Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

Kidawa-Błońska straszy wyprowadzeniem Polski z Europy. „Chyba nie zna geografii”

Do tej pory opozycja straszyła polexitem. O krok dalej poszła kandydatka Platformy Obywatelskiej na prezydenta. – Wy tak naprawdę niszczycie państwo, wyprowadzacie Polskę z Europy tylko po to, żeby bronić ludzi, którzy powinni być przez wymiar sprawiedliwości osądzeni – mówiła podczas sejmowej debaty o ustawie dyscyplinującej sędziów. – Widać wyraźnie, że pani marszałek chyba nie zna geografii i nie wie, gdzie Polska jest położona – skomentował wystąpienie Kidawy-Błońskiej senator Prawa i Sprawiedliwości Jan Maria Jackowski.

– Małgorzata Kidawa-Błońska znana jest z tego, że nie mówi konkretnie i precyzyjnie. Później wychodzą takie lapsusy językowe. Nikt nas z Europy nie wyprowadzi, czy to będzie rząd PiS-u, Lewicy, czy Koalicji Obywatelskiej. Z Unii Europejskiej nie damy się wyprowadzić – stwierdził poseł Lewicy Tomasz Trela.

Politycy Koalicji Obywatelskiej bronią Kidawy-Błońskiej. – Nieuznawanie rozstrzygnięć europejskich trybunałów jest właśnie takim faktycznym wyjściem z Unii Europejskiej – tłumaczył poseł KO Mirosław Suchoń. Z Unii Europejskiej czy Europy? – Można łapać za słówka. Takie złośliwości są nieuprawnione. Sprawa jest bardzo poważna – odpowiedział Suchoń.

Wcześniej Kidawa-Błońska twierdziła, że Komisja Wenecka, związana z Radą Europy, jest organem unijnym. Prezydenta Rosji Władimira Putina nazwała premierem. Czy mamy do czynienia z kolejną wpadką? – Często stawiamy znak równości, mówimy Unia Europejska, Europa, struktury europejskie. Mówimy oczywiście o wychodzeniu Polski z Unii Europejskiej – bronił kandydatki PO poseł tej partii Zbigniew Konwiński.

– PiS też jest zwolennikiem obecności Polski w Unii Europejskiej, więc jest to czysta propaganda polityczna mająca skutek doraźny. Szkodliwa, bo jest wykorzystywana przez różne ośrodki międzynarodowe do działań przeciwko Polsce – stwierdził senator Jackowski z PiS-u.

Nasi rozmówcy przyznają, że czwartkowe wystąpienie Kidawy-Błońskiej było wyjątkowo emocjonalne. Kandydatka PO, która w kampanii parlamentarnej posługiwała się hasłem „Współpraca, a nie kłótnie”, w Sejmie krzyczała.

– Dzisiaj w Sejmie dzieje się prawdziwy zamach stanu. Przed chwilą dowiedzieliśmy się, że sędziowie wybrani przez neo-KRS są niegodni dopuszczenia do orzekania. Tutaj decyduje Sejm o tym, że sądy mają przestać być niezawisłe. Mieliśmy już w Polsce zamachy stanu, ale nie było takiego zamachu stanu robionego tylko po to, żeby chronić oszustów i aferzystów – mówiła wicemarszałek Sejmu.

– Uważam, że te wszystkie ustawy PiS-u dotyczące wymiaru sprawiedliwości są haniebne, ale nie używałbym słów typu zamach stanu, nie mówiłbym, że ktoś wyprowadza Polskę z Unii Europejskiej. To jest ostry spór i debata polityczna wewnątrz naszego kraju i z udziałem międzynarodowych ekspertów. Indywidualne aspiracje, ambicje powinny być tonowane dla dobra naszego państwa – powiedział poseł Trela.

– Kiedy trzeba być spokojnym i trzeba być politykiem pokoju, to trzeba być politykiem pokoju, ale wtedy, kiedy nam się burzy trójpodział władzy, kiedy władza ustawodawcza czy większość parlamentarna, władza wykonawcza chce absolutnie zawładnąć wymiarem sprawiedliwości, wtedy trzeba zdecydowanego głosu. Stąd wczorajsze wystąpienie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej – tłumaczył poseł Konwiński z KO. 

Z jakiego powodu może wynikać zmiana strategii Kidawy-Błońskiej, która do tej pory prezentowała się jako kandydatka pokoju? – Ma też konkurencję w tak zwanym centrowym fragmencie palety politycznej. Zarówno Szymon Hołownia, jak i Władysław Kosiniak-Kamysz to realne zagrożenia i wcale nie jest takie pewne, że jeżeli będzie druga tura, to akurat Małgorzata Kidawa-Błońska będzie w tej drugiej turze – ocenił senator Jackowski.

Źródło: tvp.info.pl