Opublikowano w kategorii: Aktualności

Aktualności

Egzamin Dla Wierzących – Rozmowa z dr Janem Marią Jackowskim, senatorem Prawa i Sprawiedliwości

Dyrektor Radia Maryja o. dr Tadeusz Rydzyk CSsR wyszedł z apelem, aby w tych trudnych czasach szczególną troską otoczyć katolickie media. Został przez to brutalnie zaatakowany przez środowiska lewicowe i liberalne.

– Ten apel był bardzo potrzebny. Nie jest tajemnicą, że rozwój epidemii koronawirusa uderza także w te media. Życie społeczne zostało zamrożone. Wiele osób poddało się dobrowolnej, domowej kwarantannie. Korzystanie z tych mediów – a zwłaszcza w ich formie drukowanej – znacznie spadło. Tytuły te, zawsze były w trudnej sytuacji, ale teraz pogorszyła się ona jeszcze bardziej. Pamiętajmy, że są to podmioty w pełni polskie. Nie mają zagranicznego zaplecza, które może udzielić im wsparcia. Musimy – jako katolicy – podjąć jak najszybciej stosowne działania, żeby uchronić je przed upadkiem. A środowiska lewicowe i liberalne tylko czekają na ich potknięcie, bo dla nich zamknięcie katolickich tytułów, to ogromna szansa na pełną monopolizację rynku medialnego w Polsce.    

W lewicowych mediach pojawiają się informacje jakoby katolickie podmioty otrzymywały gigantyczne sumy pieniędzy od rządu PiS, a także że są faworyzowane. Czy te stwierdzenia są prawdziwe?

– To są wielkie kłamstwa. Media katolickie są legalnie działającymi podmiotami, które muszą funkcjonować w ramach obowiązującego wszystkich prawa. Jeżeli na ich antenie, emitowane były kampanie społeczne, a nawet rządowe reklamy, to jest to wynikiem przejścia przez nie wszystkich etapów procedury konkursowej. Co ważne, każdy podmiot medialny może wziąć w nich udział i przedstawić swój pomysł na realizację takiej kampanii. Procedura jest przejrzysta i każdy może się z nią zapoznać. Katolickie media od żadnego rządu nie dostawały milionów złotych. To są ciągle powtarzane kłamstwa.  

Nie byłoby katolickich rozgłośni i gazet, gdyby nie zaangażowanie milionów Polaków. Czy bez dalszego wsparcia będą one trwały?

– To jest wielki egzamin dla wspólnoty ludzi wierzących. Rozumiem, że teraz wiele osób przeżywa trudności. Ale wsparcie udzielone katolickim mediom, to nie jest to wydatek z którego możemy zrezygnować, to cegiełka na rzecz budowy wielkiego dobra. W Unii Europejskiej jesteśmy fenomenem. Mamy jeszcze katolickie media, które informują i głoszą Ewangelię. Założycie Radia Maryja, o. dr Tadeusz Rydzyk CSsR jest wspaniałym kapłanem. Ale – jak często podkreśla – tych mediów by nie było, gdyby nie dobrzy ludzie, którzy wspierali je modlitwą, a także materialnie. Polska jest jeszcze krajem ludzi wierzących. A będzie nim tak długo, jak trwać będą katolickie kanały informacji. 

Katolickie media od początku ich trwania zwracają uwagę zjawiska patologiczne. Informowały m.in. o złodziejskiej prywatyzacji, czy przestrzegały przed zagrożeniami ideologicznymi. To także te media rzetelnie informowały o okolicznościach Katastrofy smoleńskiej. Gdzie byśmy byli – jako naród – gdyby zabrakło katolickich mediów?  

– Aby demokracja kwitła i się rozwijała potrzebny jest jak największy pluralizm na rynku medialnym. W gronie różnych podmiotów, szczególną rolę odgrywają te, które są prowadzone przez katolików. Mamy media publiczne, ale ich siła jest ograniczona. One nie są w stanie odegrać takiej roli jak media katolickie. Dlatego media głoszące Ewangelię są teraz najbardziej opluwane. Jestem tego pewny – a sprawami mediów zajmuję się od kilku dekad – że gdy tylko znikną w Polsce media katolickie, to stworzy się w naszym kraju rynek zmonopolizowany przez środowiska lewicowe i liberalne. Zostanie on zabetonowany na dziesięciolecia. Wszystkim będzie podawać się tę samą informacyjną papkę, będzie się kreowało społeczeństwo według ich światopoglądu. Dla Kościoła i Ewangelii nie będzie już miejsca. Konsekwencją tego będzie to, że demokracja w naszym kraju upadnie. Bo kto by nie wygrał wyborów, to i tak by pochodził z tego samego lewicowo-liberalnego worka.     

Jak to się stało, że doprowadziliśmy do tak dużego rozrostu mediów lewicowych i liberalnych?   

– To są błędy początków transformacji. Pisałem o tym szeroko w moich książkach: w „Bitwie o Polskę” i w „Bitwie o Prawdę”. W tamtych czasach uwłaszczano się na majątku państwowym. Dotyczyło to także mediów. Stworzono też takie regulacje prawne, które pozwoliły na przejmowanie polskich podmiotów przez kapitał zagraniczny. Nie można twierdzić, że jest to sprawa sprzed 30 lat. To wpływa na nas obecnie. Media katolickie, które powstawały, nie miały wsparcia kapitałowego, ani politycznego. Startowały z dużo gorszej pozycji. Przypomnijmy sobie jak ciężką walkę trzeba było stoczyć o ogólnopolską koncesję dla Radia Maryja, czy miejsce na multipleksie dla Telewizji Trwam. Mało tego! Próbowano także powstrzymać powstanie „Naszego Dziennika”. Media katolickie, także teraz, są ostro zwalczane w przestrzeni publicznej.  

Czy bez zaangażowania nas wszystkich możliwe jest naprawienie tej sytuacji?

– Jeżeli nie będzie świadomych i odpowiedzialnych odbiorców mediów katolickich, którzy będą je oglądać, słuchać, czytać, a także wspierać – regularnie je kupując lub prenumerując – to one nie przetrwają. Oczywiście, może w swojej szczątkowej formie przeniosą się do internetu. Ale nasze państwo potrzebuje tradycyjnych mediów: także drukowanych.

Internet uważany jest za gwarancję wolnego słowa. Wiemy jednak, że światowe korporacje stosują cenzurę treści. MON informuje, że wrogie nam państwa powielają fake newsy, które uderzają w kraj. Pojawiają się one głównie w mediach społecznościowych. Za duże nadzieje pokładamy w internecie?

– Internet wydaje się najbardziej demokratyczną przestrzenią wymiany myśli. Ale możliwości jego cenzurowania są ogromne. Duże platformy już wprowadzają ograniczenia oparte na tzw. politycznej poprawności. Korporacje pracują nad wprowadzeniem odpłatności za korzystanie z niektórych stron, czy narzędzi. To ograniczy do nich dostęp dla setek milionów osób na świecie. Dotknie to też Polski. Internet powinien się rozwijać. Każda redakcja powinna inwestować w rozbudowę tego kanału komunikacji. Ale dla naszego bezpieczeństwa konieczne jest też trwanie tradycyjnych form. Tylko mnogość na rynku medialnym – także kanałów dystrybucji – może ochronić wolność słowa.    

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

Źródło: naszdziennik.pl