Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

Politycy PSL i Konfederacji gotowi do rozmów o zmianie konstytucji. Chodzi o aferę Banasia

PiS rozważa zmianę konstytucji, która pozwoliłaby na odwołanie prezesa NIK w trakcie trwania kadencji. Większość konstytucyjna to 307 głosów, w związku z czym obóz rządzący musiałby nawiązać w tej kwestii współpracę z opozycją. Szef PO zapowiedział już, że nie pomoże w zmianie ustawy zasadniczej, ale posłowie PSL i Konfederacji są gotowi do rozmów – donosi portal tvp.info.

– Złą rzeczą byłoby utrzymanie Mariana Banasia na stanowisku szefa NIK-u. Musielibyśmy zobaczyć, jak wygląda projekt zmiany konstytucji. Liczymy, że zostanie on uzgodniony ze wszystkimi stronami sceny politycznej. Na pewno sprawne działanie państwa polskiego wymaga zmiany na stanowisku szefa NIK-u, dlatego w tym zakresie jesteśmy otwarci na dyskusję – powiedział portalowi tvp.info rzecznik PSL Miłosz Motyka. Jak dodaje, ludowcy byliby gotowi poprzeć zmianę konstytucji wówczas, gdyby odwołanie prezesa NIK następowało kwalifikowaną większością 2/3 głosów i wymagało zgody i rządzących i opozycji. Podobnie miałoby być z wyborem nowego szefa Izby.

– Jak wiadomo, nie da się wybrać nowego szefa NIK-u bez zgody Senatu, gdzie większość ma opozycja. Dlatego partia rządząca jest zmuszona przedstawić kandydaturę, która jest godna i jest zaprzeczeniem Mariana Banasia w najlepszym tego słowa znaczeniu – stwierdził Motyka.

Możliwość zmian w konstytucji rozważa też jeden z liderów Konfederacji, Janusz Korwin-Mikke. On także stawia jednak warunki. – Można pomyśleć nad rozwiązaniem, że szef NIK mógłby być odwołany za zgodą prezydenta, czterech piątych Sejmu i czterech piątych Senatu. Są sytuacje wyjątkowe. Musi być zgoda niemal jednomyślna na coś takiego – podkreślił poseł w rozmowie z portalem TVP.

Jak wskazują politycy PiS, zmiana konstytucji będzie dobrym pomysłem, jeśli Banaś nie złoży dymisji. – W takim wypadku potrzebne byłyby, moim zdaniem, zmiany legislacyjne, które mogłyby doprowadzić w określonej sytuacji do odwołania przez Sejm prezesa Najwyższej Izby Kontroli – powiedział senator PiS Jan Maria Jackowski.

Jeżeli PSL i Konfederacja poprą zmiany w ustawie zasadniczej, łączna liczba posłów wyniesie 276. Większość kwalifikowana wynosi 307, zatem do zmian wciąż potrzebna byłaby wola posłów KO i Lewicy. Ci jednak nie chcą słyszeć o modyfikacjach Konstytucji, a żądają dla Banasia Trybunału Stanu. – Czas rozwiązać problem, który sami naważyli. Jeżeli go nie potrafią rozwiązać, to nie dlatego, że konstytucja im przeszkadza. Tylko dlatego, że tego problemu nie chcą rozwiązać, bo jest deal pomiędzy nimi a prezesem Banasiem – ocenił poseł KO, Marcin Kierwiński.

Lewica natomiast wskazuje obawę, że zmiana konstytucji wpłynie na niezależność przyszłych prezesów.

– Cała siła Najwyższej Izby Kontroli polega na tym, że nie można odwołać jej szefa. Gdyby się okazało tak, że można odwołać szefa NIK-u, to jego możliwości kontrolowania rządzących byłyby zerowe. Bardzo byłoby źle, gdybyśmy z powodu jednego haniebnego przypadku musieli zmieniać konstytucję. Niech sobie Jarosław Kaczyński sam poradzi ze swoim pancernym Banasiem – oznajmił Andrzej Rozenek z SLD.

Jeśli Banaś nie poda się do dymisji, ani nie zostanie odwołany, będzie prezesem NIK aż do 2025 roku, kiedy to kończy się jego 6-letnia kadencja.

Źródło: dorzeczy.pl