Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

Kidawa-Błońska straszy polexitem. „To odgrzewanie starych kotletów”

Kandydatka PO na prezydenta przekonuje, że ewentualne podpisanie przez prezydenta ustawy dyscyplinującej sędziów to kolejny krok w kierunku polexitu. – Baju, baju będziesz w raju. Tak można to skomentować. Nie wiem na ile była rzeczniczka rządu Donalda Tuska jest aktywna w kuchni, ale jest to odgrzewanie starych kotletów. Polexitem straszono razy kilka i za każdym razem ponieśli wilka, czyli opozycję – powiedział portalowi tvp.info eurodeputowany PiS Ryszard Czarnecki.

– Jeśli Andrzej Duda podpisze ustawę kagańcową, zrobi kolejny krok w stronę polexitu. Będzie to działanie wbrew interesowi Polski. Historia mu tego nie wybaczy – napisała na Twitterze Małgorzata Kidawa-Błońska.

Politycy PiS-u nie kryją zaskoczenia. Poparcie dla obecności Polski w Unii Europejskiej sięga bowiem 90 proc. Straszenie polexitem w poprzednich kampaniach wyborczych nie pomogło opozycji. 

– Kandydatka PO próbuje wszelkimi środkami zbić kapitał polityczny, proponując taką narrację, że jak PiS rządzi, to będzie wyjście z Unii Europejskiej – stwierdził senator PiS Jan Maria Jackowski.

– Mamy do czynienia z realnym zagrożeniem. Przecież wyjście Polski ze wspólnego obszaru praworządności to jest droga do polexitu – mówił poseł Koalicji Obywatelskiej Michał Szczerba.#wieszwiecejPolub nas

Przypomnieliśmy mu, że cztery lata temu to ówczesny szef PO Grzegorz Schetyna proponował referendum w sprawie obecności Polski w Unii Europejskiej. Plebiscyt podobny do tego, który zorganizował były premier Wielkiej Brytanii David Cameron.

– Były różne inicjatywy, propozycje. Każda w odpowiednim czasie, sytuacji. Dzisiaj groźba wyjścia Polski z Unii Europejskiej jest bardzo realna – odpowiedział Szczerba.

Czy wizerunku UE nie psują w Polsce donosy opozycji na polski rząd i wizyty unijnych komisarzy? – Absolutnie nie. Jesteśmy dumnymi Polakami i dumnymi Europejczykami. Parlament Europejski to także parlament, w którym uczestniczą polscy eurodeputowani – powiedział poseł KO Jakub Rutnicki.

– Narracja, która pokazuje to, że ktoś Brukseli donosi, to jest rzecz absolutnie skandaliczna. Takich sformułowań być nie powinno – dodał Rutnicki.

– Mówienie o donoszeniu jest odbierane w sposób pejoratywny. My jesteśmy elementem Europy w kontekście Unii Europejskiej i członkiem Rady Europy. Rozmowy wszystkich polskich polityków o sytuacji wewnętrznej w Polsce i w Europie ze wszystkimi politykami, są rozmowami w wielkiej rodzinie krajów europejskich – stwierdziła z kolei posłanka Lewicy Anita Kucharska-Dziedzic.

– Jeśli ten proces będzie się pogłębiał i Polacy będą widzieli, że unijni komisarze będą w sposób ręczny, pozatraktatowy ingerować w te obszary, w których państwo polskie ma suwerenność w ramach swojego członkostwa w Unii Europejskiej, to w przyszłości nastroje antyunijne będą się pogłębiać. Tym bardziej, że eurokraci nie mają żadnej legitymacji demokratycznej w przeciwieństwie do parlamentu krajowego – mówił senator Jackowski z PiS-u.

– Są trzy czynniki, które powodują wzrost niechęci do Unii Europejskiej. Po pierwsze są to kwestie obyczajowe. Unia jawi się jako podmiot, który wywiera presję w tym obszarze. Druga kwestia to aspekt godnościowo-suwerenistyczny. Nie będzie nam Unia dyktować, co mamy robić, jak mamy żyć, jak mamy meblować polski dom. Trzecia kwestia to finanse. Dzisiaj jesteśmy na plusie, ale za około 10 lat Polska stanie się płatnikiem netto – stwierdził europoseł Czarnecki.

Wówczas Polska będzie płacić więcej składki członkowskiej do kasy w Brukseli niż stamtąd pozyskiwać. Zdaniem Czarneckiego wówczas części Polaków może to się nie spodobać. Eurodeputowany nadmienił, że krytyka UE w kwestiach obyczajowych często nie jest uzasadniona, ponieważ progresywne zjawiska dotyczą całego świata.

Źródło: tvp.info.pl