Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

Budka zastąpi Kidawę-Błońską? „Proszę nie chować się za polityczną spódnicą kandydatki”

PO nie zdecydowała na razie, czy wymieni kandydatkę na prezydenta. Posłów KO ciężko namówić na jakąkolwiek rozmowę na temat Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Na sejmowych korytarzach słychać, że ratunkiem dla największej partii opozycyjnej mógłby być udział w wyborach prezydenckich przewodniczącego PO. – Panie Borysie Budka, może nie warto chować się za polityczną spódnicą pani kandydatki Kidawy-Błońskiej, tylko stanąć do walki i poprowadzić tę kampanię prezydencką jako kandydat PO – powiedział portalowi tvp.info poseł PiS Jan Mosiński.



Coraz trudniej jest znaleźć polityków Koalicji Obywatelskiej, którzy chcą komentować kwestię kandydatury Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Większość posłów KO nie chce komentować poczynań kandydatki PO albo po umówieniu się na rozmowę nie odbierają telefonu, gdy usłyszą, że pytania będą dotyczyć właśnie wicemarszałek Sejmu. Od ponad tygodnia Kidawę-Błońską chętnie broni na konferencjach tylko przewodniczący PO Borys Budka. Inni politycy Koalicji Obywatelskiej rozmowni są tylko, kiedy mają gwarancję, że ich nazwisko nie zostanie ujawnione.

– Niekonsekwencja może skończyć się gorzej niż utrzymanie kandydatury Kidawy-Błońskiej. Nie widać, żeby liderzy mieli jakąkolwiek alternatywną koncepcję. Szef Europejskiej Partii Ludowej Donald Tusk nie chce startować, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski też nie. Radosław Sikorski kojarzy się za bardzo burżuazyjnie. Poza tym ostatnio nie wypadł dobrze, kiedy pojawił się na konferencji kandydata Konfederacji Krzysztofa Bosaka – zdradził nam poseł Koalicji Obywatelskiej, który pragnie pozostać anonimowy.

Historia zna jednak przypadek zmiany kandydata, zakończonej powodzeniem. W katastrofie smoleńskiej zginął m.in. kandydat SLD na prezydenta Jerzy Szmajdziński. W wyborach prezydenckich wystartował ówczesny szef SLD Grzegorz Napieralski. Zdobył 13,68 proc. głosów, choć początkowo naśmiewano się z jego kandydatury. Był to wyższy wynik niż sondażowe poparcie dla SLD. Pomogła ciężka praca w kampanii, m.in. rozdawanie jabłek z samego rana. Wtedy, podobnie jak teraz, kampania odbywała się w wyjątkowo trudnych okolicznościach.

– To prawda. Moja kampania 10 lat temu była nie wiem, czy w podobnych warunkach, bo to trudno porównać. Była jednak bardzo ciężka, bo nie tylko katastrofa smoleńska, ale i tragiczna śmierć byłego już prezydenta śp. profesora Lecha Kaczyńskiego, ale również naszego kandydata, naszych dwóch przyjaciółek, które zginęły w tej katastrofie. Do tego jeszcze powódź, która nawiedziła Polskę. Wszystko, co działo się w tej kampanii było skierowane przeciwko nam, kandydatom w tych wyborach. Dzisiaj jest trochę podobnie – stwierdził w rozmowie z portalem tvp.info Napieralski, który obecnie jest posłem Koalicji Obywatelskiej.

Czy dzisiaj polecałby Borysowi Budce zastąpienie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, jeśli jej sondaże nie poprawią się w ciągu kilku tygodni? – Nie jestem od polecenia ani od radzenia. To są decyzje władz Platformy, a później oczywiście koalicjantów, którzy współpracują i kwestii poparcia danej kandydatury. Proszę mnie zaprosić za dwa tygodnie na taką rozmowę i zobaczymy, co się wydarzy – odpowiedział Napieralski.

– Rozumiem, że widmo przegrania nie zachęca do tego, żeby wziąć na siebie ciężar odpowiedzialności, ale być może trzeba było wziąć przykład z Grzegorza Napieralskiego, który w roku 2010 też startował w wyborach niejako przymuszony do tego i uzyskał całkiem przyzwoity wynik – argumentował poseł Mosiński z PiS-u.

Z tym, że po wyborach prezydenckich Platforma Obywatelska może borykać się z dużym kryzysem, zgadza się poseł Lewicy Arkadiusz Iwaniak. 5 lat temu podobny problem miał Sojusz Lewicy Demokratycznej, którego ówczesna kandydatka na prezydenta w wielu kwestiach miała zupełnie inne poglądy niż partia, która wysunęła jej kandydaturę. Historyk kościoła, doktor Magdalena Ogórek nie wyznawała poglądów polityków i wyborców SLD, którzy często krytykują poczynania Kościoła. Skończyło się to wynikiem na poziomie 2,38 proc. Małgorzata Kidawa-Błońska jest od lat związana z PO i jej światopogląd nie odbiega od większości działaczy tej partii. Na sejmowych korytarzach słychać jednak, że liczne wpadki Kidawy-Błońskiej, brak jasnych deklaracji co do udziału lub nie w głosowaniu mogą doprowadzić do podobnego efektu, co w przypadku kandydatki SLD sprzed 5 lat, której było nie po drodze ze światopoglądem lewicy.

– My to przerabialiśmy również w SLD. Był taki moment, że Leszek Miller powinien stanąć do walki i kandydować, tak jak zrobił właśnie Grzegorz Napieralski. Postawiliśmy wówczas na Magdalenę Ogórek i to był błąd, który nas kosztował w kolejnych wyborach wypadnięcie z Sejmu. Myślę, że to są konsekwencje, które poniesie również Koalicja Obywatelska. Tym bardziej, że coraz częściej jej posłowie mówią w kuluarach: „Szymon Hołownia, coś trzeba zrobić”. Ja pamiętam te czasy w Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Traciliśmy poparcie, tak się rozpoczęła erozja i to pewnie się jakoś zakończy, ale to oczywiście jest ich problem – argumentował poseł Iwaniak.#wieszwiecejPolub nas

Politycy PO mówią jednak nieoficjalnie, że ciężko o alternatywę dla Kidawy-Błońskiej. Szef Europejskiej Partii Ludowej Donald Tusk i prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski nie chcą kandydować. Radosław Sikorski kojarzy im się zbyt elitarnie. Poza tym nie wypadł najlepiej parę dni temu, kiedy pojawił się na konferencji kandydata Konfederacji Krzysztofa Bosaka. Onet podaje, że PO obawia się też podstępu i przeprowadzenia wyborów 23 maja, dlatego na razie nie wycofa Kidawy-Błońskiej.

– To, że w tym momencie deklaracje Donalda Tuska są takie, że nie chce startować w wyborach, nie oznacza, że nie zmieni zdania w którymś momencie, jeżeli okoliczności byłyby sprzyjające dla niego. Jakie to są te okoliczności? Niewątpliwie Donald Tusk miałby poparcie znacznej części środowisk lewicowych, gdyby doszło do drugiej tury. Wtedy na pewno byłby kandydatem, który byłby większym wyzwaniem dla urzędującego prezydenta, dlatego może być bardzo usilnie namawiany przez różne środowiska – powiedział senator PiS Jan Maria Jackowski.

Nie brakuje głosów, że PO znalazła się w sytuacji bez wyjścia. – Tak, czy owak to nieszczęście. Zmiana kandydata to wielkie ryzyko dla PO. Z kolei sytuacja, w której będzie ten sam kandydat oznacza równie wielkie ryzyko, bo jest to kandydatka wręcz dramatyczna z punktu widzenia Platformy, która oddaje pole i Hołowni i Kosiniakowi-Kamyszowi – ocenił europoseł PiS Ryszard Czarnecki.

– Trudno mi powiedzieć, czy Koalicja Obywatelska wymieni kandydatkę na prezydenta, bo dla każdego innego kandydata byłaby to krępująca sytuacja, że podmienił Małgorzatę Kidawę-Błońską. Z drugiej strony moim zdaniem Małgorzata Kidawa-Błońska nie jest w stanie się już podnieść z tego poziomu sondaży, w którym się w tej chwili znalazła – stwierdził senator PSL Jan Filip Libicki.

Źródło: tvp.info.pl