Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

Zeznania biznesmena obciążają Gawłowskiego. „PO zachowuje się w tej sprawie niejednoznacznie”

Przedsiębiorca Krzysztof B. potwierdził przed sądem, że wręczył Stanisławowi Gawłowskiemu ponad 400 tys. złotych łapówki. – Te zeznania stawiają pana senatora w bardzo trudnej sytuacji – mówi portalowi PolskieRadio24.pl senator PiS Jan Maria Jackowski. Sprawy nie chcą komentować politycy PO, partii do której należy oskarżony. 

Senator Stanisław Gawłowski i Krzysztof B. w sądzie okręgowym w Szczecinie

Senator Stanisław Gawłowski i Krzysztof B. w sądzie okręgowym w SzczecinieFoto: PAP/Marcin Bielecki

Biznesmen Krzysztof B. przyznał się w szczecińskim Sądzie Okręgowym do wręczenia łapówki obecnemu senatorowi Stanisławowi Gawłowskiemu. Przedsiębiorca zeznał, że w zamian ówczesny wiceminister środowiska w rządzie PO-PSL miał zaoferować mu pomoc przy zdobywaniu wielomilionowych kontraktów w Zachodniopomorskim Zarządzie Melioracji i Urządzeń Wodnych.

Gawłowski się nie przyznaje

Krzysztof B. powiedział przed sądem, że wręczył też łapówkę dyrektorowi tej instytucji, do czego nakłaniał go Gawłowski. Łapówki miał też przekazywać innym osobom związanym z wygranymi przetargami. Biznesmen zeznał, że Gawłowski kilkakrotnie powiedział, iż potrzebuje pomocy finansowej w kampanii wyborczej w kwocie około miliona zł, wskazując, że „kieruje całym województwem”.

Krzysztof B. zeznał również, że Gawłowski przekazał przez niego informację dyrektorowi Zarządu Melioracji na temat planowanej kontroli ABW w inwestycjach instytucji. Informację B. miał przekazać, zapisując ją na kartce, ponieważ, jak wyjaśnił, Gawłowski bał się, że Tomasz P. jest podsłuchiwany. 

Oskarżony senator uważa, że jest niewinny. – Żadnych łapówek od nikogo nie brałem i nigdy nie żądałem – mówi Gawłowski cytowany przez Wirtualną Polskę. I przekonuje, że jego sprawa ma charakter polityczny.

Prokuratura podtrzymuje swoje zarzuty, opierając się na zebranym materiale dowodowym, w tym zeznaniach świadków. Przyznał się do wręczenia łapówki Gawłowskiemu. Ponad 400 tys. zł miało pójść na kampanię

Senator wciąż związany z PO

Stanisław Gawłowski jest obecnie senatorem niezrzeszonym, a przynajmniej za takiego się podaje. W wyborach do Senatu X kadencji kandydował z własnego komitetu wyborczego. Formalnie wciąż pozostaje jednak członkiem Platformy Obywatelskiej. To właśnie jako poseł tej partii przez 4 kadencje zasiadał w ławach sejmowych. W przeszłości pełnił również funkcję sekretarza generalnego PO. Dlatego w ocenie senatora PiS Jana Marii Jackowskiego sprawa ta może rzutować na wizerunek Platformy Obywatelskiej.

– Stanisław Gawłowski brał udział w głosowaniu na przewodniczącego Platformy Obywatelskiej, a wcześniej, o czym informowały media, uczestniczył w tajnych naradach polityków tej partii. Dlatego widać wyraźnie, że PO zachowuje się w tej sprawie w sposób niejednoznaczny – mówi portalowi PolskieRadio24.pl senator PiS Jan Maria Jackowski. I dodaje, że zeznania Krzysztof B. są niekorzystne dla Gawłowskiego. 

– Jego zeznania złożone w prokuraturze, a podtrzymane teraz w sądzie, są poważnym materiałem obciążającym senatora. Oczywiście, nie wiem, jak oceni to sąd, ale jednego jestem pewien. Te zeznania stawiają Stanisława Gawłowskiego w bardzo trudnej sytuacji – uważa polityk PiS. Afera melioracyjna. Stanisław Gawłowski przesłuchiwany w szczecińskim sądzie

Politycy PO bronili Gawłowskiego

Proces ws. afery melioracyjnej ruszył na początku roku. Prokuratura zarzuca Gawłowskiemu m.in. to, że przyjmował łapówki w okresie pełnienia funkcji wiceministra środowiska w rządzie PO-PSL. W zamian polityk miał pomagać przy zdobywaniu kontraktów na inwestycję Zachodniopomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie. Śledczy postawili Gawłowskiemu 7 zarzutów, w tym 4 o charakterze korupcyjnym. Gawłowski trafił nawet na 3 miesiące do aresztu, ale wyszedł po wpłaceniu pół miliona złotych kaucji. 

Mimo tych zarzutów Platforma Obywatelska tylko pozornie próbowała zdystansować się od polityka. Stanisław Gawłowski stracił co prawda funkcję sekretarza generalnego partii, ale formalnie pozostał jej członkiem. Choć zabrakło dla niego miejsca na listach do Sejmu, to wystartował z własnego komitetu do Senatu. Oficjalnie nie był popierany przez PO, ale w okręgu, w którym ubiegał się o mandat, Koalicja Obywatelska nie wystawiła własnego kandydata. Piotr Zientarski, który poprzednio uzyskał mandat w tym okręgu z ramienia PO, został przesunięty na listy do Sejmu.

Politycy PO wielokrotnie podważali zarzuty stawiane Gawłowskiemu przez prokuraturę. Niektórzy wyrazili nawet poparcie dla Gawłowskiego. Ówczesny szef klubu przed wyborami parlamentarnymi mówił w rozmowie z RMF, że gdyby mieszkał w okręgu, w którym kandydował oskarżony polityk, to oddałby na niego swój głos.

Ze zrozumieniem decyzję o starcie Gawłowskiego przyjęła również obecna kandydatka KO na prezydenta Małgorzata Kidawa-Błońska. – Rozumiem Gawłowskiego, że on czuje się tymi zarzutami pokrzywdzony i chce to zweryfikować z opinią swoich wyborców. Bo rzeczywiście to co wokół niego się działo przez ostatnie lata i miesiące, to była gra nie fair – mówiła kilka miesięcy temu.

Gawłowski też nie pozostaje dłużny wobec „partii-matki”. W Senacie polityk głosuje identycznie jak przedstawiciele KO. Tak było m.in. ws. głosowań dotyczących ustaw sądowych czy ASF. 

„Poniosą poważny uszczerbek”Afera melioracyjna. Gawłowski zaprzecza zarzutom korupcyjnym: to opowieść na zamówienie

Także poseł PSL Marek Sawicki dostrzega więź łączącą senatora Gawłowskiego z PO. Podkreśla co prawda, że do zeznań złożonych dziś w sprawie, w której oskarżony jest były wiceminister środowiska, należy podchodzić z rezerwą i nie ma pewności, czy są one wiarygodne, ale przyznaje, że jeśli się potwierdzą, to senator i PO mogą mieć poważne kłopoty.

– Jeden sąd daje wiarę takim świadkom, inny nie. Dlatego jest pytanie, czy są dowody, które potwierdzą te zeznania. Jeśli tak, to z pewnością senator Gawłowski i PO poniosą poważny uszczerbek w tej sprawie – mówi portalowi PolskieRadio24.pl poseł Sawicki. Dodaje, że jeśli zarzuty się nie potwierdzą, to na tej sprawie straci „strona oskarżająca Gawłowskiego”. 

Politycy PO nie chcą komentować dzisiejszych zeznań świadka, zasłaniając się brakiem ostatecznego rozstrzygnięcia. – W tej sprawie wciąż toczy się postępowanie sądowe. Uważam, że do jego zakończenia nie wypada komentować pojawiających się informacji – mówi portalowi PolskieRadio24.pl poseł PO Marcin Kierwiński. – Z tego co informowały media, jeden ze świadków oskarżenia wycofał się ze swoich zeznań – dodaje polityk Platformy. 

Kierwiński ma na myśli Bogdana K. Jest to biznesmen z Kołobrzegu, który również jest oskarżony w tej sprawie. W środę 26 lutego zeznając w Sądzie Okręgowym w Szczecinie, nie przyznał się do wręczenia 100 tysięcy złotych łapówki i przekazania w jej ramach apartamentu w Chorwacji Stanisławowi Gawłowskiemu i tym samym odwołał część wyjaśnień złożonych wcześniej w prokuraturze. Teraz to sąd będzie musiał zdecydować, która z jego wersji jest prawdziwa. 

W sprawie dotyczącej wątku tzw. afery melioracyjnej aktem oskarżenia objęto 32 osoby. Prokuratura przedstawiła im łącznie 94 zarzuty, głównie korupcyjne. Odczytanie pozostałych protokołów z przesłuchań Krzysztofa B. zaplanowane zostało na wtorek, tego dnia ma się też odbyć przesłuchanie byłego starosty koszalińskiego Romana S. 

Źródło: polskieradio24.pl