Opublikowano w kategorii: Aktualności

Aktualności

W Senacie RP – punkt porządku obrad: drugie czytanie projektu uchwały o znaczeniu edukacji europejskiej

Senator Jan Maria Jackowski:

Pani Marszałek! Wysoka Izbo!

Przysłuchuję się tej debacie i sądzę, że w toku tej debaty niepotrzebny jest element i polityczny, i ideologiczny. To, że projekt integracji europejskiej jest realizowany w wyniku czy po II wojnie światowej, poczynając od wspólnoty węgla i stali, od 1946 r., od spotkań, o ile dobrze pamiętam, w Caux, od tzw. ojców założycieli, a więc de Gasperiego, Adenauera, Schumana, którzy są uznawani za wielkich ojców – notabene na mój wniosek zostali oni dopisani do projektu tej uchwały – to jest sprawa oczywista. Ale rzeczywiście ten spór polityczny i ideologiczny, zwłaszcza w toku toczącej się jeszcze teraz kampanii prezydenckiej, wymaga, jak sądzę, pewnego dystansu i chłodnego spojrzenia.

Pan marszałek Kamiński słusznie zwrócił uwagę na to, że mamy do czynienia z wielkim sporem, takim sporem, powiedziałbym, co do mechanizmu funkcjonowania projektu europejskiego. Jednym słowem, czy więcej Unii – upraszczam to w tej chwili – większe kompetencje dla instytucji unijnych, a mniejsze kompetencje dla krajów członkowskich, czy też odwrotnie, a więc…

(Wypowiedź poza mikrofonem)

Ja bym poprosił, tak, tak.

…A więc dla władz krajowych. Mamy też do czynienia z sytuacją, kiedy również prawo międzynarodowe, traktaty, na podstawie których Polska znalazła się w Unii Europejskiej, są często nadinterpretowane czy wyciągane są wnioski albo podejmowane są decyzje, które literalnie nie znajdują oparcia w traktach, do których Polska się zobowiązała. Są też próby wykorzystywania takiego ideologicznego, na zasadzie, że przecież był konsens w roku 2004, kiedy wchodziliśmy do Unii, a teraz pojawiają się głosy – nazwijmy to – eurorealistyczne czy eurosceptyczne. Tak jest, ponieważ w międzyczasie nastąpiła zmiana, jest traktat lizboński, zmieniła się zasada funkcjonowania Unii Europejskiej. Ja przypomnę słynne słowa nikogo innego jak wybitnego polityka Platformy Obywatelskiej, mojego imiennika – tylko on jest Jan Maria Władysław, a ja jestem Jan Maria Dominik – Jana Marii Rokity, który mówił „Nicea albo śmierć”. Pamiętamy te słowa, pamiętamy drugą połowę pierwszej dekady XXI w., kiedy ta dyskusja się toczyła. I wiemy, jak to wygląda, wiemy, jak w tej chwili następuje próba poszerzania władztwa instytucji europejskich. Wiemy, co zrobił niedawno trybunał w Karlsruhe, podkreślając brak kompetencji instytucji europejskich do podejmowania niektórych decyzji.

Ten spór trwa. Ja sądzę, że zamiast okładać się czy dyskutować, kto jest bardziej proeuropejski, kto jest superproeuropejski, a kto jest supersupersuperproeuropejski, kto jest tym wrednym eurorealistą czy, nie daj Boże, eurosceptykiem, a już, nie daj Boże, w ogóle euronegacjonistą, który neguje projekt europejski… To jest w ogóle niepotrzebne w tej całej dyskusji. Powinniśmy mieć pewien konsensus wobec tego, że Polska od ponad 1 tysiąca lat jest w Europie i aktywnie uczestniczy w projekcie europejskim, formalnie od ponad 16 lat, i jest ważnym krajem członkowskim Unii Europejskiej. Jednak trzeba też pamiętać, a często w propagandzie takiej prounijnej zapomina się o tym, że Unia Europejska to nie jest klub szlachetnych dżentelmenów, którzy myślą tylko o jakichś ogólnych, wspaniałych, wzniosłych ideach, tylko jest to miejsce twardych, bezwzględnych negocjacji, które są często bardzo ładnie opakowane – w formułach, procedurach, ustaleniach stanowisk, zaleceniach, dyrektywach itd., a więc we wszystkich formach działania. Dlatego, przysłuchując się tej dyskusji, chciałem o tym powiedzieć.

Chciałbym też powiedzieć, że ja osobiście uważam, że tworzenie utopijnych – mówię to jako historyk – tworzenie utopijnych projektów… Była kiedyś unia kalmarska, w XIV w., były inne projekty. Ale tylko te projekty, które szanowały suwerenność podmiotów je stanowiących – i tutaj dobrym przykładem jest Unia Polsko-Litewska, gdzie było wzajemne poszanowanie, szacunek dla instancji, dla pewnych tradycji prawno-administracyjnych, które były w Wielkim Księstwie Litewskim i w Królestwie Polskim – i posiadały umiejętność porozumienia się i stworzenia na zasadzie unii personalnej wspólnego państwa, były projektami, które długo przetrwały i dobrze zapisały się w historii. Czy tak będzie z Unią Europejską? Za wcześnie jest w tej chwili, żeby o tym mówić, za wcześnie. Kiedyś zapytano przywódcę chińskiego, jak ocenia rewolucję francuską. To się działo w 1989 r., 200 lat po rewolucji francuskiej. Jak wiemy, wśród historyków idei są różne zdania na ten temat. Wiemy również doskonale, co odpowiedział ten chiński przywódca. Powiedział tak: 200 lat to za mało, żeby ocenić skutki działania rewolucji francuskiej. Sądzę, że takie chłodne podejście jest dobre.

Wracając do tego projektu, składam do niego 5 poprawek. Cieszę się, że Wysokie Komisje przyjęły moją poprawkę o ojcach założycielach Unii Europejskiej, a więc o De Gasperim, Schumanie i Adenauerze.

Ponadto proponuję – to jest pierwsza poprawka – aby w pierwszym akapicie skreślić słowo „znaczna” i zostawić sformułowanie „większość Polaków darzy zaufaniem”… No, to jest takie dialektyczne stopniowanie: znaczna większość, mniejsza większość, większa większość, mniejsza mniejszość itd., itd. Moim zdaniem w takim tekście jest to niepotrzebne.

Następnie proponuję skreślenie akapitu drugiego i trzeciego i dodanie po akapicie pierwszym akapitu o następującym brzmieniu: „Niestety w ostatnim czasie obserwujemy nieuprawnioną traktatowo ingerencję niektórych instytucji europejskich w obszary funkcjonowania niektórych państw członkowskich, które zgodnie z międzynarodowymi zobowiązaniami są zarezerwowane dla władz krajowych”.

Proponuję również dodać w akapicie czwartym zdanie o następującym brzmieniu: „Chodzi również o to, aby projekt europejski opierał się na traktatach, a nie nadinterpretacji tych traktatów”.

Piąta poprawka zmierza do następującego przeredagowania ostatniego zdania w akapicie ósmym: „Suwerenna i wolna Polska w zjednoczonej Europie była od dawna celem wielu Polaków”. No, można odnieść wrażenie, że to jest zbyt duży skrót myślowy. Czytając zdanie, że to zjednoczona Europa była od dawna celem wielu Polaków, ktoś mógłby odnieść wrażenie, że istnienie państwa polskiego jest nieważne. Uważam, że tak będzie lepiej dla autorów tego projektu uchwały. Chodzi o to, żeby to nie zabrzmiało jak nawoływanie do tego, żeby w ogóle zrezygnować z suwerenności, niezawisłości, niezależności. Lepiej nie wchodzić w taką dyskusje, lepiej przeredagować to zdanie tak, aby ono było znacznie bardziej czytelne. Dziękuję.

Składam te poprawki na ręce pani marszałek.

Źródło: Senat RP