Opublikowano w kategorii: Aktualności

Aktualności

Jackowski: To „non possumus” senatora Jana Rulewskiego. Jego argumentacja wzbudza mój szacunek

autor: Fratria
autor: Fratria

Człowiekowi, który poświęcił całe życie walce z ustrojem komunistycznym i był w tym skuteczny, trudno zgodzić się na sojusz z byłymi komunistami

— mówi portalowi wPolityce.pl Jan Maria Jackowski, senator PiS.

wPolityce.pl: Jak ocenia Pan decyzję senatora Jana Rulewskiego o opuszczeniu klubu PO?

Jan Maria Jackowski (PiS): Dla mnie senator Jan Rulewski jest legendą „Solidarności”. Pamiętam doskonale marzec 1981 roku. Jeszcze jako student byłem dziennikarzem startującego wówczas „Tygodnika Solidarność”. Wydarzenia bydgoskie i pobicie Jana Rulewskiego były prawdziwym wstrząsem. Sam Rulewski przeszedł natomiast nie tylko do historii „Solidarności”, ale również historii Polski. Później jego polityczna biografia układała się różnie, jego wybory były, jakie były. Natomiast jeśli chodzi o jego ostatnią decyzję, to należy zauważyć, że człowiekowi, który poświęcił całe życie walce z ustrojem komunistycznym i był w tym skuteczny, trudno zgodzić się na sojusz z byłymi komunistami. To „non possumus” Jana Rulewskiego. Jego argumentacja wzbudza mój szacunek. W ten sposób pokazuje przywiązanie do wartości, które głosił.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: TYLKO U NAS. Rulewski o kulisach odejścia z PO: Nie mogę nikomu przeszkadzać z wyjątkiem tych, którzy zwalczali suwerenność państwa i wolność ludzi

Jak rozumiem, nie jest Pan zaskoczona tą decyzją.

Trudno powiedzieć, czy się jej spodziewałem. Myślę, że tak jak w PSL-u część działaczy ma olbrzymi problem z Koalicją Europejską, która jest przedziwnym sojuszem zupełnie sprzecznych ideowo sił, tak samo w Platformie trwa wewnętrzna dyskusja. Trudno mi jednak ocenić, jak duża jest jej skala. Niewątpliwie Jan Rulewski był bardzo ważną postacią w PO, ponieważ jest symbolem pierwszej „Solidarności” i to z okresu heroicznego, czyli lat 1980-81. To powinno wzmóc jakąś refleksję wśród polityków Platformy Obywatelskiej i zastanowienie, czy tego rodzaju wybory polityczne relatywizujące historię i wartości, do jakich odnosi się również PO, nie są przejawem cynizmu albo obłudy. Co innego się bowiem mówi, a z kim innym zawiera się sojusze.

Politycy PO już wcześniej stawali ramię w ramię choćby z byłymi esbekami. Wystarczy wspomnieć protesty dotyczące ustawy dezubekizacyjnej. Czy to nie był najlepszy moment na opuszczenie szeregów klubu?

Senator Rulewski jest osobą o niezwykłym temperamencie, często się wypowiada. Czasami jego opinie trudno podzielać, bywają kontrowersyjne, ale jest osobą nietuzinkową w polityce. Wydawało się, że wspomniane przez pana protesty będą tym momentem, kiedy ludzie pierwszej „Solidarności” okażą większe przywiązanie do jej zasad. To jednak pytanie do senatora Rulewskiego – dlaczego wtedy nie pokazał całkowicie odrębnego zdania. Trzeba jednak zauważyć, że Jan Rulewski w Senacie często dystansował się od linii politycznej prezentowanej przez senatorów PO. Był z tego znany. W ten sposób również pokazywał swoją niezależność i samodzielność.

Wspomniał Pan o niezadowoleniu polityków PO i PSL z przynależności do Koalicji Europejskiej. Czyżby casus Jana Rulewskiego nie był odosobniony? Może wskaże Pan jakieś nazwiska?

Trudno mi wypowiadać się na ten temat. Zobaczymy. Niewątpliwie Koalicja Europejska to bardzo ryzykowny eksperyment. Coraz więcej wskazuje na to, że będzie nieudany. Po pierwszym potknięciu nastąpi czas rozrachunków wewnętrznych i będziemy świadkami bardzo wielu ciekawych wypowiedzi, a może nawet konkretnych decyzji i sporów politycznych. To wszystko przed nami. Kluczowy będzie wynik wyborów do Parlamentu Europejskiego, ponieważ osoby, które z jakichś powodów milczą, zaktywizują się, gdy projekt nie uzyska takiego poparcie, na jakie liczą jego twórcy.

Źródło: wPolityce.pl