Opublikowano w kategorii: Aktualności

Aktualności

Jan Maria Jackowski dla Frondy: Jak powstrzymać w Polsce seksualną rewolucję?

Tomasz Wandas, Fronda.pl: Dlaczego prezes Prawa i Sprawiedliwości przy okazji kampanii wyborczej i wyborów do Parlamentu Europejskiego zwraca uwagę na kwestie rodziny i zagrożeń jaką mogą ją czekać w związku z tym co proponuje w Warszawie prezydent Rafał Trzaskowski?

Jan Maria Jackowski, senator PiS: Prezes Prawa i Sprawiedliwości zwraca uwagę na nasilająca się w Polsce konfrontację cywilizacyjną i światopoglądową wywołaną przez opozycję. Między innymi przejawem tej konfrontacji jest podpisanie przez prominentnego polityka PO prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego 19 lutego tak zwanej karty LGBT. Ta deklaracja promująca sprzeczną z konstytucją wizję małżeństwa oraz rodziny, a także koncepcję człowieka sprzeczną ze zbudowaną na fundamencie chrześcijaństwa tradycją kultury polskiej wzbudza sprzeciw społeczny i zaniepokojenie rodziców oraz licznych środowisk niezgadzających się na deprawacje dzieci i nadanie szczególnych przywilejów jednej grupie społecznej.

Dlaczego?

Dlatego, że w tej karcie zostało zapisane wprowadzenie do warszawskich szkół edukacji seksualnej według standardów WHO. Te standardy wywołują sprzeciw rodziców, ponieważ jeżeli byłyby realizowane, to doszłoby do masowej seksualizacji dzieci, co jasno jest napisane w standardach WHO zalecających w Europie promocję tego typu edukacji służącej narzuceniu nowej „postępowej” kultury seksu deprawującej dzieci od wieku niemowlęcego. Przewodnim motywem tej „propozycji edukacyjnej” jest systemowe i konsekwentne – sprzeczne z naturalnym cyklem rozwojowym – rozbudzanie erotyczne maleńkich dzieci.

Mocne stwierdzenie.

W tych standardach proponuje się między innymi wprowadzane w obszar samogwałtu oraz autostymulacji przez edukatorów seksualnych dzieci do lat sześciu, co może być kwalifikowane przez prawo jako czyn o charakterze pedofilskim. W wieku 4 – 6 lat promuje, jak czytamy: „różne koncepcje rodziny” oraz „związki osób tej samej płci”. W wieku 6 – 9 lat narzuca się dzieciom „podstawowe wiadomości dotyczące antykoncepcji” oraz różne „metody antykoncepcji” i „współżycie” i to w okresie latencji, czyli naturalnym okresu uśpienia seksualności u dzieci w wieku do 10 lat. Rodzi się pytanie kim są „edukatorzy seksualni”, który mieliby prawo wkraczać w tak intymne i delikatne obszary małego człowieka ze swym wyraźnie ideologicznym i deprawacyjnym przekazem?

Czy standardy WHO są zbieżne z prawem oświatowym?

Rozbudzanie seksualności dzieci w wieku bardzo wczesnym – jest to bardzo groźne i sprzeczne z obowiązującą w Polsce konstytucją i obowiązującym w Polsce prawem oświatowym. W konstytucji jest zapisane, że rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami i światopoglądem. Zapisana jest także konstytucyjna norma w postaci tego, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny, a prawo oświatowe określa, jakie treści mogą być nauczane w szkołach. Każde dodatkowe zajęcia czy prelekcje wymagają każdorazowo pisemnej zgody rodziców. Natomiast w deklaracji Rafała Trzaskowskiego w ogóle nie przywołano prawa rodziców do decydowania, o tym czy takie zajęcia mogłyby się odbywać.

Mimo sprzeciwu rodziców, mimo faktu, że jest to niezgodne z prawem oświatowym wiceprezydent Warszawy, pan Paweł Rabiej mówi, że nie wycofają się z tego pomysłu. Co się dzieje? O co tu chodzi?

Chodzi tu o to, o czym wyraźnie mówił pan prezes Jarosław Kaczyński, a później rozwinął to też pan premier Mateusz Morawiecki, czyli o projekt rewolucji kulturowej opartej na przesłankach lewicowo-liberalnych, które przemodelowują relacje społeczne i tworzą nową definicję rodziny i relacji międzyludzkich, a także nadają szczególne prawa niektórym grupom społecznym. Z punktu widzenia polskiej konstytucji, polskiej tradycji oraz kultury jest to swojego rodzaju ideologiczna kolonizacja kulturowa, którą próbuje się nam narzucić. Przed tym przestrzegał prezes Jarosław Kaczyński w swojej wypowiedzi – prezesowi PiS należą się słowa uznania za to, że podniósł tę kwestię do agendy głównego tematu debaty publicznej w tej chwili. Teraz do tej sprawy próbuje odwołać się Koalicja Europejska oraz „Wiosna” Roberta Biedronia, które w tej sprawie zdają się mówić jednym głosem.

Jeśli dobrze rozumiem, to Prawo i Sprawiedliwość dostrzega realne zagrożenie jakie może czekać nasze dzieci jeśli wybory wygrałaby Platforma Obywatelska czy szerzej Koalicja Europejska. Jeśli natomiast tak by się stało, i PO ponownie doszłaby do władzy to jakie konsekwencje mogłaby mieć taka powszechna seksualizacja dzieci?

Wszystkie te negatywne zjawiska jakie chociażby występują w krajach zachodniej Europy: zwiększenie liczby zabijanych dzieci w okresie prenatalnym, problem ciąż dzieci nieletnich, i cały szereg innych sytuacji, które są efektem ideologizacji dokonywanej w oderwaniu od wartości i od doświadczeń jakie mamy od pokoleń.

Pan Nitras napisał na Twitterze: Nie mogę słuchać bezdzietnego faceta który potępia edukację seksualną , mówi o „seksualizacji dzieci”. Swoje kompleksy, samotność uważa za normę. Walczyć panie Kaczyński trzeba z tą seksualizacją dzieci, która odbywa się na plebaniach albo u „wujka”, a nie tą na lekcjach w szkole. Co my obywatele mamy sądzić o tego typu komentarzach, o takim przerzucaniu problemu na plebanie? Czy osoby nie mające biologicznych dzieci, w sprawach troski o dobro społeczne nie powinny zabierać w tej kwestii głosu?

Wypowiedź pana Nitrasa jest prostacka i chamska. Poza tym to sofizmat, lekarz nie mógłby leczyć osób chorych na serce wcześniej nie przechodząc zawału, z kolei ten, kto nie jest dziadkiem nie mógłby wypowiadać się o rodzinie wielopokoleniowej. W tej wypowiedzi dostrzegam ogromny strach ponieważ niektórzy przedstawiciele opozycji zdaja sobie sprawę, że w Polsce zdecydowana większość społeczeństwa jest przeciwko seksualizacji dzieci, przeciwko temu, by treści pedofilskie wprowadzać do systemu edukacyjnego w szkołach, w miastach, których zarządza Platforma Obywatelska.

Czy Prawo i Sprawiedliwość powstrzyma tą rewolucję seksualną, którą szykuje nam Biedroń i Koalicja Europejska (Obywatelska)?

Będzie to zależało przede wszystkim od aktywności obywateli. My jasno głosimy, jaki mamy pogląd na tę kwestię, natomiast jeżeli obywatele nie będą korzystać ze swojego prawa wyborczego, nie będą uczestniczyć w wyborach, to tym samym pośrednio przyczynią się do tego, że sami będą podlegali tym negatywnym zjawiskom kulturowym, które wraz z rządami Platformy Obywatelskiej (Koalicji Europejskiej) czy „Wiosny” Roberta Biedronia w Polsce nastąpią.

Dziękuję za rozmowę.

Źródło: fronda.pl