Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

Wiceszefowa KE zaniepokojona wyborami. „Spektakl antypolskich działań”

Wiceszefowa Komisji Europejskiej Vera Jourova zaniepokojona korespondencyjnymi wyborami prezydenckimi w Polsce (fot. Thierry Monasse/Getty Images)

Wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej ds. wartości i przejrzystości Vera Jourova wyraziła zaniepokojenie głosowaniem korespondencyjnym w Polsce. – Znowu mamy spektakl antypolskich działań. Komisarz Jourova, jak i Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej rozpoczęły chocholi taniec nad naszym krajem. Niedawno odbyły się wybory w Bawarii i we Francji. Czy tam też interweniowała, mówiąc o zaniepokojeniu wyborami i działaniami kanclerz Merkel i prezydenta Macrona? – powiedział portalowi tvp.info poseł PiS Jan Mosiński.



– Niepokoję się o wolne i uczciwe wybory i jakość głosowania, o legalność i konstytucyjność takich wyborów. Gdybym była obywatelem Polski, to chciałabym wiedzieć, jak dokładnie będzie się odbywało głosowanie, bo przecież odbędzie się już niedługo. Głosowanie korespondencyjne to wielka zmiana i taka metoda będzie zastosowana po raz pierwszy, ludzie nie są przyzwyczajeni – mówiła Jourova w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

– Pani Jourova mówi to, co mówi w tym samym czasie, gdy jej szefowa, przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przeprasza Włochy za brak reakcji Unii w czasie pandemii. Wypowiada się, kiedy były wicekanclerz Niemiec Sigmar Gabriel stwierdził, że UE kompletnie nie zdała egzaminu w czasie pandemii. We Włoszech poparcie dla obecności tego kraju w Unii Europejskiej spadło do rekordowo niskiego poziomu 30 procent – stwierdził eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Czarnecki.

– Mniejsze poparcie dla Unii Europejskiej wynika z tego, że jej przedstawiciele, jak pani Jourova, mówią to, co mówią. Spektakularny przykład niebywałych podwójnych standardów. Wybory korespondencyjne w Niemczech czy w kraju stowarzyszonym z UE, czyli w Szwajcarii im nie przeszkadzają. Dlaczego w Polsce przeszkadzają? Polacy są gorsi? Polacy są od macochy? – dodał europoseł PiS.

Poseł Mirosław Suchoń z Koalicji Obywatelskiej ze zrozumieniem podchodzi do innego podejścia wobec wyborów w Polsce i niemieckim landzie. – To jest zupełnie inna sytuacja. Poza tym w Bawarii ewidentnie widać wzrost zachorowań, większy niż w przypadku innych miejsc w Niemczech. Należy to łączyć z efektem wyborczym. Ludzie po prostu się pozarażali. Nie ma teraz możliwości przeprowadzenia wyborów. Jeżeli ktoś chce to zrobić, to igra z życiem i zdrowiem Polaków. Chce poświęcić życie Polaków dla swojej żądzy władzy – mówił.

– Niepokój pani Jourovej jest uzasadniony. W Bawarii już od lat 50 funkcjonował ten system głosowania korespondencyjnego. Było sporo czasu, żeby go przetestować. Niepokój pani Jourovej podzielała również poseł Krystyna Pawłowicz, która w 2013 w swoim wystąpieniu sejmowym opisywała nadużycia możliwe w głosowaniu korespondencyjnym. Głosy tych dwóch pań są ze sobą współbrzmiące – tłumaczył senator Polskiego Stronnictwa Ludowego Jan Filip Libicki.

– To pokazuje, że w Unii Europejskiej są równi i równiejsi. Vera Jourova zachowuje się jak jedna organizacja ekologiczna o zasięgu międzynarodowym, która nagle się interesuje standardami życia demokratycznego w Polsce, krytykując możliwość przeprowadzenia tych wyborów. W przypadku innych krajów, także w przypadku głosowania korespondencyjnego, takich wątpliwości nie miała. Widać, że to tylko i wyłącznie gra polityczna, a nie uwagi merytoryczne – powiedział Jan Maria Jackowski. Senator PiS nawiązał do stanowiska Green Peace Polska. Organizacja ogłosiła, że „wybory w warunkach COVID-19 będą niedemokratyczne i niebezpieczne”.#wieszwiecejPolub nas

Choć politycy opozycji zgadzają się z Brukselą w kwestii wyborów prezydenckich, to krytykują jej urzędnika za reakcje na kryzys wokół koronawirusa. Wysoki przedstawiciel UE do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Josep Borrell wyraził ostatnio przekonanie, że program pomocy gospodarczej, zbliżony do powojennego planu Marshalla, nie powstanie. W rozmowie z hiszpańskim dziennikiem „El mundo” zasugerował, że na tego rodzaju program może za to liczyć … Afryka, ponieważ jest biedniejszym kontynentem, któremu będzie trudniej pokonać koronawirusa.

– Szanuje wszystkie głosy, ale Unia Europejska powinna skupić swoją uwagę na pomocy krajom Unii Europejskiej. Nie mówię, żeby też innym krajom nie pomagać. Uważam, że jak najszybciej trzeba dokonać pewnej analizy i głębokich korekt w budżecie UE na najbliższe kilka lat. To, co zostało przyjęte, stało się zupełnie nieaktualne. Będziemy mieli największy kryzys po II wojnie światowej. Trzeba mocnych programów do walki z bezrobociem czy programów wsparcia. Polska musi z nich skorzystać. Taki plan Marshalla dla Europy jest bardzo potrzebny – mówił poseł KO Dariusz Joński.

– Ja z taką opinią absolutnie nie zgadzam się. Myślę, że UE stanie na wysokości zadania. Już dzisiaj 100 mld euro jest oferowane na walkę ze skutkami epidemii. To dopiero początek. Myślę, że UE będzie w tym zakresie bardzo aktywna. Taką epidemię możemy zwalczyć tylko pod warunkiem, że będziemy ze sobą współpracować jako kraje. W pewnym momencie musimy się zastanowić, jak z tego wychodzić, jak otworzyć granice, jak wrócić do pracy, jak rozpocząć produkcję. Przed tymi wyzwaniami cała Europa stoi – tłumaczył poseł Lewicy Dariusz Wieczorek.

– Myślę, że mamy do czynienia z pewnym paradoksem. W momencie, kiedy wspólnie powinniśmy walczyć z koronawirusem, z niesmakiem odbieram głosy jak pana Borrella. To pokazuje, na jakim etapie rozkładu jest Unia Europejska. Szkoda, bo to bardzo ciekawy i dobry projekt. Mam nadzieję, że rozsądek zwycięży nad politykierstwem i Unia Europejska wreszcie coś zrobi dla państw członkowskich, a instytucje unijne wezmą się do roboty i przygotują jakiś program, z którego będzie można skorzystać – powiedział poseł Mosiński z PiS.

Źródło: tvpinfo.pl