Opublikowano w kategorii: Aktualności

Aktualności

W Senacie RP – punkt porządku obrad: ustawa o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz niektórych innych ustaw

Senator Jan Maria Jackowski:

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Szanowni Goście!

Cieszę się, że po zadaniu pytania panu ministrowi, uzyskałem odpowiedź po części wyczerpującą temat, o który pytałem. Chodzi przede wszystkim o kwestię otwartości na dyskusję dotyczącą całościowego spojrzenia na system emerytalny.

Do czego zmierzam? Otóż nie jest tajemnicą, że w Polsce mamy gigantyczny kryzys demograficzny. Ja oczywiście bardzo doceniam takie świadczenia jak 500+ i inne działania rządu, które diametralnie zmieniły sytuację rodzin, i są, można powiedzieć, działaniami o charakterze pronatalistycznym, tzn. sprzyjającym temu, żeby rodzice decydowali się na posiadanie i wychowanie potomstwa. Ale w moim głębokim przekonaniu – mówię to też jako człowiek, który zajmuje się tą problematyką od wielu lat – mimo wszystko potrzebne są jeszcze większe działania w tym zakresie. My możemy dyskutować o zasadach pobierania składek, o wielokrotnościach, nawet o wieku emerytalnym, ale na razie mamy system solidarnościowy. W praktyce wygląda to tak, że w zdecydowanej większości ci, którzy obecnie pracują i są na rynku pracy, odprowadzają składkę emerytalną. Z tych środków generalnie są finansowane emerytury. Ci, którzy obecnie są na emeryturach… Jak oni pracowali, byli aktywni na rynku pracy, to z ich składek były finansowane emerytury seniorów, których często już nie ma, ponieważ odeszli. Taki jest system solidarnościowy. A skoro system solidarnościowy tak funkcjonuje, to w interesie ogólnospołecznym jest to, żeby przezwyciężyć zapaść demograficzną – bo tak naprawdę od tego zależy los nas wszystkich, od tego, jaka będzie kondycja demograficzna, jak będzie wyglądała sytuacja w tym zakresie.

Podczas moich spotkań z moimi wyborcami, z rodzinami, z matkami często pada taki argument, że to, czego boją się kobiety, to jest kwestia niestabilności ich pozycji na rynku pracy. A więc jest obawa, czy po tym, jak kobieta zostanie mamą, będzie ona mogła wrócić na rynek pracy, na jakich zasadach będzie mogła wrócić, co będzie się działo, gdy będzie na urlopie wychowawczym, jak będzie wyglądało funkcjonowanie tej rodziny… To wszystko to są bardzo ważne elementy.

Ale ta kwestia w sposób szczególny dotyczy tych, którzy mają ponadstandardową liczbę dzieci, a którzy też w jakiś sposób ratują system emerytalny. A tego się nie docenia, uważa się… No, mamy tu pokłosie takiego podejścia, że liczba dzieci to jest jakby zupełnie prywatna sprawa obywatela i państwo nic do tego nie ma. Oczywiście sama decyzja o posiadaniu dzieci jest sprawą indywidualną i państwo absolutnie w takie kwestie nie może ingerować. Jednakże państwo poprzez swoją politykę może wspierać korzystne trendy społeczne, które będą się przekładały również na realny efekty ekonomiczne, gospodarcze. Już Francuzi dawno odkryli, że demografia jest częścią ekonomii, że to nie jest nauka tylko z dziedzin statystycznych, ale również zahacza ona o cały obszar ekonomii. I wielu wybitnych demografów francuskich napisało szereg bardzo cennych publikacji na ten temat. Ja bym nie chciał tutaj streszczać tych poglądów, bo po postu nie ma w tym momencie takiej potrzeby, ale chciałbym zwrócić uwagę na ten aspekt.

Dlatego ja m.in. 19 października 2017 r. skierowałem do pani minister rodziny, pracy i polityki społecznej oświadczenie, w którym pisałem tak: „Zwracam się do Pani Minister z wnioskiem o rozważenie przez rząd RP ustawowego rozwiązania problemu uposażenia emerytalnego matek w rodzinach wielodzietnych. Chodzi o wypracowanie racjonalnego i solidarnościowego mechanizmu ustalania wymiaru świadczenia emerytalnego dla matek, które urodziły więcej niż czworo dzieci, a w czasie, kiedy wychowywały je i korzystały z urlopu wychowawczego, od ich wynagrodzeń nie były odprowadzane składki emerytalne i rentowe w takim stopniu, który dawałby im satysfakcjonujący wymiar uposażenia emerytalnego. W ten sposób, moim zdaniem, społeczeństwo ekonomicznie dyskryminuje kobiety wychowujące dzieci, choć właśnie one i ich rodziny tworzą kapitał ludzki, dzięki czemu amortyzują negatywne skutki zapaści demograficznej”.

Ja wiem, że w 2013 r. czy w 2015 r. została zmieniona zasada ustalania kapitału początkowego, współczynnik 0,7 uległ zwiększeniu do 1,3. To jest oczywiście pozytywne działanie i należy to ocenić bardzo pozytywnie. Ale to nie rozwiązuje do końca problemu, o którym mówię w tym momencie. A gdyby ten problem został rozwiązany, to prawdopodobnie byłoby to też bardzo ważną przesłanką polityki rodzinnej – ale tej pronatalistycznej – prowadzonej przez państwo.

Dlatego wydaje mi się, Panie Ministrze, że to jest sprawa, którą warto uwzględnić, ponieważ konkluzje odpowiedzi na to moje oświadczenie… Dostałem taką odpowiedź: „Uprzejmie informuję, że obecnie w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej nie planuje się podjęcia prac zmierzających do wprowadzenia odrębnych regulacji prawnych określających zasady ustalania wysokości świadczeń emerytalnych dla kobiet, które urodziły i wychowały więcej niż czworo dzieci”.

Ja tutaj nie dyskutuję, czy to ma być czworo. To jest kwestia przeliczenia, to jest kwestia umowna. Pokazuję czwórkę, bo w powszechnej opinii to jest rodzina wielodzietna, powyżej prostej zastępowalności, chociaż u nas się już przyjęło, że rodzina wielodzietna to jest rodzina z trójką dzieci. To jest kwestia do dyskusji, ale zwracam uwagę na ten problem i apelowałbym do resortu rodziny o to, aby w tej debacie, która się toczy, uwzględnić te kwestie, a także inne. Pan minister zwracał uwagę, w dyskusji również zwracano uwagę, że w systemie emerytalnym – tu pan senator Rulewski miał rację, ja się z nim zgadzam – są grupy silniejsze, które są w stanie uzyskać pewne korzystne dla siebie rozwiązania, i grupy, które są w gorszej sytuacji. W tym wypadku akurat matki, które urodziły więcej niż czworo dzieci, są w zdecydowanie gorszej sytuacji niż silne grupy pracownicze. I również z tego tytułu w ramach polityki wyrównywania szans, polityki solidarności społecznej i polityki rozsądnej troski o wspólną przyszłość wszystkich apelowałbym do rządu, żeby tę kwestię uwzględnić w debatach i zastanowić się, czy nie należałoby jej w formie ustawowej skonkretyzować. Dziękuję.

Źródło: Senat RP