Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

Antoni Macierewicz skomentował falę odejść z armii. „Największe miały miejsce w 2010 i 2011 roku”

Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz w morzu pytań opozycji. Szef MON wyjaśniał w Sejmie m.in. falę odejść z armii. W jego ocenie za poprzedników problem występował w większej skali.
Antoni Macierewicz podczas posiedzenia Sejmu
Antoni Macierewicz podczas posiedzenia SejmuFoto: PAP/Leszek Szymański

– Największe odejścia, nie tylko w historii armii polskiej, ale w ogóle, w historii ostatniego dziesięciolecia, miały miejsce w 2010 i 2011 roku. Były blisko dwukrotnie większe od odejść, jakie teraz mają miejsce – przekonywał w Sejmie Antoni Macierewicz. Doniesienia dotyczące czystek w wojsku określił  jako „dezinformację”. – Ludzie odchodzą na emerytury, odchodzą w związku ze swoimi osobistymi przyczynami, także niezależnymi od nich. A więc ten proces odejścia nie jest związany wyłącznie z decyzjami kadrowymi, podejmowanymi przez ministra – wyjaśniał szef MON.

Zdaniem Antoniego Macierewicza część odejść była związana również ze sprawami lustracyjnymi. – Gdy przyszedłem do resortu, to okazało się, że nie przekazano do Instytutu Pamięci Narodowej ponad 700 oświadczeń lustracyjnych. Częściowo trzeba było wyciągnąć z tego konsekwencje – wyjaśniał minister. I dodał, że tylko z tych powodów liczba pułkowników, którzy odeszli z armii w roku 2016 była większa, niż rok wcześniej.

Wyjaśnienia szefa MON nie usatysfakcjonowały posłów opozycji. – Po raz kolejny pan minister uciekł od tematu. Zamiast podać faktyczne przyczyny głębokiego kryzysu w armii i odejść najważniejszych dowódców, wolał zrzucać odpowiedzialność na poprzedników. W dodatku dodał do tego kontekst lustracyjny. To obrzydliwe wobec dowódców, którzy odchodzą, ponieważ zasugerował, że ich decyzja była podyktowana problemami lustracyjnymi – powiedział w rozmowie z portalem PolskieRadio.pl poseł PO Tomasz Siemoniak.  Były szef MON nie potrafił jednak wyjaśnić dlaczego owe oświadczenia nie został przekazane.

– Nie wiem, ale trzeba to wyjaśnić. To zadanie dla departamentu kadr. Mimo to nie rozumiem dlaczego po kilkunastu miesiącach minister Macierewicz podnosi ten temat. Jeśli ktoś nie realizował ustawowych obowiązków to są przepisy, które mówią jak ukarać taką osobę – tłumaczy Siemoniak. Zdaniem PO polska armia przeżywa głęboki kryzys. – Mówią o tym wszyscy najważniejsi oficerowie z różnych okresów. Od gen. Polko po gen. Bieńka. Ten temat podnosi też w swoich listach prezydent. Wszyscy wiedzą, że wcale nie chodziło mu o sprawę attaché – mówi Siemoniak.

W obronie ministra stają jednak politycy Prawa i Sprawiedliwości. – W armii nie dzieje się nic, co mogłoby budzić niepokój, nie ma mowy o kryzysie. Powody odejść oficerów są różne. Jedni decydują się na ten krok ze względu na wiek, a inni z przyczyn osobistych. Ważne jest to, że oficerowie, którzy odchodzą są zastępowani wojskowymi, którzy mają odpowiednie przygotowanie do pełnienia tych funkcji – mówi portalowi PolskieRadio.pl senator Prawa i Sprawiedliwości Jan Maria Jackowski. Polityk PiS zaprzecza również, aby mogło dość do dymisji ministra Macierewicza.

– Szef MON podlega pani premier, która wyraźnie powiedziała, że nie przewiduje żadnych zmian w składzie swojego gabinetu i to chyba najlepsza odpowiedź na spekulacje, które pojawiają się w ostatnim czasie – tłumaczy Jackowski.

W czasie czwartkowego wystąpienia w Sejmie minister obrony narodowej odniósł się również do pytania dotyczącego centrum eksperckiego kontrwywiadu NATO, które w rzeczywistości nie było strukturą sojuszu, ponieważ nie miało certyfikacji. W jego ocenie zajmowało ono budynek, który nie miał dostępu do informacji niejawnej. – Dlaczego wówczas taką decyzję podjęto, że przechowywano tam ściśle tajne i tajne dokumenty, chociaż nie miano do tego prawa, nie mnie to ocenić, zajmuje się tym sąd – powiedział szef MON. I dodał, że ponad miesiąc temu certyfikacja została ponownie przyznana.

Źródło: polskieradio.pl