Opublikowano w kategorii: Aktualności

Aktualności

W Senacie RP-punkt porządku obrad: Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce; ustawa – Przepisy wprowadzające ustawę – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce

Senator Jan Maria Jackowski:

Panie Marszałku! Wysoka Izbo!

Pan senator Kleina domaga się, żebym coś dobrego o Kaszubach powiedział. Chcę więc powiedzieć, że dużo czasu spędzam na gościnnej ziemi kaszubskiej i bardzo cenię działalność Towarzystwa Kaszubskiego, na którego posiedzeniu miałem okazję kilka miesięcy temu być.

A przechodząc do tematu naszej debaty, na początku chciałbym trochę popolemizować z panem premierem Gowinem w kontekście tego przykładu dotyczącego dra Henry’ego Kissingera. On niewątpliwie był osobą rozchwytywaną na uczelniach jako wybitny znawca polityki, politolog i analityk polityczny. Chciałbym zwrócić uwagę, że w systemie amerykańskim stopień doktora umożliwia objęcie stanowiska profesora i bycie profesorem. Tam nie ma habilitacji, w związku z czym uważam, że ten przykład nie był do końca trafiony. Tam jest inny system, tam są trochę inne kryteria. Doktorat jest tam bardziej wymagający w stosunku do naszych doktoratów, bo u nas jest jeszcze habilitacja jako ten element, który powoduje, że uznaje się, iż adept nauki może już prowadzić w pełni samodzielne badania. U nas uzyskuje się stopień doktora habilitowanego, a w Ameryce jest tylko doktorat, w związku z czym nie był to, powiedziałbym, najlepszy przykład ilustrujący odpowiedź na pytanie, które zadałem.

Wysoka Izbo, w toku tej debaty starałem się być po trosze rzecznikiem środowisk humanistycznych. Reprezentuję humanistykę i chciałbym powiedzieć, że z bardzo dużą uwagą przysłuchiwałem się odpowiedziom pana premiera na pytania, które w trakcie tej debaty padły. Chciałbym zwrócić uwagę na to, że tu jest kilka płaszczyzn. Pierwsza płaszczyzna jest taka, że nauki humanistyczne były w przeszłości i są obecnie poddawane szczególnej ideologizacji. Pamiętamy okres PRL, pamiętamy, na czym polegało wprowadzanie metod marksistowskich czy marksistowskiej dialektyki do historii. Upraszczając, powiem, że nie badano losów poszczególnych ludzi, tylko badano procesy historyczne, a więc jakieś przemiany, transformacje społeczne, transformacje gospodarcze w oparciu o rozwój jakiegoś terenu. No, była to marksistowska metoda badań, która inaczej, powiedzmy, stawiała akcenty. To przekładało się również na nauki socjologiczne, na socjologię i na cały szereg innych nauk humanistycznych. To, że komunizm się skończył, nie oznacza, że skończyły się czasy ideologii, ponieważ w humanistyce są różne nowe ideologie, często odwołujące się do neomarksizmu, nowej lewicy czy jakkolwiek byśmy to określali. Nie czas i miejsce na szerszą debatę na ten temat, ale te ideologie kierunkują jednak badania w zakresie humanistyki. Nie jest tajemnicą, że pewne obszary tematyczne są szczególnie premiowane, np. rola kobiet, feminizm w historii czy współcześnie, podobnie jak wszelkie sprawy związane z polityką równości, z dyskryminacją. To są te obszary, nazwijmy to, politycznie wrażliwe, które w sposób szczególny przekładają się później na badania i przyznawanie różnych wniosków, grantów w tym zakresie.

Jak już zostało powiedziane w toku dyskusji, mamy w Polsce cały szereg obszarów w dziedzinie humanistyki, które po okresie PRL wymagają szczególnych badań. No, to jest kwestia regionalistyki – regionalistyka była dosyć okrojona w okresie PRL, z różnych powodów – to jest kwestia budowania tożsamości małych ojczyzn. To wszystko było w jakiś sposób homogenizowane przez system PRL-owski, komunistyczny czy jakkolwiek byśmy go nazwali. I dlatego te badania są szczególnie istotne.

Pytanie jest takie, czy te badania będą na rynku międzynarodowym wzbudzały takie zainteresowanie, żeby przyjmowano je do publikacji w renomowanych czasopismach zagranicznych. Mówię to jako człowiek, którego praca magisterska została opublikowana w jednym z najbardziej prestiżowych światowych czasopism dotyczących tej dziedziny, którą się zajmowałem. A zajmowałem się wtedy historią fotografii i napisałem pracę magisterską o początkach polskiej fotografii politycznej. Ta moja praca wstrzeliła się idealnie w badania amerykańskie, ponieważ to był okres zainteresowania wojną secesyjną w Stanach Zjednoczonych i wykorzystaniem fotografii do celów propagandy politycznej w ówczesnych realiach technologicznych. No, wiadomo, że fotografia miała wtedy pewne ograniczenia techniczne, których dzisiaj już nie ma. I ta praca została opublikowana, ale, z całym szacunkiem, gdybym pisał pracę na temat rozwoju fotografii portretowej w Krakowie w dobie autonomii galicyjskiej, gdybym chciał napisać szerzej o Ignacym Kriegerze, wybitnym fotografie, który na ulicy Krupniczej miał swój warsztat, czy o tego typu… Byłaby to standardowa praca, która już by nie znalazła zainteresowania tego kwartalnika, w którym opublikowałem moją pracę magisterską, a był to „History of Photography”, jeden z najpoważniejszych kwartalników drukowanych w Stanach Zjednoczonych. Więc mówię o tym, powołując się również i na taki przykład.

Dlatego pytałem pana premiera szczególnie o te czasopisma polskie i o to, żeby tę certyfikację – nazwijmy to takim nieładnym słowem – jakości prac, które powstają, jednak w jakiś sposób zrównoważyć i również dać szansę polskim tytułom naukowym, które dzięki temu też mogłyby powrócić. No, wiemy, jak wygląda sytuacja w tym obszarze.

Druga kwestia, na którą chciałbym zwrócić uwagę, to jest kwestia, ogólnie mówiąc, lustracji. Otóż, Wysoka Izbo, był w Krakowie pewien bardzo znany w czasach PRL profesor psychologii, guru psychologii behawiorystycznej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Nie będę wymieniał jego nazwiska, jest to osoba dziś nieżyjąca. Miał ogromny dorobek, cała szkoła była, wielu psychologów klinicznych i nieklinicznych wyszło spod jego ręki. I co się okazało? Okazało się, że był on konsultantem Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej i odgrywał kluczową rolę w rozegraniu socjotechnicznym sprawy Grzegorza Przemyka. Myślę, że pan premier wie, o kim mówię. Nie będziemy wymieniali nazwiska, chodzi mi o podanie przykładu. Otóż on dał podstawy socjotechnicznego rozegrania, żeby przerzucić odpowiedzialność za zabójstwo Grzegorza Przemyka na, rzekomo, sanitariuszy, którzy przewozili pobitego Grzegorza Przemyka.

Mówię o tym, bo jest to znamienny przykład, ponieważ był to luminarz polskiej nauki, z niewątpliwym dorobkiem naukowym, z niewątpliwymi osiągnięciami naukowymi. I nie twierdzę, że takie postacie pracują dzisiaj na polskich uczelniach, ale myślę, że ten problem – dosyć wstydliwy w sumie dla środowiska czy pomijany w ramach pewnej omerty, że o tym się nie mówi –wymaga jednak jakiejś debaty.

Ja nie chcę wspominać tutaj o rozwiązaniach niemieckich, ale w Niemczech np. osoby, które w jakikolwiek sposób współpracowały ze Stasi bądź z enerdowskimi służbami specjalnymi, nie mogą pracować na państwowych – podkreślam: państwowych – uczelniach w Niemczech. Mogą pracować, owszem, ale na prywatnych uczelniach, więc nie mają zamkniętej możliwości zarobkowania, prowadzenia nauk. Często są to osoby z dorobkiem naukowym. Ja tego absolutnie nie chcę negować.

I teraz, zmierzając do konkluzji… Wydaje mi się, Panie Premierze, że sprawa konsultacji ze środowiskiem humanistów polskich, bo bardzo szeroka „paleta” wybitnych polskich badaczy – można powiedzieć już tak kolokwialnie: od prawa do lewa – po prostu wyrażała pewne swoje niepokoje z tym związane… I sądzę, że pana metoda, żeby prowadzić dialog z tymi środowiskami, rozmawiać, pokazywać, przekonywać, uzasadniać swoje racje, jest bardzo dobrą metodą, i chciałbym za to panu podziękować, że właśnie w formie nie konfrontacji, ale próby poszukiwania dialogu, żeby te środowiska uspokoić…

Jednak tak naprawdę skutki tej ustawy i tej… To jest w mojej ocenie skok w głęboką wodę. Jest to duża zmiana w stosunku do tego, co było, jest to duża zmiana w stosunku do tego, do czego w jakimś sensie wszyscy się przyzwyczaili. No bo tak było i tak to po prostu trwało.

Jednak jeśli chodzi o to, jakie będą ostateczne skutki, to – jak sądzę – będziemy tę sprawę monitorowali. Tu jeden z głosów senatorów był taki, że nie ma idealnej ustawy, która raz uchwalona już na wieki na wieków będzie zamknięta. Być może ustawy będą wymagały czy jakiejś korekty, czy jakichś po prostu dalszych rozwiązań. Dziękuję bardzo.

Źródło: Senat RP