Opublikowano w kategorii: Aktualności

Aktualności

Dubois porównuje sprawę Grodzkiego do „Watergate”. Jackowski: Próba odwracania uwagi od istoty problemu

autor: Fratria
autor: Fratria

Podziel sięPolećWykop21Drukuj

Tego rodzaju argumentacja to próba odwracania uwagi od istoty problemu

– tak Jan Maria Jackowski komentował sugestię, że sprawę rzekomych łapówek dla senatora Grodzkiego można porównać do afery „Watergate”.

Pytany o dzisiejszą konferencję prasową Tomasza Grodzkiego, senator PiS odpowiedział:

Trudno mi wskazać, ile jest w tym korzystania z prawa do obrony dobrego imienia, a na ile jest to taktyka obrony przed zarzutami, które pojawiają się w przestrzeni publicznej. Uważam, że tę sprawę powinna rozstrzygnąć instancja państwowa, która będzie w stanie zweryfikować zarzuty o przyjmowanie korzyści majątkowych, a z drugiej strony twierdzenia marszałka Grodzkiego, że absolutnie nie przyjmował środków pieniężnych, które mu się nie należały

– powiedział Jackowski w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

Mecenas Dubois porównał sytuację do afery „Watergate”. Zdaniem Jackowskiego, mamy do czynienia z próbą odwracania uwagi od istoty problemu.

Tego rodzaju argumentacja to próba odwracania uwagi od istoty problemu i taktyka obronna. Jeżeli takie fakty miały miejsce, to sytuacja wymaga pełnego wyjaśnienia

– stwierdził.

Tomasz Grodzki wezwał Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego do pomocy ws. rzekomych łapówek.

Pan marszałek może wystąpić z wnioskiem do służb specjalnych, jeżeli w tej sprawie posiada jakąś wiedzę. Mamy do czynienia z sytuacją, w której pojawia się słowo przeciwko słowu. Trudno zweryfikować jak wygląda prawda. Będzie lepiej dla marszałka Senatu i dla państwa, jeżeli w tej sprawie głos zabiorą instancje państwowe

– skomentował sprawę Jackowski.

Senator Prawa i Sprawiedliwości komentował też sprawę nadania imienia Pawła Adamowicza jednej z alej w parku na Jazdowie.

To zdumiewająca dla mnie sytuacja. Gdy byłem przewodniczącym Rady Miasta Stołecznego Warszawy, to przy nadawaniu nazw ulic obowiązywała święta zasada, że nazwę można nadawać dopiero pięć lat po śmierci danej osoby. Tutaj tego okresu nie ma. Kwestia nadawania nazw ulic została skrajnie upolityczniona przez ekipę rządzącą w Warszawie, skoro nie potrafiono uhonorować śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego

– powiedział Jan Maria Jackowski.

Źródło: wPolityce.pl