Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

Strefa gospodarcza w Sierakowie. Realne wsparcie czy „lans na tle budowy”?

Strefa gospodarcza w Sierakowie. Realne wsparcie czy "lans na tle budowy"?

Konferencja prasowa na temat powstania nowych miejsc pracy z udziałem senatora Jana Marii Jackowskiego oraz kierownika ciechanowskiej delegatury Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego Krzysztofa Bieńkowskiego odbyła się w niedzielę, 20 sierpnia. Spotkanie miało miejsce w sąsiedztwie nowej inwestycji zlokalizowanej na terenie strefy gospodarczej w Sierakowie.
– Mija właśnie 10 lat od wydania zgody przez wojewodę rządu PiS pana Jacka Sasina na sprzedaż strefy gospodarczej w Sierakowie i przekazania jej powiatowi przasnyskiemu – rozpoczął Krzysztof Bieńkowski. – Wcześniejsze władze nie chciały przeznaczyć tego terenu na cele związane z działalnością samorządu, a to blokowało podejmowania jakichkolwiek działań na tym terenie. Obecnie stało się to możliwe, jednak dużo zależy również od samorządu, inwestorów oraz koniunktury gospodarczej.

Chciałem poinformować o rozwoju naszej strefy gospodarczej, ponieważ inwestorzy trafiają do Przasnysza. Pan senator pomagał w nawiązaniu kontaktów między inwestorem, a panem wojewodą. – wyjaśnił kierownik delegatury.

– Chciałbym poinformować, że wszytko wskazuje na to, iż będzie tu poważny inwestor, który stworzy miejsca pracy – uzupełnił senator. – W tej chwili przedwczesne byłoby zdradzenie nazwy firmy, ponieważ ze względów biznesowych proszono nas o dyskrecję. Możemy powiedzieć jedynie, że jest to firma z branży materiałów budowlanych, która przy obecnej koniunkturze gospodarczej dynamicznie się rozwija. Obecny rząd, a zwłaszcza pan wicepremier Morawiecki, realizuje założenia swojego planu rozwoju. Program ten zakłada przede wszystkim aktywizację terenów, które do tej pory nie były w centrum zainteresowania. A Przasnysz, mimo dobrego skomunikowania i potencjału, nie był oczkiem w głowie poprzedniej ekipy rządzącej. Dotychczas koncentrowano się na dużych ośrodkach, a filozofia rozwoju opierała się na aglomeracjach, zasysających okoliczne tereny. Jako, że Polska ma unikalną siatkę miast, stanowiących ośrodki życia społecznego i gospodarczego, do których należy m.in. Przasnysz, nasz rząd wraz z panem premierem Morawieckim proponuje inną koncepcję.

-Realizując ją, rząd pracuje nad pakietem ustaw. Lada moment spodziewamy się w parlamencie bardzo ważnej dla gospodarki ustawy, dotyczącej przekształcenia użytkowania wieczystego w pełną własność. Użytkowanie wieczyste jest pozostałością po PRL – czyli niby własność, ale nie do końca. Szczególnie tam, gdzie samorządy aktualizują wycenę gruntów, opłata z tytułu użytkowania wieczystego potrafi być znaczna i stanowi hamulec rozwoju gospodarczego. Ustawa jest dość skomplikowana, należy się jej spodziewać pod koniec września, bądź w październiku. Według nowego prawa użytkownik wieczysty, a więc posiadający tytuł do zarządzania danym terenem, będzie mógł przejąć go na własność po uiszczeniu 20-krotnej opłaty, którą ponosi z tytułu użytkowania wieczystego, z możliwością rozłożenia płatności na raty. Taki zapis zostanie wprowadzony do księgi wieczystej. Co jest ważne, wycena danej nieruchomości nie może być już podwyższana. Czyli nawet jeśli cena działki wzrośnie, nie będzie można pobierać wyższej opłaty za użytkowanie. W przypadku nieruchomości będącej własnością skarbu państwa, użytkownik wieczysty, który zdecyduje się na jednorazowe wniesienie opłaty, otrzyma 50 proc. bonifikatę. W przypadku nieruchomości, znajdującej się w gestii samorządu, ze względu na sprzeciw samorządów na wpisanie do projektu ustawy algorytmu 50 proc., wysokość upustu przy jednorazowej wpłacie będą regulowały indywidualne uchwały.

– Zatem możliwość udzielania bonifikat, będzie wynikała z uchwał rad jednostek samorządowych. Takie rozwiązanie jest elementem porządkowania sytuacji własnościowej, będącej fundamentem rozwoju gospodarczego. Z jednej strony będzie to ustawa wychodząca na przeciw oczekiwaniom obywateli, z drugiej zaś strony uwzględni potrzeby inwestora, który w Sierakowie stworzy konkretne miejsca pracy. Miejmy nadzieję, że strefa gospodarcza, która dotychczas nie wykorzystywała w pełni swojego potencjału, dzięki tej inwestycji będzie mogła się rozwijać. To są te dwie dobre wiadomości dla Przasnysza. Kiedy pan Bieńkowski zwrócił się do mnie o interwencję u wojewody, ani chwili się nie wahałem, ponieważ działanie na rzecz wspólnoty w okręgu uważam za swój obowiązek. Północne Mazowsze, którego infrastruktura przez lata była niedoinwestowana, będzie się zmieniać – dodał Jan Maria Jackowski i zwrócił uwagę, że na tym terenie dotychczas prężnie rozwijało się jedynie rolnictwo, dlatego aktualnym wyzwaniem jest stworzenie warunków do rozwoju gospodarki regionu w innych dziedzinach.

– Dodam tylko, że to rząd PIS, w przeciwieństwie do rządów PO-PSL, zajął się tą sprawą – uzupełnił Krzysztof Bieńkowski. – Zabiegaliśmy o to, aby ustawa o użytkowaniu wieczystym wprowadziła możliwość przekształcenia w pełną własność. Dopiero nasz rząd zdecydował się na uporządkowanie wieloletnich, ogromnych zaniedbań poprzedniej ekipy. Nasze apele o uwzględnienie małych ośrodków, zgłaszane na kongresach i konferencjach do premiera Morawieckiego, przyniosły wymierne efekty w postaci projektów ustaw. To, że za nami powstaje nowa inwestycja to także przykład tego, że sytuacja ulega zmianie na lepsze, i że obraz strefy będzie się zmieniał – wyjaśnił.

Jan Maria Jackowski zwrócił także uwagę na wpływ rozwoju sektora budownictwa na gospodarkę całego kraju.

– Wiadomo, że złotówka zainwestowana w budownictwo wprowadza do obiegu gospodarczego 6 nowych złotych. W tej chwili notujemy ogromy boom gospodarczy, nie tylko jeśli chodzi o inwestycje publiczne, ale i gospodarkę mieszkaniową. Mam tu na myśli choćby program Mieszkanie Plus. Ożywienie gospodarcze najsilniej wyraża się w inwestycjach budowlanych, czego potwierdzeniem jest inwestor działający w podprzasnyskiej strefie. Być może za nim przyjdą inne firmy zajmujące się przemysłem materiałów budowlanych, bo sektor ten boryka się ze sprostaniem rosnącej liczbie zamówień i brakiem pracowników. Jest to sytuacja wskazująca, że mamy trwały potencjał wzrostu gospodarczego wynoszący 3,9 proc. Produktu Krajowego Brutto. Jest to dobry prognostyk na przyszłość, a przygotowywane ustawy będą przekładały się na rozwój właśnie takich obszarów jak strefa gospodarcza w Sierakowie – cieszył się senator.

Jak podkreślił Krzysztof Bieńkowski, z jego rozmowy z inwestorem wynika, że najpóźniej na początku przyszłego roku firma rozpocznie działalność, co sprawi, że już niebawem w Przasnyszu pojawią się tak potrzebne miejsca pracy.

Dziennikarze mieli sporo pytań. Przede wszystkim chcieli wiedzieć, czemu na konferencji nie ma przedstawiciela Starostwa Powiatowego w Przasnyszu, skoro to powiat zainwestował kilkadziesiąt milionów złotych w strefę.

– Nasze działania nigdy nie są przedstawiane przez pana starostę, chcieliśmy dzięki tej konferencji dotrzeć do państwa z naszym przekazem informacyjnym. Nie zapraszaliśmy na konferencję prasową pana starosty, bo jest to nasza konferencja – odpowiedział Krzysztof Bieńkowski.

Zaś senator dodał:

– Oczywiście jesteśmy w stałym kontakcie ze starostą i ilekroć Zenon Szczepankowski zwracał się do mnie o interwencję, bądź ułatwienie kontaktów, ja się tego podejmowałem.

Dziennikarze pytali też o projekt ustawy przekształcającej użytkowanie wieczyste we własność. Nie bez powodu: obecnie zgodę na przekształcenie wydaje wojewoda, tylko w 2017 roku Zdzisław Sipiera wydał 5 decyzji odmownych dotyczących strefy gospodarczej w Sierakowie. Władze powiatu oraz przedsiębiorcy dwoją się i troją, aby te decyzje zmienić (o problemie pisaliśmy tu: Wojewoda blokuje rozwój podprzasnyskiej strefy gospodarczej?)

– Polityka rządu w zakresie własności polega na tym, że chcemy się ustrzec przed spekulacyjnym przekazywaniem gruntów. Jeżeli wojewoda ma przesłanki do tego, że inwestycja jest prawdopodobna i stworzy miejsca pracy, to zgodę wyraża, czego przykład znajduje się za naszymi plecami. Zwracał się o to zarówno pan starosta, jak i ja wraz z panem senatorem. W tym przypadku żadnych wątpliwości nie było – wyjaśnił Krzysztof Bieńkowski

– Właśnie ustawa, o której mówiliśmy, ma na celu uporządkowanie kwestii własności i eliminację pewnej uznaniowości, która w tej chwili ma miejsce – przyznał Jan Maria Jackowski. – Ustawa wprowadzi jasne reguły.

Krzysztof Bieńkowski tłumaczył też, kto prowadził negocjacje z inwestorem: powiat czy rząd?

– Negocjacje prowadził inwestor ze starostą i wojewodą. My włączyliśmy się, aby je przyspieszyć. W tym przypadku inwestor uzależniał powstanie inwestycji od zgody na przekształcenie użytkowania wieczystego we własność – podsumował kierownik delegatury.

Ponieważ dysponentem gruntów w strefie gospodarczej oraz podmiotem odpowiedzialnym za pozyskiwanie inwestorów jest powiat, zwróciliśmy się do rzecznika samorządu powiatowego z prośbą o komentarz.

– Powiat przasnyski włożył ogromny wysiłek w zaplanowanie strefy w Sierakowie, zaprojektowanie infrastruktury, pozyskanie pieniędzy unijnych, przeprowadzenie prac budowlanych, rozliczenie się z budowy przed dziesiątkami nasyłanych kontroli i w zarządzanie strefą – skomentował Sławomir Czaplicki Zastępca Dyrektora Wydziału Rozwoju Gospodarczego, Rynku Pracy, Promocji, Rolnictwa i Ochrony Środowiska. – Zadaniem wojewody jest złożenie podpisu pod zgodą na sprzedaż gruntów, której zgodnie z prawem dokonuje i tak starosta. Za tę zgodę, która powinna następować w formule deklaratywnej p. Bieńkowski oczekuje podziękowań, choć my domyślamy się, że cała blokada strefy jest jego pomysłem na wybory. No dobrze, dziękujemy z góry za odblokowanie strefy, którą blokujecie. Tylko ją w końcu odblokujcie – apeluje Sławomir Czaplicki i dodaje – Na razie po wielkich bojach, tak naprawdę, to media wywalczyły zgodę dla dwóch przedsiębiorców. Pozostałych kilkunastu odeszło z kwitkiem. Bylibyśmy z zagospodarowaniem strefy w Sierakowie w zupełnie innym miejscu, gdyby nie prawie 2-letnia blokada sprzedaży gruntów przez obecnego wojewodę i, wcześniej prawie 3-letnia, blokada przez poprzedniego wojewodę. Ówczesna blokada też była na zamówienie polityczne lokalnych działaczy. Odblokowaliśmy strefę wtedy, odblokujemy i teraz – zapowiada rzecznik powiatu. – Wolelibyśmy to zrobić polubownie, ale jeśli się nie uda, to znowu pójdziemy z Urzędem Wojewódzkim do sądu. PiS fotografuje się na tle budującej się fabryki, a moglibyśmy razem cieszyć się już z kilkunastu fabryk, gdyby nie egoizm wyborczy lokalnych działaczy, którzy wykorzystują urząd wojewódzki do blokowania rozwoju strefy. Powiat dotychczas nie informował o budowie fabryki, ponieważ takie było życzenie inwestora, z którym od początku negocjowaliśmy przeniesienie jego produkcji do Przasnysza. Z oczywistych względów taka informacja nie powinna być ujawniana na tym etapie. Inwestor przestrzegł, że wyciek tej informacji może mu uniemożliwić przeniesienie biznesu do Przasnysza lub przynajmniej ograniczyć jej zakres. My kierujemy się profesjonalizmem i potrzebami przedsiębiorców. Działaczy PiS jednak mało to obchodzi, bo miejsca pracy dla naszych bezrobotnych są mniej ważne niż lans na tle budowy – skwitował Sławomir Czaplicki.

Źródło: to.com.pl