej Solidarność brałem udział w uchwalaniu ustawy, zresztą tak jak pan marszałek Borusewicz i kilka osób na tej sali, jak pan marszałek Borowski, jedynej ustawy reprywatyzacyjnej, która przeszła przez parlament, ale natrafiła na weto pana prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Powiem tak: gdyby ta ustawa mimo wszystko weszła w życie, bylibyśmy dzisiaj w innej sytuacji. Dziękuję. (Oklaski)

Źródło: Senat RP