Opublikowano w kategorii: Aktualności

Aktualności

W Senacie RP – punkt porządku obrad: drugie czytanie projektu uchwały wzywającej Rząd Rzeczypospolitej Polskiej do natychmiastowego wprowadzenia stanu klęski żywiołowej na całym terytorium Państwa Polskiego

Senator Jan Maria Jackowski:

Dziękuję, Panie Marszałku.

Panie Marszałku! Wysoka Izbo!

No, mamy do czynienia z uchwałą, która wzywa rząd Rzeczypospolitej Polskiej do natychmiastowego wprowadzenia stanu klęski żywiołowej na całym terytorium państwa polskiego. Już kilka godzin debatujemy. Była seria pytań, w tej chwili trwa dyskusja.

Rodzi się kilka pytań związanych z tym projektem uchwały. Pierwsze pytanie, jakie się nasuwa, jest takie: czy stan epidemiczny, który obecnie obowiązuje w Polsce, odpowiada na wyzwania chwili i daje władzom publicznym, w tym służbie zdrowia, służbom porządkowym, służbom sanitarnym i wszelkim innym, instrumenty niezbędne do podjęcia właściwych działań, czy nie? W moim przekonaniu te działania zapewniają taką podstawę prawną.

Niemniej jednak zgadzam się z pojawiającymi się w toku tej dyskusji głosami, które wskazywały na to – to jest, uważam, jeden z dosyć dyskusyjnych elementów – że przy okazji tych rozwiązań wprowadzono cały szereg różnych obostrzeń i zmian w tych obszarach, które niekoniecznie musiały być przy tej okazji regulowane. Myślę tutaj chociażby o sprawie sławetnych wież czy różnych instalacji infrastrukturalnych. No, tutaj uproszczono procedury budowlane, naruszając w moim przekonaniu prawo własności i zaburzając te zasady, które do tej pory obowiązywały, chociażby w postaci wymogu uzyskania stosownych uzgodnień środowiskowych czy zgody służb budowlanych. Ale to jest przeszłość.

Generalnie trzeba powiedzieć, że wszystko wskazuje na to, że większość Polaków… Pokazują to również sondaże, badania społeczne. Ponad 50% Polaków, jak wynika z tych badań, które znam, pozytywnie ocenia działania rządu i administracji państwowej, jeżeli chodzi o zwalczanie epidemii koronawirusa.

Drugie pytanie: czy w trakcie tej pandemii czekają nas wybory prezydenckie? Tak, czekają nas wybory, ponieważ wynika to z kalendarza, z polskiej konstytucji, z tego, że kadencja prezydenta Rzeczypospolitej trwa 5 lat. Czy te 2 rzeczywistości się zbiegają, nakładają na siebie? Tak, nakładają się, bo w cieniu walki z koronawirusem toczy się specyficzna kampania wyborcza. Póki co ta kampania formalnie trwa. No, nikt jej nie zawiesił, nie jest ona zawieszona.

I rodzi się trzecie pytanie: czy ta sytuacja, w jakiej obecnie się znajdujemy – myślę tutaj o tej pandemii – jest zawiniona przez kogoś? Nie. To jest obiektywna przyczyna, która spowodowała, że rzeczywistość, do której byliśmy przyzwyczajeni przez lata, w kolejnych wyborach prezydenckich w Polsce, uległa znacznemu… po prostu zupełnej zmianie. I trudno nam się z tym wszystkim pogodzić.

Dziś jesteśmy w takiej oto sytuacji, że 3 dni przed ciszą wyborczą – bo to w piątek od 24.00 oficjalnie, przynajmniej na razie taki jest stan prawny, będzie obowiązywała w Polsce cisza wyborcza – nie wiemy, według jakiej ordynacji te wybory się odbędą i czy odbędą się 10 maja, czy się nie odbędą. I co w tej sytuacji proponuje opozycja? Moim zdaniem w takiej sytuacji optymalnym rozwiązaniem byłby dialog, byłoby poszukiwanie odpowiednich rozwiązań formalnoprawnych, ale też i politycznych. A parlament jest do tego bardzo dobrym miejscem, ponieważ tu są reprezentanci wszystkich sił, którzy uzyskali mandaty w wyniku obowiązujących w Polsce procedur demokratycznych. To jest dobre miejsce, żeby poszukiwać takich rozwiązań, które uzyskiwałyby jak najszerszy konsensus. Niestety, z różnych powodów nie udaje się takiej sytuacji wypracować.

Opozycja od kilku tygodni powtarza, że jest konieczność wprowadzenia któregoś ze stanów nadzwyczajnych. Proszę tutaj mnie dobrze zrozumieć, bo ja wsłuchiwałem się w odpowiedzi i w pierwszą wypowiedź pana senatora Wcisły, który jest sprawozdawcą i przedstawicielem wnioskodawców, ale właściwie 50% pana wystąpienia dotyczyło wyborów prezydenckich, więc trudno nie widzieć związku tej uchwały czy projektu uchwały z wyborami prezydenckimi.

Pytanie jest takie: czy panaceum na wybory prezydenckie ma być wprowadzenie stanu nadzwyczajnego? No, przecież nie taki cel przyświecał twórcom konstytucji, żeby wpisywać możliwość wprowadzenia stanu nadzwyczajnego, aby rozwiązywać problemy związane z ordynacją wyborczą. A więc rodzi się pytanie o intencje tej uchwały. Ja nie twierdzę, że na 200% w Polsce nie będziemy mieli któregoś ze stanów nadzwyczajnych. Być może w wyniku tej sytuacji, która jest teraz, a którą porównałem do węzła gordyjskiego, ponieważ w tej chwili mamy tak skomplikowaną sytuację i mamy równanie z tak wieloma niewiadomymi, w którym te niewiadome cały czas są niewiadomymi… W związku z tym trudno dojrzeć, jakie jest rozwiązanie tego równania. Być może jest to już sytuacja znana z historii, określona mianem węzła gordyjskiego – jak wiemy, mieczem trzeba było ten węzeł przeciąć – być może tak jest, tego nie wiem, nie mam pełnej wiedzy i nie znam wszystkich aspektów i okoliczności. Ale wydaje mi się, że jeżeli zostałby czy miałby być wprowadzony któryś ze stanów nadzwyczajnych… Tutaj wnioskodawcy mówią o stanie klęski żywiołowej, a jest jeszcze stan wyjątkowy. Ale żeby taki stan został wprowadzony, muszą być spełnione przesłanki konstytucyjne. Wnioskodawcy proponują odwołanie do definicji stanu czy motywacji wprowadzenia stanu klęski żywiołowej z zapisów konstytucyjnych, bo to najbardziej odpowiada sytuacji, w której jest obecnie Polska. No ale mamy stan epidemiczny, który został już ogłoszony. On nie ma tych negatywnych skutków, które ma wprowadzenie któregokolwiek ze stanów nadzwyczajnych, a daje administracji publicznej instrumenty do walki z koronawirusem.

Mówię o tym wszystkim, żeby uświadomić, jak ta sytuacja jest moim zdaniem skomplikowana. I w związku z tym rodzi się kilka pytań, takich hipotetycznych. Bo co by było, gdyby któryś ze stanów nadzwyczajnych został wprowadzony? Każdy z tych stanów, jak wspomniałem, ma trochę inną procedurę… Mówię o 2 stanach, żeby była jasność. Odkładam zupełnie na bok stan wojenny, bo to absolutnie nie jest taka sytuacja, w której możemy snuć jakiejkolwiek takie analogie, po prostu Polska musiałaby być w stanie wojny z jakimś innym państwem, żeby w ogóle można było rozważać coś takiego i myśleć o czymś takim. Takiej sytuacji absolutnie nie ma – żeby była jasność w tym zakresie. Te stany – mówię o stanie klęski żywiołowej czy stanie wyjątkowym – są wprowadzane w innych reżimach. Co one powodują? Tu też nie ma jasności. No, wiemy jedno: z zapisu konstytucyjnego, z art. 228 ust. 6 jasno wynika, że po wprowadzeniu tych stanów nie można zmieniać konstytucji i nie można zmieniać ordynacji do Sejmu, Senatu, w wyborach samorządowych i na urząd prezydenta Rzeczypospolitej. Tak więc gdybyśmy ten stan wprowadzili, jak chcą wnioskodawcy, to wybory po ustaniu takiego stanu plus 90 dni musiałyby się odbyć na podstawie obecnie obowiązującej ordynacji. A jaka to jest ordynacja? To jest ordynacja, która daje możliwość głosowania korespondencyjnego seniorom, czyli osobom 60+, daje możliwość głosowania korespondencyjnego osobom objętym kwarantanną oraz osobom niepełnosprawnym. Wymaga 14 dni na to, żeby powiadomić o zamiarze takiego głosowania, i jest stosowna procedura. Ale ta ordynacja również zakłada, że pozostali obywatele mogą brać udział w wyborach tylko i wyłącznie poprzez fizyczną obecność w lokalu wyborczym. Teraz rodzi się pytanie: no a co będzie, jeżeli przez dłuższy czas to kryterium będzie ze względów bezpieczeństwa nie do spełnienia? To jest jakaś pułapka. I ja tu zadaję pytanie. Zadaję to pytanie wnioskodawcom.

Po drugie, trwa spór prawny na temat tego, w jakiej procedurze wyborów prezydenckich będziemy się znajdowali, gdyby np. w najbliższym czasie został wprowadzony – mówię to hipotetycznie – któryś ze stanów nadzwyczajnych. No, w takiej, że się mrozi kampanię wyborczą. Spór jest taki, że np. niektórzy konstytucjonaliści, co prawda jest to pogląd mniejszościowy, uważają, że jest możliwość uruchomienia procedury wyborczej od nowa, tzn. rejestracji komitetów, zgłaszania kandydatów, zbierania podpisów itd., itd., całego tego kalendarium. Większość opisuje to tak, że to jest stan zamrożenia, czyli te osoby, które są zarejestrowane, te osoby, które zebrały podpisy, są kandydatami, co najwyżej taka osoba może zrezygnować, natomiast nie może być kogoś nowego, kto się zgłosi w tych wyborach. Ale nie mamy co do tego do końca jasności. Poza tym wiemy już z art. 228 ust. 6, że te wybory musiałyby się odbyć w reżimie obecnie obowiązującego stanu prawnego, przy założeniu, że skoro został wprowadzony stan nadzwyczajny, nie obowiązuje stan epidemiczny, to ten słynny art. 102 tej ustawy COVID-owej, który zawiesza PKW, zawiesza możliwość głosowania korespondencyjnego, automatycznie nie obowiązuje.

Mówię o tym wszystkim, żebyśmy znali scenariusze. I na to wszystko jeszcze nałoży się walka polityczna, jak znam życie. Proszę mi wybaczyć, ale na to nałoży się walka polityczna dotycząca jednak de facto toczącej się kampanii wyborczej. Choć ona formalnie byłaby zawieszona, kandydaci w jakiś sposób pokazywaliby swoją aktywność, chociażby poprzez wypowiedzi na temat palących bieżących problemów. Do tego zaczęłyby się różne spory interpretacyjne: co w takiej sytuacji, czy rzeczywiście obowiązuje ta ordynacja? A może by była próba np. porozumienia ponad podziałami i próba wypracowania jakiegoś docelowego modelu ordynacji, w którym każdy, kto by chciał głosować korespondencyjnie, mógłby to zrobić, a nie tylko seniorzy i osoby, które są objęte kwarantanną?

Tak więc tu się pojawia nowe pasmo pytań. Mówię o tym wszystkim dlatego, żeby uzmysłowić, że to nie jest tak, że wprowadzenie stanu nadzwyczajnego jest panaceum na sytuację i rozwiązuje wszystkie problemy. Doraźnie, z punktu widzenia czysto konstytucyjno-formalnoprawnego, rzeczywiście mrozi kampanię wyborczą i w zależności od tego, jak długo by trwał i w jakim reżimie… który ze stanów byłby wprowadzony, rodzi możliwość przesunięcia wyborów. I to jest główny cel, moim zdaniem, tej uchwały, a nie faktyczna walka z koronawirusem, ponieważ z tego punktu widzenia wprowadzenie stanu nadzwyczajnego nie daje administracji publicznej znacznie większych instrumentów do zwalczania tej pandemii. Może natomiast otworzyć – podkreślam: może, nie musi, ale może otworzyć – proces odszkodowawczy, który będzie obciążeniem dla polskiego podatnika. Wydaje mi się, że w mojej wypowiedzi starałem się przedstawić tło i okoliczności dotyczące tej uchwały. Dziękuję.

Źródło: Senat RP