Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

Senator Jackowski o poprawkach odrzuconych przez Sejm. „To te, co do których nie było zgody w Senacie”

– Bardzo zbudowała mnie konstruktywna atmosfera podczas wczorajszego posiedzenia. Oczywiście były różnice zdań, ale w 70 proc. poprawek to były wspólne decyzje – mówił senator Jan Maria Jackowski w „Wywiadzie Politycznym” TOK FM. Tłumaczył również, że część poprawek odrzucona dziś przez Sejm to te 30 proc., co do których nie było konsensusu.REKLAMA

Jan Maria Jackowski

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Sejm odrzucił część poprawek Senatu do ustawy ws. organizacji wyborów prezydenckich w 2020 r. Wśród odrzuconych poprawek jest m.in. ta zakładającą, że w kalendarzu wyborczym miało być co najmniej 10 dni na zebranie podpisów i na rejestrację kandydata na prezydenta. Odrzucono również poprawkę mówiącą, że marszałek Sejmu miała określić kalendarz wyborczy „w porozumieniu z PKW”, a nie „po zasięgnięciu opinii PKW”. Posłowie nie zaakceptowali poprawki, zgodnie z którą dopuszczone miało być udzielenie poparcia zgłoszonym nowym kandydatom na prezydenta za pomocą elektronicznej platformy usług administracji publicznej (ePUAP).

Karolina Lewicka poprosiła o komentarz w tej sprawie senatora PiS Jana Marię Jackowskiego. – Większość senackich poprawek była przyjęta w konsensusie – to znaczy poprawki PiS były popierane przez opozycję i odwrotnie. Natomiast co do tych, o które mnie pani pyta, nie było zgody, z różnych powodów. Jeżeli chodzi o możliwość zbierania elektronicznych podpisów, to by było niewykonalne w opinii przedstawicieli PKW, ponieważ wymagałoby jeszcze notyfikacji z Ministerstwa Cyfryzacji, a czasu mamy niewiele – tłumaczył senator. Dodał później, że w czasie obrad w Senacie panowała „konstruktywna atmosfera”, a konsensus udało się osiągnąć w przypadku 70 proc. poprawek.

Wiele kontrowersji wzbudziło odrzucenie przez Sejm poprawki o gwarantowanych 10 dniach na zebranie podpisów. Brak takiego przepisu w ustawie oznacza, że ustalenie czasu na to zależy wyłącznie od decyzji marszałek Sejmu. Politycy opozycji twierdzą, że Elżbieta Witek może dać kandydatom absurdalnie mało czasu na zebranie podpisów, a to zagrozi demokratycznej zasadzie równości. Jackowski nie podziela tych obaw. Stwierdził, że jest przekonany, że marszałek Witek wyznaczy racjonalny termin – „minimum 7 dni”.

Lewicka dopytywała też swojego gościa, jak czuł się w sytuacji, gdy PiS próbował wymusić na senatorach „legislacyjny Blitzkrieg”.

– Od początku było wiadomo, że Senat nie będzie wykorzystywał pełnych 30 dni konstytucyjnych na rozpatrzenie ordynacji wyborczej. Wszystko wskazywało, że prace zakończą się w zeszłym tygodniu – powiedział Jackowski, dodając, że takie przekonanie wyrażali także senatorzy z opozycji.

– Sytuacja nie jest idealna. Jest pewien dyskomfort w związku z tymi wyborami, ale to nie jest niczyja wina, że mamy pandemię koronawirusa. Gdyby nie ona, bylibyśmy już po wyborach – podsumował cały przedwyborczy chaos.

Źródło: tokfm.pl