Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

Kidawa-Błońska osamotniona. „Każdy musi sam stanąć i powiedzieć, czy kandyduje”

Po raz pierwszy od wielu miesięcy kandydatka PO na prezydenta Małgorzata Kidawa-Błońska opuściła siedzibę swojej partii całkiem sama. – Panie z Platformy już wiedzą, że kandydatura Kidawy-Błońskiej to klęska. Nie chcą być kojarzone z tą spektakularną porażką czy wręcz obciachem, z jakim się kampania Kidawy-Błońskiej kojarzy. Widząc kandydatkę przechodzą na drugą stronę ulicy i udają, że tej pani nie znają albo, że tylko w telewizji ją widziały – komentował w rozmowie z nami europoseł PiS Ryszard Czarnecki. – Wszyscy kandydaci czekają na to, co powie Senat, jaki kształt ostateczny przyjmie ta ustawa. Każdy kandydat musi sam stanąć przed opinią publiczną i powiedzieć, czy kandyduje nadal – powiedział z kolei poseł KO Mirosław Suchoń, pytany o kandydaturę wicemarszałek Sejmu.



Przed południem dotychczasowa kandydatka Platformy Obywatelskiej na prezydenta Małgorzata Kidawa-Błońska opuściła siedzibę swojej partii przy ulicy Wiejskiej w Warszawie. Nie towarzyszył jej przewodniczący Borys Budka, posłanka Monika Wielichowska, która do zeszłego tygodnia była obecna niemal podczas każdego występu publicznego kandydatki, ani posłanki Katarzyna Lubnauer, Barbara Nowacka, chętnie pokazujące się w towarzystwie wicemarszałek Sejmu na początku kampanii prezydenckiej.

Nie udzieliła wypowiedzi na tle unijnej i polskiej flagi, jak najczęściej bywało podczas ostatnich miesięcy. Na pytania dziennikarzy musiała odpowiadać całkiem sama. Dominowały oczywiście te związane z tym, czy pozostanie kandydatką. – W tym momencie tak. Chcę wygrać wybory. Będziemy o tym rozmawiać, bo dla mnie najważniejsze jest to, żebyśmy wszyscy byli razem, bo nie możemy dopuścić do tego, żeby działo się w Polsce to, co się dzieje – stwierdziła Kidawa-Błońska jeszcze przed pojawieniem się w mediach informacji o tym, że ma ją zastąpić prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Wygląda jednak na to, że już wiedziała o planowanej na piątek wymianie, bo wspomniała o ponownym zbieraniu podpisów. Nie byłoby to konieczne, gdyby pozostała kandydatką. – Zaczynamy nowy rozdział, bo to będą nowe wybory, nowe zbieranie podpisów i wszystko przed nami. Ważne, żeby je wygrać – powiedziała dziennikarzom.

W środę wieczorem wicemarszałek Sejmu zamieściła na Twitterze zagadkowy wpis. – Prowadź mnie, podążaj za mną albo zejdź mi z drogi – napisała Kidawa-Błońska. Co mogła mieć na myśli? – To może o kolegach i koleżankach z Platformy Obywatelskiej. Albo wspieraj i popieraj, jeśli jesteś za mną, a jak jesteś przeciwko mnie, to mi nie przeszkadzaj. Nie wiem, czego ten wpis dotyczył, ale w Platformie jest chyba gorąco – powiedział poseł Lewicy Tomasz Trela, szef sztabu wyborczego Roberta Biedronia.#wieszwiecejPolub nas

– Z punktu widzenia takiego ludzkiego ta sytuacja pokazuje, że w Platformie Obywatelskiej traktuje się Małgorzatę Kidawę-Błońską instrumentalnie. Na początku uważano, że ma potencjał. Kiedy okazało się, że tego potencjału nie ma, to dyskutuje się na temat możliwości jej zmiany – skomentował senator PiS Jan Maria Jackowski.

Jednoznacznych deklaracji w sprawie wymiany kandydatki unikał poseł KO Mirosław Suchoń. – Na dzisiaj kandydatką Koalicji Obywatelskiej jest Małgorzata Kidawa-Błońska. Wszyscy kandydaci czekają na to, co powie Senat, jaki kształt ostateczny przyjmie ta ustawa. Każdy kandydat musi sam stanąć przed opinią publiczną i powiedzieć, czy kandyduje nadal – powiedział.

Na sejmowych korytarzach słychać, że zmianę kandydata PO będzie tłumaczyć wyjątkowymi okolicznościami. – Mieliśmy procedurę wyborczą wewnętrzną. Mamy do czynienia z sytuacją, kiedy wybory się nie odbyły. Nawet w państwach totalitarnych taka sytuacja nie ma miejsca, więc dzisiaj jesteśmy przed decyzją – argumentował poseł KO Paweł Olszewski.

Na Wiejskiej mówi się też, że Kidawa-Błońska mogła paść ofiarą wojny frakcji. – W tej wewnętrznej walce boksują się dwie frakcje, Borysa Budki i Grzegorza Schetyny. Ten pierwszy doskonale wie, że start dalszy Małgorzaty Kidawy-Błońskiej w tych wyborach to sromotna porażka i poparcie w granicach 2-4 proc. Ten drugi, Grzegorz Schetyna doskonale wie, że taki wynik to dla niego wygrana, bo może ruszyć do ataku na lidera Platformy Obywatelskiej, zarzucając mu, że nie nadaje się do liderowania tej formacji politycznej – ocenił poseł PiS Jan Mosiński.

Źródło: tvp.info.pl