Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

BĘDZIE ZMIANA ORDYNACJI WYBORCZEJ DO PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO?

Na najbliższym posiedzeniu Sejmu posłowie zajmą się nowelizacją Kodeksu wyborczego. Dotyczy ona ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego.

W świetle obecnych przepisów głosowanie w wyborach do Parlamentu Europejskiego odbywa się według systemu proporcjonalnego, w którym głosy oddane na poszczególne listy przeliczane są na mandaty metodą d’Hondta w skali całego kraju.

Obecna ordynacja wyborcza do Parlamentu Europejskiego zniechęca do głosowania – tłumaczy senator Prawa i Sprawiedliwości Jan Maria Jackowski.

– W tej chwili jest tak, że mandat jest tzw. migrujący. To znaczy na przykład mieszkańcy województwa kujawsko-pomorskiego głosują na osobę A, a mandat dostaje osoba B i w województwie na przykład mazowieckim – tłumaczy senator PiS.

Bo ten, kto uzyskiwał mandat, niekoniecznie utożsamiał się z województwem, z którego kandydował. To wywoływało zamieszanie. Po zmianie mandat będzie przypisany do okręgu. Bez względu na frekwencję w danym okręgu, mandaty będą dzielone w ramach tego okręgu w kolejności, zależnie od tego, kto ile głosów uzyska.

Opozycja widzi jednak w zmianie ordynacji podtekst polityczny.

– PiS robi ordynację do Parlamentu Europejskiego wyłącznie pod siebie. Chcą uzyskać dodatkowe mandaty w wyniku pewnej manipulacji okręgami wyborczymi. Duże miasta – metropolie takie jak Warszawa czy Śląsk – stracą swoje mandaty na rzecz mieszkańców na przykład Polski wschodniej, którzy nie wykazują się dużą aktywnością – mówi Michał Szczerba, poseł PO.

Wszystko zależy od umiejętności zagospodarowania wyborcy w danym regionie. Niektórzy nie mają na to pomysłu – uważa prawnik Marcin Jakóbczyk.

– Skąd zarzuty opozycji? Wydaje się, że z poczucia ich wewnętrznej słabości. Partia, która wie, jak wygrać wybory, ma konkretny program dla swoich wyborców, wie jak przekonać głosujących z takiego czy innego regionu, jednocześnie nie powinna się obawiać zmiany w ordynacji – zaznacza Marcin Jakóbczyk.

Prawo i Sprawiedliwość jako pomysłodawca zmian, na nowej ordynacji straci więcej niż zakłada, że może zyskać – ocenia Jakub Kulesza z Kukiz’15.

– Gdyby powstał wielki blok Platformy, Nowoczesnej, SLD, PSL, co jest bardzo prawdopodobne, bo to daje jakąkolwiek szansę tym mniejszym na zdobycie mandatu. To sprawiłoby, że PiS z 36 mandatów spadłby do 24 mandatów, czyli wyszedłby gorzej niż przy obecnej ordynacji wyborczej – zwraca uwagę Jakub Kulesza.

Faktycznie ordynacja jest kolejnym krokiem ku systemowi dwupartyjnemu, czyli polaryzacji sceny politycznej na dwa główne obozy i drobnicę, która się nie liczy, albo liczy się mniej – ocenia prof. Jakub Stelina z Uniwersytetu Gdańskiego.

– Chodzi też o to, żeby ciała, które są powoływane do określonych celów, czy do stanowienia prawa, czy do wyrażania pewnych komunikatów, jakichś opinii, żeby one były sprawne. Nas jako kraju nie stać na to, aby się gdzieś tam jakoś strasznie rozdrabniać, brnąć w jakieś gierki i kłótnie – podkreśla prof. Jakub Stelina.

Najbliższe wybory do Parlamentu Europejskiego odbędą się za rok.

Źródło: radiomaryja.pl