Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

Jan Maria Jackowski nie ma wątpliwości: Opinia Komisji Weneckiej jest nierzetelna. Nie uwzględnia polskiego systemu prawnego

autor: Fratria
autor: Fratria

Podziel sięPolećWykop6Drukuj

„Już trzy lata słyszałem, że jest koniec świata, koniec demokracji, dyktatura. I co? Obywatele widzą, że Polska funkcjonuje” – powiedział na antenie radia RMF FM Jan Maria Jackowski, senator Prawa i Sprawiedliwości, w kontekście opinii Komisji Weneckiej o ustawie dotyczącej deliktów dyscyplinarnych sędziów.REKLAMA

W rozmowie Jan Maria Jackowski pytany był m.in. o reformę sądownictwa, wizytę Komisji Weneckiej i jej opinię oraz konkurencję dla Prawa i Sprawiedliwości ze strony Konfederacji.

Przede wszystkim jest to opinia nierzetelna. Jest to opinia podpisana przez prezydium Komisji Weneckiej, a nie całą. Jest to opinia, która powstawała w bardzo szybkim tempie, na bardzo dziwnych zasadach. Bez formalnego zaproszenia przez stronę polską

— mówił o stanowisku Komisji Weneckiej senator PiS.

Komisja Wenecka ma swój statut, który jasno określa kto jest podmiotem zapraszającym Komisję Wenecką do podjęcia czynności. Zazwyczaj te ekspertyzy trwają 3-4, wiele miesięcy, tu została właściwie zrobiona w kilka dni. A co najważniejsze – ona nie uwzględnia polskiego systemu prawnego, między innymi wyroków Trybunału Konstytucyjnego w kwestiach, których dotyczy sama opinia

— dodał.

Już trzy lata słyszałem, że jest koniec świata, koniec demokracji, dyktatura. I co? Obywatele widzą, że Polska funkcjonuje

— podkreślił senator, przyznając, że obóz rządzący spodziewał się takiego wydźwięku opinii Komisji Weneckiej.

Robert Mazurek, prowadzący audycję, zarzucił Jackowskiemu, że PiS wpadł w „kołowrotek nowelizacyjny”, który ma świadczyć o „niechlujności” proponowanych zmian. Senator zaznaczył, że wynika to z trudności materii, a przede wszystkim z oporu środowiska sędziowskiego.

Nie, tu się z panem nie zgadzam, ponieważ między innymi działania części establishmentu sędziowskiego trudne były do przewidzenia. Trudno było np. założyć, że sędziowie będą kwestionowali status innych sędziów, którzy zostali legalnie powołani przez Prezydenta RP, który ma wyłączną kompetencję do powołania tych sędziów. Czy to jest normalna sytuacja?

— mówił.

Dalej Jan Maria Jackowski odpowiadał na pytani o sprawę Tomasza Grodzkiego, marszałka Senatu i oskarżenia o przyjmowaniu przez niego łapówek.

W tej chwili oficjalnie nie ma stanowiska klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości, jeżeli chodzi o konkretny wniosek. Natomiast jest stanowisko takie, że ponieważ większość opozycyjna wybrała pana marszałka – myśmy mieli swojego kandydata, pana marszałka Karczewskiego – w związku z tym ponosi niejako odpowiedzialność za osobę marszałka, więc powinna zainicjować proces odwołania marszałka – i wtedy oczywiście taki wniosek poprzemy

— odpowiedział na pytanie o chęć odwołania marszałka Senatu.

Ja oczekuję, że opozycja, przede wszystkim pan marszałek, szybko i transparentnie, do końca, wyjaśni wszystkie wątpliwości

— dodał.

Ciekawą opinię wygłosił senator PiS na temat konkurencji ze strony Konfederacji. Według Jackowskiego partia ta wkroczyła na scenę polityczną również przez pewną „niekonsekwencję” Prawa i Sprawiedliwości.

Niewątpliwie Konfederacja wyrosła dzięki niekonsekwencjom między tym, co mówił PiS, a co robił PiS, bo to dało dodatkowe paliwo

— mówił.

1,2 mln głosów i ponad 6 mln dotacji budżetowej na działalność Konfederacji pokazuje, że ta partia jest w tej chwili stałym elementem życia politycznego. I to jest niewątpliwie wyzwanie dla PiS i zachęta do tego, żeby w polityce być konsekwentnym i to, co się mówi – realizować. To jest najlepsza recepta na Konfederację

— stwierdził.

Jackowski odniósł się również do zdarzenia, które miało miejsce podczas posiedzenia senackiej komisji spraw zagranicznych izby wyższej parlamentu, kiedy to senatorowie PiS opuścili obrady.

Przewodniczy jej Bogdan Klich z PO. Pan przewodniczący Klich słynie z arbitralnego prowadzenia komisji. Znam różnych przewodniczących z PO i większości komisji, jakby pan przyszedł, atmosfera jest rzeczywiście sporu politycznego, ale jest to dyskusja merytoryczna, nikt nikomu nie zabiera głosu, nie odmawia udzielenia głosu

— tłumaczył.

Źródło: wPolityce.pl