Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

Porozumienie już nie Jarosława Gowina? Zdania polityków są podzielone

Po tym, jak wicepremier Jarosław Gowin podał się do dymisji część polityków twierdzi, że stracił kontrolę nad partią, która nosi nazwę … Porozumienie Jarosława Gowina. – Wewnątrz tej partii nastąpił jakiś rozdźwięk. Trudno powiedzieć, jaki ma charakter, czy to jest bardzo głębokie i nie do naprawiania się tej partii, czy też nie. Najważniejsze jest utrzymanie jedności w Porozumieniu i w Zjednoczonej Prawicy. Nawet kilku posłów, a nie cała partia, może zachwiać chwiejną równowagą w Sejmie – powiedział nam senator PiS Jan Maria Jackowski.

Wczesnym popołudniem posłowie nie wprowadzili do porządku obrad projektu PiS, dotyczącego głosowania korespondencyjnego. Mimo jego krytyki w mediach, za projektem zagłosowali prawie wszyscy posłowie Porozumienia. Także ci, którzy głosowanie zdalne krytykowali, tacy jak Andrzej Sośnierz i Kamil Bortniczuk. Lider Porozumienia Jarosław Gowin, który sprzeciwiał się korespondencyjnemu głosowaniu 10 maja, wstrzymał się od głosu i podał się do dymisji. Ogłosił, że tekę wicepremiera przejmie minister rozwoju Jadwiga Emilewicz. Zdradził jednocześnie, ze namawiał kolegów z Porozumienia, aby dali szansę ustawie PiS.

Posłowie Porozumienia nie chcą komentować sytuacji w partii. – Jestem w sercu tych wydarzeń. Wolę się nie wypowiadać, bo to delikatna sprawa – powiedział nam jeden z nich. – To nieciekawa sytuacja. Nie chcę się do tego mieszać. Byłoby to dla mnie bardzo niezręczne – usłyszeliśmy od jednego z członków rządu, związanych z Porozumieniem Jarosława Gowina. Bardziej rozmowni są politycy Prawa i Sprawiedliwości.

– Mam wrażenie, że Porozumienie to partia pragmatyków, którzy są realistami, chodzą po ziemi. Wiedzą, że nie ma alternatywy dla obozu Zjednoczonej Prawicy. Nie ma innego życia na tej prawicowej czy centroprawicowej planecie. Realnego w sensie wpływu na politykę, partycypacji we władzy. Co to oznacza? To może oznaczać tylko taką sztuczkę i dalej próbę kierowania przez pana Gowina, a może też oznaczać automarginalizację tego polityka we własnej partii – mówił eurodeputowany PiS Ryszard Czarnecki.

– Ponieważ do wyborów parlamentarnych, one są najważniejsze dla posłów, pozostało jeszcze 3,5 roku, premier Gowin musi bardzo uważać, aby jego drużyna w Sejmie nie ciążyła w kierunku Prawa i Sprawiedliwości. To jest wyzwanie dla Jarosława Gowina. Gdy był wicepremierem, to miał te lejce w ręku, miał pewne instrumentarium – dodał Czarnecki.

– Trochę tak wygląda, że Porozumienie porzuciło własnego lidera. Zdaje się, że na naszych oczach pani minister Emilewicz przejmuje partię. Widać to też po zachowaniu jednego z posłów, rzecznika Porozumienia, który kilka dni temu zapowiadał, że Porozumienie jako formacja będzie głosować przeciwko takiemu rozwiązaniu. Dzisiaj zagłosował za tym, żeby głosowanie korespondencyjne znalazło się w porządku obrad – mówił z kolei poseł Koalicji Obywatelskiej Mirosław Suchoń.

– To podanie się Jarosława Gowina do dymisji ja odczytuję jako sytuację, w której przestał kontrolować 18 posłów własnego ugrupowania. Przynajmniej część z nich powiedziała Jarosławowi Gowinowi „nie”. W związku z tym podał się do dymisji – powiedział senator Polskiego Stronnictwa Ludowego Jan Filip Libicki.

Przeciwnego zdania są posłowie Dariusz Wieczorek z Lewicy oraz Jan Mosiński z PiS-u. – W mojej ocenie trudno to tak oceniać z tego względu, że na konferencji prasowej premier Gowin już sygnalizował, że będą posłowie, posłanki różnie głosować. Jedni będą „za”, a drudzy przeciw, inni się wstrzymają i tak rzeczywiście było. To jest jakaś wewnętrzna sprawa tego ugrupowania, wewnętrzna sprawa tej szerokiej koalicji – tłumaczył Wieczorek.

– Czy pan Jarosław Gowin traci kontrolę nad własną formacją? Myślę, że raczej nie, ponieważ jest silnym, wyrazistym politykiem. Ubolewam natomiast, że nie potrafił przekonać wszystkich swoich koleżanek i kolegów z Porozumienia, aby nie głosowali jak Lewica, PSL czy pozostałe partie opozycyjne – argumentował Mosiński.

Źródło: tvpinfo.pl