Opublikowano w kategorii: Aktualności

Aktualności

Senator PiS Jan Maria Jackowski: Nie wykluczam, że stan klęski żywiołowej będzie konieczny

Fotorzepa, Jakub Czermiński

Dostaję sygnały z kręgu dużego biznesu, którego przedstawiciele obawiają się niestabilności politycznej, ponieważ może utrudnić to działalność gospodarczą i w związku z powyższym sami uważają, że wprowadzenie stanu nadzwyczajnego byłoby być może najlepszym wyjściem z sytuacji. I ja takiego scenariusza nie wykluczam – mówił w rozmowie z TVN24 senator PiS Jan Maria Jackowski.

Dotychczas wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, który oznaczałby konieczność przełożenia wyborów prezydenckich (nie mogą się odbywać w czasie jego trwania i w okresie 90 dni po jego zakończeniu), domagała się opozycja, a politycy PiS przekonywali, że nie ma konstytucyjnych przesłanek wprowadzenia tego stanu nadzwyczajnego.

Teraz jednak senator Jackowski przyznaje: „może się okazać, że to rozwiązanie jest jedynym realnym rozwiązaniem”.

Jednocześnie Jackowski przekonuje, że przy „obecnym stanie prawnym” optymalnym wariantem byłoby – jeśli byłoby możliwe – zorganizowanie wyborów w formie mieszanej 23 maja. Korespondencyjnie w takich wyborach głosowałyby osoby powyżej 60. roku życia, osoby w kwarantannie oraz osoby niepełnosprawne, pozostali wyborcy by oddać głos musieliby udać się do lokali wyborczych.

– To byłby stan idealny. Pytanie jest takie: czy to się da zrealizować? – dodał.

Jackowski przyznał też, że „stan prawny jest taki, że w momencie, gdy nie będzie przegłosowana ustawa, którą Senat odrzucił (nowelizacja Kodeksu wyborczego o powszechnym głosowaniu korespondencyjnym – red.), nie mamy organu organizującego wybory” (to efekt artykułu 102 ustawy antyCOVID-owej – red.). – Ale możliwe jest zwrócenie się przez marszałek Sejmu do TK ws. zgodności artykułu 102 z konstytucją – zaznaczył.

– Niestety zbyt późno przystąpiono do jakiejś głębokiej i długofalowej refleksji na temat sposobu przeprowadzenia wyborów. Ustawa korespondencyjna mogła być wprowadzona wcześniej – stwierdził jednocześnie dodając, że jest to kamyczek do ogródka obecnej większości rządzącej.

Źródło: rp.pl