Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

Senator PiS o odrzuceniu wniosku prezydenta: To wyglądało jak jakaś ankieta, nie pytania w referendum

Jan Maria Jackowski
Jan Maria Jackowski / Źródło: TVP
Termin 10 i 11 listopada nie dawał szans na to, że uda się zachować ciszę wyborczą. W każdej miejscowości przemówienia rocznicowe byłyby mocno upolitycznione, to tylko skłócałoby Polaków – mówi w rozmowie z DoRzeczy.pl senator Jan Maria Jackowski z Prawa i Sprawiedliwości. Tłumaczy, że nie poparł referendum także dlatego, że było zbyt wiele pytań. – To przypominało jakąś ankietę – mówi parlamentarzysta.

W środę Senat odrzucił wniosek prezydenta Andrzeja Dudy o zorganizowanie referendum konsultacyjnego w sprawie zmian w konstytucji. Idea referendum zyskała poparcie zaledwie dziesięciu senatorów PiS.

Jednak zdecydowana większość przedstawicieli partii rządzącej w Senacie wstrzymała się od głosu. Zrobił tak między innymi Jan Maria Jackowski. W rozmowie z DoRzeczy.pl tłumaczył, skąd taka decyzja.

– Przede wszystkim, o czym mówiłem od początku, nieszczęśliwy był termin organizacji referendum 10 i 11 listopada. W Święto Narodowe, w dodatku stulecie odzyskania niepodległości, nie udałoby się zachować ciszy wyborczej. Każdy wójt, burmistrz, prezydent miasta, w zależności od preferencji politycznych popierałby, bądź krytykował referendum. Tego typu wystąpienia zwiększałyby podziały społeczne – uważa senator.

Innym powodem, dla którego nie należało doprowadzać do referendum była liczba pytań. – Było ich zdecydowanie za dużo. To przypominało bardziej jakąś ankietę, nie pytania w referendum konstytucyjnym. A więc z całym szacunkiem dla inicjatywy prezydenta Andrzeja Dudy, nie mogłem poprzeć jego wniosku – tłumaczy Jan Maria Jackowski.

– Uważam jednak, że dyskusja w sprawie zmiany konstytucji powinna się toczyć, warto podziękować prezydentowi za to, że ją rozpoczął – podsumowuje senator PiS.

Źródło: dorzeczy.pl