Opublikowano w kategorii: Aktualności

Aktualności

Grodzki osamotniony przy próbie obstrukcji? Jackowski: Jest różnica interesów między PSL-em i Lewicą a PO

Jan Maria Jackowski / autor: Fratria
Jan Maria Jackowski / autor: Fratria

Może się w Senacie pojawić koalicja PiS + Lewica + PSL, która umożliwi przyspieszenie prac nad tą ustawą. Aczkolwiek nie należy być zbyt optymistycznym, bo to nie oznacza, że nie będzie krytyki wielu rozwiązań z tej ordynacji wyborczej i ekspertyz, które zostaną zarządzone. Wydaje mi się jednak, że w tej chwili główny konflikt wokół wyborów został przełamany

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Jan Maria Jackowski, senator Prawa i Sprawiedliwości.

wPolityce.pl: Po dzisiejszym spotkaniu z prezydentem Tomasz Grodzki stwierdził, w kontekście prac nad ustawą dotyczącą wyborów, że znowu Senat musi „wykonać pracę, której nie wykonano w Sejmie”. Czy można traktować to jako zapowiedzieć ponownego przetrzymania ustawy w Senacie przez 30 dni?

Jan Maria Jackowski: To jest działanie o charakterze wyprzedzającym. Myślę tutaj o sytuacji, w której sama Platforma Obywatelska do końca nie jest zdecydowana czy wymienić kandydata w wyborach prezydenckich, czy też nie. A prace nad nową ordynacją wyborczą są bezpośrednio związane z tą kwestią. Nie jest tajemnicą, że wybory, aby były przeprowadzone w sposób prawidłowy, powinny odbyć się najpóźniej 28 czerwca. Wynika to z tego, że kadencja pana prezydenta dobiega końca 6 sierpnia. Jeżeli przyjmiemy, że należy założyć dwie tury wyborów oraz czas na składanie protestów wyborczych i czas na to, aby Sąd Najwyższy stwierdził ważność wyboru, to termin 28 czerwca jest w zasadzie ostatnim możliwym. Im dłużej będą trwały prace w Senacie, tym bardziej pani marszałek, w swoim postanowieniu o nowej dacie wyborów, będzie zmuszona skracać wszystkie okresy związane z wyborami – czas na rejestrację komitetów wyborczych, zbieranie podpisów, rejestrację kandydatów i wszystkie terminy, które są z tym związane. Stąd Platforma nie ma jasnego przekazu w tej materii. Z jednej strony być może chciałaby powtórzyć to, co działo się w Senacie przy okazji poprzedniej ustawy ordynacyjnej, kiedy wykorzystano 30 dni. Z drugiej strony zdaje sobie sprawę, że opinia publiczna jest już zniecierpliwiona tymi tzw. głębokimi, analitycznymi konsultacjami i ekspertyzami Platformy, i PO zdaje sobie sprawę, że przeciąganie tego terminu prowadziłoby do zniecierpliwienia opinii publicznej, a nawet zniecierpliwienia w ich własnym elektoracie. I tak odbieram słowa marszałka Grodzkiego. Przewiduję, że zapewne będą ekspertyzy, różne opinie, będzie dyskusja, ale w gruncie rzeczy będzie miało to uzasadnić te poprawki, które do ordynacji będzie chciała dołączyć Platforma, a będą one mniej więcej podobne, jak te w Sejmie.

Mamy w tym momencie o tyle inną sytuację, że nastąpił rozdźwięk w opozycji. Wczoraj zdecydowana większość posłów Lewicy i posłowie PSL-u wstrzymali się od głosu – nie zagłosowali przeciwko tej ustawie. Pojawia się więc pytanie czy PO i marszałek Grodzki nie będą osamotnieni podczas ewentualnej próby przeciągania procedowania w Senacie. Co pan o tym sądzi?

Ewidentnie widać, że jest różnica interesów między PSL-em i Lewicą z jednej strony, a Platformą Obywatelską z drugiej. To PO ma potężny kłopot w postaci pani marszałek Kidawy-Błońskiej, która nie rokuje szans na choćby w miarę przyzwoity, dla tej formacji, wynik w wyborach prezydenckich. Wszystko wskazuje wręcz na to, a przynajmniej te sondaże, które znamy, że ten wynik będzie kompromitująco niski. Dlatego Platforma próbuje odciągać maksymalnie termin wyborów i próbuje grać na czas, licząc na to, że coś się wyklaruje i być może uda jej się zmienić kandydata. Dlatego też może się w Senacie pojawić koalicja PiS + Lewica + PSL, która umożliwi przyspieszenie prac nad tą ustawą. Aczkolwiek nie należy być zbyt optymistycznym, bo to nie oznacza, że nie będzie krytyki wielu rozwiązań z tej ordynacji wyborczej i ekspertyz, które zostaną zarządzone. Wydaje mi się jednak, że w tej chwili główny konflikt wokół wyborów został przełamany. Zwracam uwagę, że właściwie wszystkie liczące się siły polityczne są zadowolone z tego, że jest możliwość głosowania hybrydowego, a więc i bezpośrednio w lokalu wyborczym, i korespondencyjnie dla tych, którzy z różnych względów nie będą chcieli lub nie będą mogli udać się do lokali wyborczych. Natomiast pozostałe kwestie, szczegóły często wywołują różnice zdań, ale ta różnica zdań nie jest tak duża, żeby w końcu nie zapanować nad sytuacją i żeby te wybory nie mogły odbyły się w konstytucyjnym terminie, a więc w trakcie trwania obecnej kadencji prezydenta Andrzeja Dudy.

Jaki jest realny czas, w którym Senat może zająć stanowisko ws. tej ustawy? To jest tydzień, 10 dni, dwa tygodnie czy może dłużej?

Skłaniałbym się ku terminowi dwóch tygodni. W tej chwili dokańczamy posiedzenie, które rozpoczęło się w tamtym tygodniu. Przypuszczam, że od przyszłego tygodnia mogłyby już pracować komisje senackie, a Senat mógłby się wtedy odbyć za dwa tygodnie. Taki scenariusz wydaje się być zupełnie możliwy.

Źródło: wPolityce.pl