Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

Walka z wiatrakami

Wicko – 6 mln, Dygowo – 5,5 mln, Świecie – 4 mln – to koszt jaki będą musiały ponieść poszczególne gminy jeśli nowe przepisy ws. podatku od farm wiatrowych wejdą w życie z mocą wsteczną – od 1 stycznia 2018 r.
W czwartek nad ustawą debatował Senat, a temat wstecznego podatku zdominował dyskusję.

Senatorowie podkreślali, że samorządowcy, szczególnie małe gminy wiejskie, na terenie których znajdują się farmy wiatrowe zasypują ich listami z apelem o poprawienie ustawy. Wśród propozycji jest inna data wejścia w życie przepisu dot. opodatkowania – 1 stycznia 2019 r. lub też wpisanie rekompensat z budżetu państwa dla samorządów, które wstecznie musiałyby zwracać podatek przedsiębiorcom.

Chodzi o nowelizację ustawy o odnawialnych źródłach energii, którą Sejm uchwalił w czerwcu. Regulacja m.in. zmienia zasady opodatkowania elektrowni wiatrowych. Obecnie przepisy pozwalają na obłożenie ich podatkiem od nieruchomości zarówno w części budowlanej, jak i technicznej turbiny, przy czym różne gminy w różny sposób interpretują przepisy.

W rezultacie w niektórych gminach podatek od farm wiatrowych jest wyższy, w innych niższy. Ustawa ujednolica przepisy w brzmieniu bardziej korzystnym dla właścicieli elektrowni i wraca do przepisów obowiązujących przed 2017 r. – opodatkowana ma być tylko część budowlana. Zgodnie z tym, co uchwalił Sejm, przepisy noweli miałyby działać z mocą wsteczną – od 1 stycznia 2018 roku.

Wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski wyjaśnia, że taka data wynika z unijnej procedury notyfikacji polskiego systemu wspierania rozwoju Odnawialnych Źródeł Energii i jest pewnym kompromisem między oczekiwaniami samorządów i przedsiębiorców.

Podczas dyskusji w Senacie zapewnił, że uchwalenie nowelizacji poprzedziły ponad roczne konsultacje, w tym z przedstawicielami gmin, które informowane były, że planowane są zmiany w opodatkowaniu na korzyść przedsiębiorców. Tobiszowski przekonywał też, że sama regulacja porządkuje sytuację i jednoznacznie stwierdza, że opodatkowany jest tylko maszt budowli. Takie uporządkowanie – jak wskazywał – jest niezbędne, bo gdyby wszystko w tej sprawie było oczywiste przedsiębiorcy nie występowaliby z roszczeniami do gmin, sprawa nie trafiłaby też do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który ma ją rozstrzygać w pełnym składzie.

Wiceminister odrzucał zarzuty, iż niedopuszczalnym jest wprowadzanie przepisu z mocą wsteczną. Jak podkreślał, jeśli zmiana jest korzystna dla podatnika – jest to jak najbardziej możliwe – także w trakcie roku budżetowego. Według Tobiszowskiego gminy, które na mocy obecnie obowiązujących przepisów naliczały podatek od całego wiatraka czyli masztu wraz z turbiną, źle interpretowały przepisy, bo nie taka była intencja ustawodawcy. „Jeśli ktoś się wczytał w gminach w intencje ustawodawcy nie mógł wyciągnąć wniosku, żeby opodatkować turbinę” – mówił wiceminister.

Wyjaśnienia ministra nie przekonały senatorów. Podczas dyskusji apelowali o zmianę przepisu, powołując się na liczne pisma, które w tej sprawie otrzymują od samorządowców. Senator Grażyna Sztark podkreślała, że gminy w jej okręgu wyborczym naliczyły już za ten rok podatki od farm wiatrowych i stanowią one nieraz nawet 40 proc. ich budżetu.

„Co teraz z tymi gminami?” – pytała senator, przekonując, że nie będą one w stanie oddać tych pieniędzy – nawet ratalnie i grozi im upadłość lub zarząd komisaryczny. Tak miałoby być np. w Karlinie w powiecie białogardzkim (Zachodniopomorskie). Według senator, po wejściu w życie nowych przepisów gmina, która musiałaby oddać 6 mln naliczonego już podatku „z dnia na dzień stanie się bankrutem”. Z kolei Dygowo w Zachodniopomorskiem miałoby – według senator Sztark – oddać 5,5 mln zł.

„Nie obciążajmy samorządów kosztami wadliwych ustaw” – apelował senator Mieczysław Augustyn, który w imieniu senackiej mniejszości wnosił o wprowadzenie poprawki, by przepis wszedł w życie 1 stycznia 2019 r. Jak mówił, otrzymał z wielu, często ubogich gmin, gdzie dużą część budżetu stanowi podatek od nieruchomości – próśb, by wprowadzić taką poprawkę lub obowiązek rekompensaty z budżetu państwa.

Podobnie mówił senator Jan Maria Jackowski – „Do mnie też wpłynęła cała masa listów od samorządów, szczególnie małych gmin wiejskich, w których znajdują się wiatraki” – podkreślał. W jego ocenie, proponowany przepis jest jawni sprzeczny z zasadą, że prawo nie działa wstecz. Podkreślał, że senatorowie powinni też pamiętać, że jesteśmy w toku kampanii samorządowej. Jackowski powołała się na przykład mazowieckiej gminy Stupsk w powiecie mławskim, w której – jak mówił przy budżecie rzędu 22 mln zł uszczuplenie w podatku wyniesie 7 proc.

Senator Kazimierz Kleina przekonywał, że obowiązujące przepisy jasno mówią, iż cały wiatrak należy traktować jako budowlę i gminy nie mogły tego podatku naliczać inaczej. Co więcej – jak przekonywał – takie stanowisko zajmowały też sądy. Kleina wskazał przy tym na przykład gminy Kobylnica, gdzie wyrok w tej sprawie zapadał dwukrotnie – raz w oparciu o przepisy obowiązujące przed 2017 r. – wtedy sąd stwierdził, że opodatkowaniu podlega tylko maszt; w stanie prawnym po 2017 r. – sąd potwierdził, że podatek dotyczy już całej budowli łącznie z turbiną.

Jak przekonywał Kleina, jeśli Senat nie zmieni daty wejścia w życie przepisu dot. podatku samorządy wystąpią z roszczeniami do Skarbu Państwa. Podał tu przykład Świecia nad Osą – gminy w Kujawsko-Pomorskiem, w powiecie grudziądzkim, która – jak mówił – już zwróciła się do Prokuratorii Generalnej wskazując, że niedopuszczalnym jest by miała ona zwrócić przedsiębiorcom ok. 4 mln zł. Inna z gmin – Wicko w powiecie lęborskim (Pomorskie) miałaby – według senatora – zwrócić ok. 6 mln zł podatku.

Senator zarzucał też ministerstwu energii, że zbyt późno zwróciło uwagę na problem, jaki dla gmin stworzy wejście tej zmiany wstecz. „W kwietniu ten problem zgłaszało Stowarzyszenie Gmin Przyjaznych Energii Wiatrowej” – mówił.

„Powinniśmy ponownie przeanalizować przepisy” – mówiła senator Sztark i zaapelowała o zawieszenie procedowania ustawy. Według Sztark, problemem powinna zająć się komisja wspólna rządu i samorządu.

Wiceminister Tobiszowski przyznał, że problem jest, ale resort jest w tej sprawie „między młotem, a kowadłem”, bo gdy zacznie wspierać gminy, to sprzeciwią się przedsiębiorcy i na odwrót. Dodał, że ministerstwo bada skalę zjawiska i zbiera w tej sprawie informacje.

Ministerstwo chce też przeprowadzić negocjacje z przedsiębiorcami i zaapelować do nich, by wobec wprowadzenia przepisu od stycznia 2018 r. nie wnosili już wobec gmin roszczeń za rok 2017.

Wobec zgłoszenia podczas senackiej debaty poprawek do ustawy ponownie trafiła ona do komisji Komisji Gospodarki Narodowej i Innowacyjności oraz Komisji Środowiska. Senat ma głosować nad ustawą na koniec posiedzenia, czyli w piątek.

Źródło: samorzad.pap.pl