Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

Biejat do zmiany

Prawo i Sprawiedliwość powinno odwołać Magdalenę Biejat. Domagają się tego nie tylko wyborcy, obrońcy życia, ale i działacze partii.

Po wyborze prezydium sejmowej komisji rodziny na partię rządzącą spadła zasłużona fala krytyki. Z decyzją o udzieleniu poparcia Magdalenie Biejat nie zgadzają się wyborcy PiS.

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek w rozmowie z dziennikarzami stwierdziła, że jeżeli w komisji będzie się działo „coś złego”, to PiS rozważy odwołanie Magdaleny Biejat z funkcji przewodniczącego komisji.

Jak mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” poseł Radosław Fogiel, rzecznik PiS, o tym, kto pokieruje komisją rodziny, zdecydowała „sejmowa arytmetyka”. – Skład Sejmu jest taki, jaki jest, i w ramach parytetów część komisji musiała otrzymać opozycja. Lewicy przypadła komisja rodziny. A nie mam wątpliwości, że gdyby ktoś z tego ugrupowania objął np. komisję spraw zagranicznych, to również pojawiłyby się głosy krytyki. Przewodniczący sprawuje funkcję koordynacyjną, a o wszystkim decyduje większość. A my tak o to zadbaliśmy, żeby to do nas należał decydujący głos – przekonuje poseł Fogiel.

Politycy PiS mówią o niewyobrażalnym błędzie. – W sytuacji, w której prezes Jarosław Kaczyński i liderzy partii deklarują obronę tożsamości cywilizacyjnej i rodziny, zgoda na wybór pani Biejat jest niezrozumiała. Czymś oczywistym jest, że zarządzana przez nią komisja będzie promowała wartości, których nie akceptuje znaczna część społeczeństwa i wyborcy PiS. Na tym zyskuje Konfederacja, która wytyka PiS niekonsekwencję i brak wiarygodności. Posłowie PiS muszą jak najszybciej naprawić ten błąd – mówi „Naszemu Dziennikowi” Jan Maria Jackowski, senator PiS.

Z rzecznikiem PiS nie zgadza się dr Artur Dąbrowski, prezes Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej. – Oczywiście, oni mogą głosować inaczej, niż chciałaby tego Partia Razem, ale paniom Biejat, Nowickiej, czy Scheuring-Wielgus dano broń masowego rażenia. One mogą nadawać patronaty honorowe, organizować w Sejmie konferencje, wspierać działalność edukacyjną i w tym wszystkim podpierać się autorytetem parlamentu. Osoby zaangażowane społecznie wiedzą, jak to zwiększa moc oddziaływania – podkreśla dr Dąbrowski.

Powierzenie funkcji przewodniczącej sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, za przyzwoleniem PiS, radykalnej lewackiej aktywistce Magdalenie Biejat jest szokiem dla wyborców partii rządzącej. Ale to nie koniec skandalicznych nominacji. Wanda Nowicka – była działaczka Ruchu Palikota i aktywistka aborcyjna stanęła na czele Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych. Z kolei znana z „tropienia pedofilii w Kościele” Joanna Scheuring-Wielgus została wiceprzewodniczącą Komisji Kultury i Środków Masowego Przekazu.

– Nie godzi się, aby partia rządząca, która odwołuje się do chrześcijańskich wartości, pozwoliła, aby osoby propagujące wartości wrogie polskiej tożsamości zajmowały kluczowe stanowiska w kwestiach tak wrażliwych, jak edukacja, kultura, czy rodzina – tłumaczy w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr Andrzej Mazan, pedagog.

Zagrożeni indoktrynacją

Politolog dr Krzysztof Kawęcki zauważa, że dyskusja wokół spraw związanych z płciowością i ideologią LGBTQ spowodowała podział społeczeństwa. Stworzyły się dwa obozy. Jeden opowiada się za tradycyjną rodziną, a drugi domaga się uprzywilejowania dewiacji seksualnych. – Niektórzy posłowie PiS mówią o strategicznym oddaniu komisji związanych z kulturą. Nie wykluczam, że na tym polega owa strategia. Lewica będzie próbowała realizować swoje postulaty, a PiS wejdzie w szaty jedynego obrońcy moralności i tak będzie chciał poszerzać swój elektorat. Niemniej jednak to strategia zgubna – ostrzega Kawęcki.

Prezes Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej, podkreśla, że kierownictwo PiS nie ma pewności, czy w perspektywie czasu to się nie zemści. – Dzisiaj na naszych oczach skrajna lewica zdobywa przyczółki w życiu publicznym. Ich systematyczna praca zaowocuje tym, że za 4 lata będą mieć poparcie społeczne na dużo wyższym poziomie. Za 8 lat do urn masowo pójdą dzisiejsi młodzi uczniowie, poddani indoktrynacji ideologicznej, i zdecydują o przekazaniu władzy w Polsce w ręce marksistów oraz wyznawców Antonio Gramsciego. A wszystko ma swój początek w tym, że PiS wpuszcza skrajną lewicę do edukacji, spraw rodziny i kultury – stwierdza nasz rozmówca.

Komuniści w prezydium

Z ramienia Lewicy w skład prezydiów komisji powchodzili też byli działacze PZPR. Są to: Marek Dyduch (wiceprzewodniczący Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa) i Tadeusz Tomaszewski (wiceprzewodniczący Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki). Z kolei wiceprzewodniczącym Komisji Obrony Narodowej jest Andrzej Rozenek, przez lata zastępca Jerzego Urbana w redakcji tygodnika „NIE”. – W Lewicy są postacie, które świetnie znamy, mamy świadomość ich komunistycznych rodowodów. I gdy prowadzi się negocjacje o podziale miejsc w prezydium, to porusza się też kwestię kandydatów. Dla mnie jest to wielkie zaskoczenie, że Prawo i Sprawiedliwość godzi się na to, aby osoby wyrosłe z komunizmu i głoszące go 30 lat po transformacji odgrywały kluczowe role w parlamencie – mówi „Naszemu Dziennikowi” dr Jerzy Bukowski, rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie.

Popieranie posłów Lewicy stoi w sprzeczności z ideą dekomunizacji, którą głosi PiS. – Praktyka pokazuje, że słowa nie idą za daleko, bo m.in. ciągle w naszym kraju funkcjonuje Komunistyczna Partia Polski. Skoro teraz tuczą postkomunistów, to zakładam, że skończył się już w Polsce okres prób uwolnienia nas od wpływów komunizmu – dodaje Bukowski.

Lewacka ofensywa

Widać już, że posłowie Lewicy nie próżnują w nowym parlamencie. W ostatni czwartek powołali już zespół parlamentarny do spraw równouprawnienia społeczności LGBT. Według zapowiedzi członkowie zespołu pracować będą nad wprowadzeniem tzw. małżeństw jednopłciowych. Opracują także ustawę o uzgodnieniu płci. Będą domagać się karania za używanie tzw. mowy nienawiści i dopuszczania się przestępstw z nienawiści. Przygotowana zostanie także ustawa antydyskryminacyjna. – Jeżeli ktoś uważa, że lewica jedynie mówi o zmianach w prawie, zburzeniu katolickiego porządku i stworzeniu nowego społeczeństwa, to jest w błędzie. Oni są zdeterminowani do tego, żeby przeprowadzić w Polsce rewolucję obyczajową – przestrzega dr Krzysztof Kawęcki.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że PiS nie zrealizowało obietnicy przeprowadzenia kompleksowej, szeroko zakrojonej akcji społecznej wspierającej ochronę życia. Zapowiadała ją ówczesna premier Beata Szydło w październiku 2016 r., gdy PiS odrzucał obywatelski projekt „Stop aborcji”. – Swoje działania względem rodziny rząd okroił do spraw materialnych. Stworzył bardzo potrzebny program „Rodzina 500 +”, rozwija „Mieszkanie +”. Ale to za mało. Brakuje akcji promujących rodziny wielodzietne i wielopokoleniowe. Nie pokazuje się młodym ludziom piękna małżeństwa. Dziewczyny muszą usłyszeć, jak wspaniałe jest macierzyństwo, a chłopców należy przygotowywać do ojcostwa. Takich programów oczekujemy od cyklicznie pielgrzymującego na Jasną Górę rządu. Tylko w ten sposób będziemy w stanie powstrzymać tragedię, którą chce nam stworzyć lewica – zaznacza dr Artur Dąbrowski

Źródło: naszdzennik.pl