Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

Referendum w SLD. W jakiej formule wystartują w wyborach parlamentarnych?

W sobotę w Sojuszu Lewicy Demokratycznej przeprowadzone zostanie referendum, które zdecyduje o formule startu partii w jesiennych wyborach parlamentarnych. Członkowie SLD będą odpowiadać na pytanie, czy SLD powinno wystartować samodzielnie czy w koalicji. Które rozwiązanie jest najkorzystniejsze dla tej partii i co będzie ono oznaczać dla PO i PiS?

Przewodniczący SLD Włodzimierz Czarzasty (z lewej) podczas wieczoru wyborczego KKW SLD Lewica Razem

Przewodniczący SLD Włodzimierz Czarzasty (z lewej) podczas wieczoru wyborczego KKW SLD Lewica RazemFoto: PAP/Rafał Guz

Głosowanie będzie odbywać się w kołach partyjnych i przebiegać w formule znanej z wyborów ogólnopolskich. Każdy członek SLD, który weźmie w nim udział, otrzyma kartę na której zaznaczy jedną z dwóch odpowiedzi – czy partia powinna wystartować samodzielnie, czy w koalicji – a następnie wrzuci ją do urny. Po zakończeniu referendum głosy zostaną policzone przez komisję wyborczą powołaną przez Radę Krajową. Wyniki mają być znane w poniedziałek 1 lipca.

Jaka opcja najlepsza dla SLD?

Eksperci zgodnie twierdzą, że najlepszą opcją dla Sojuszu będzie start w koalicji i spodziewają się, że taką decyzję podejmą działacze tej partii. – Patrząc na sondaże, samodzielny start w wyborach parlamentatnych mógłby skończyć się dla SLD porażką, więc wydaje się, że ugrupowanie jest skazane na koalicję – mówi portalowi PolskieRadio24.pl Norbert Maliszewski, ekspert ds. marketingu politycznego z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. – Dla SLD najkorzystniejszy byłby samodzielny start, pod warunkiem, że gwarantowałby przekroczenie progu wyborczego. Ostatnie sondaże wskazują na straszne nerwy i ryzyko niepowodzenia, dlatego bezpieczniej jest iść w koalicji – dodaje Ewa Pietrzyk-Zieniewicz politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, kóra zauważa, że ewentualna porażka w przypadku samodzielnego startu oznaczałaby dla SLD polityczną śmierć.

Także parlamentarzyści największych partii politycznych, z którymi rozmawiał portal PolskieRadio24.pl są przekonani, że SLD zdecyduje się na samodzielny start. – Liczę na pozytywną decyzję SLD w sprawie przystąpienia do koalicji z udziałem Platformy Obywatelskiej. Zachęcam też do takiej współpracy PSL, które jest najszym naturalnym partnerem – mówi portalowi PolskieRadio24.pl poseł PO Michał Szczerba. – Wszystko wskazuje na to, że w referendum działacze Sojuszu opowiedzą się za startem w koalicji – dodaje senator Prawa i Sprawiedliwości Jan Maria Jackowski. W jego ocenie dla demokracji i obywateli korzystniej byłoby, gdyby SLD wystawiło własny komitet wyborczy.

– Niewątpliwie z punktu widzenia przejrzystości demokratycznej lepiej jest jak środowiska, które startują w wyborach mają spójny jednolity program. Nie wiem, czy wszystkie elementy programu SLD są spójne z elementami programu PO. Skoro istnieją jako odrębne byty polityczne, to znaczy, że występują między nimi pewne różnice – wyjaśnia senator Jackowski. W jego ocenie start w koalicji będzie dla SLD manewrem taktycznym, a nie merytorycznym. – W pewnym sensie spłaszcza obywatelowi możliwość wyboru opcji za którą się opowiada – tłumaczy senator PiS-u. 

Innaczej spogląda na sprawę Michał Szczerba, który przekonuje, że przystąpienie SLD do koalicji przyniesie obopólne korzyści. – W jedności siła i większe szanse na pokonanie PiS-u. Wspólne doświadczenie wyborów do Parlamentu Europejskiego pokazało SLD, że jest to korzystne. Koalicja umożliwiła tej partii wprowadzenie do PE silnej, pięcioosobowej reprezentacji – tłumaczy poseł PO, który liczy na to, że opozycja pójdzie do jesiennych wyborów w jeszcze szerszej koalicji niż miało to miejsce w maju.

Jeśli koalicja, to z kim?

Działacze SLD głosując na start w koalicji będą w pewien sposób kupować kota w worku, dlatego, że wciąż nie wiadomo o jaką koalicję konkretnie chodzi. Wariantów jest kilka: koalicja z ugrupowaniami lewicowymi, czyli Wiosną i Partią Razem lub porozumienie z Koalicją Obywatelską, czyli PO i Nowoczesną. Ta druga opcja może zostać jeszcze rozszerzona o PSL. Wciąż możliwy jest również szeroki blok partii opozycyjnych, do którego weszłyby wszystkie wymienione podmioty polityczne. – Wszystkie opcje są możliwe, tylko najpierw musi zapaść decyzja w referendum – tłumaczy w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej rzeczniczka prasowa SLD Anna Maria Żukowska.

Na razie nie wyklucza ona żadnego warinatu koalicyjnego, ale wskazuje, który z nich jest dla SLD opcją pierwszego wyboru. – Mogą to być siły, które były do tej pory w Koalicji Europejskiej. Z nimi, jeśli taki będzie wynik referendum, będziemy zapewne rozmawiali w pierwszej kolejności, bo tego wymaga kultura polityczna. Rozmowy będą dotyczyć tego, czy taką koalicję kontynuować czy też porozumieć się z ugrupowaniami lewicowymi. Jesteśmy w kontakcie ze wszystkimi liderami ugrupowań, ale w tej chwili nie ma porozumienia, bo nie znamy jeszcze tego kluczowego wyniku referendum – wyjaśnia rzeczniczka SLD.

Zdaniem prof. Maliszewskiego opozycja nie wystartuje w wyborach w ramach jednego wielkiego bloku koalicyjnego. W jego ocenie mało prawdopodobne jest także, aby powstały wspólne listy PO, PSL i SLD. – W tej sytuacji zaczynają tworzyć się scenariusze, które są bardzo niekorzystne dla SLD, czyli samodzielny start PSL oraz samodzielny start PO i Nowoczesnej w porozumieniu z samorządowcami. Gdyby tak się stało, to SLD musiałoby dogadać się z Wiosną. W mojej ocenie politykom Sojuszu będzie zdecydowanie trudniej porozumieć się Robertem Biedroniem niż z Grzegorzem Schetyną – uważa ekspert UKSW. 

Dla PiS korzystniejszy samodzielny start SLD

– Najkorzystniejsza dla SLD jest koalicja z PO i PSL, ponieważ ma największe szanse powodzenia w wyborach. W tym wariancie Sojusz mógłby zdobyć więcej mandatów niż w innych opcjach – tłumaczy prof. Maliszewski. Po stronie minusów takiej koalicji ekspert wskazuje przede wszystkim na kwestie finansowe. – Gdyby te partie przekroczyły próg samodzielnie, to otrzymałyby więcej pieniędzy niż w koalicji – dodaje. 

W ocenie ekspertów przystąpienie SLD do koalicji jest korzystniejsze dla PO niż PiS. Partię Jarosława Kaczyńskiego ucieszy decyzja o samodzielnym starcie Sojuszu. Dlaczego? – Prawo i Sprawiedliwość liczy na rozsypkę opozycji, bo to potwierdzi zwycięstwo tej partii. Poza tym PiS będzie walczyć w tych wyborach o większość konstytucyjną – uważa Ewa Pietrzyk-Zieniewicz. W ocenie politolog UW koalicja z SLD jest natomiast na rękę PO, a zwłaszcza przewodniczącemu tej partii. – Cały czas mówi się o tym, że Koalicja Europejska jest osobistym sukcesem Grzegorza Schetyny. Jeśli uda się zawiązać podobną przed wyborami parlamentatnymi, to znów będzie mówiło się o sukcesie lidera PO – dodaje. 

– Samodzielny start wszystkich ugrupowań może spowodować, że część z nich nie przekroczy progu wyborczego. Przy sposobie podziału mandatów jaki jest obecnie stosowany w Polsce będzie to promować partię, która uzyskała najwięcej głosów, czyli prawdopodobnie PiS. Z tego powodu samodzielny start SLD jest korzystny dla tej partii – wyjaśnia prof. Maliszewski. I dodaje, że dla PO najkorzystniejsza byłaby wielka koalicja, ale w jego ocenie nie jest ona możliwa. – Nie zgodzi się PSL, które nie wystartuje ze wspólnych list z Biedroniem – uważa Maliszewski. 

Źródło: polskieradio24.pl