Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

Senat zakończył debatę nad ustawą ws. powołania komisji weryfikacyjnej

W czwartek wieczorem senatorowie zakończyli debatę nad ustawą powołującą komisję weryfikacyjną ds. reprywatyzacji w stolicy. Zdaniem senatorów opozycji narusza ona konstytucję; według PiS jest środkiem nadzwyczajnym, ale koniecznym, by naprawić krzywdy.

W czwartek wieczorem senatorowie zakończyli debatę nad ustawą powołującą komisję weryfikacyjną ds. reprywatyzacji w stolicy. Zdaniem senatorów opozycji narusza ona konstytucję; według PiS jest środkiem nadzwyczajnym, ale koniecznym, by naprawić krzywdy.

Posiedzenie Senatu. Bogdan Borusewicz i Adam Bielan
Foto: PAPPosiedzenie Senatu. Bogdan Borusewicz i Adam Bielan

W czwartek senatorowie debatowali nad uchwaloną 10 lutego przez Sejm ustawą o „szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa”. Przewiduje ona powołanie komisji weryfikacyjnej ds. warszawskiej reprywatyzacji. W skład komisji wchodzi powoływany przez premiera przewodniczący oraz ośmiu członków powoływanych i odwoływanych przez Sejm.

Głosowanie nad ustawą w Senacie zaplanowano na piątek.

W czasie debaty wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz (PO) ocenił, że ustawa wprowadza precedens do polskiego prawa i że jest niekonstytucyjna. – Ta komisja, która zostanie powołana na mocy tej ustawy łamie podstawowe zasady konstytucyjne rozdziału władzy i wzajemnej równowagi tej władzy wykonawczej, parlamentarnej i sądowniczej – powiedział.

Jak mówił Borusewicz, komisja, która została „usadowiona” jako organ administracji do określonych czynności, jednocześnie otrzymuje kompetencje sądowe. Podkreślał, że komisja będzie mogła decydować m.in. o zapisach w księgach wieczystych.

– To jest hybryda (…) to jest potworek legislacyjny – organ administracji, organ, który ma kompetencje sądowe i śledcze, jednocześnie kompetencje sejmowej komisji śledczej – ocenił Borusewicz.

Przekonywał, że zgodnie z zaproponowanymi przepisami członkowie komisji nie będą odpowiadać za swoje decyzje: – Nawet, jeśli podejmą to w złej wierze albo nawet jeśli popełnią przestępstwo, o ile będzie to dotyczyło ich funkcji w komisji, ponieważ otrzymują immunitet dożywotni – wskazywał Borusewicz. Dodał, że nie ma ograniczeń tego immunitetu.

– Po odejściu z tej komisji ten immunitet też będzie przysługiwał. I przepisy nie wprowadzają żadnej możliwości uchylenia go – powiedział senator PO. Według niego, immunitet członków komisji będzie „nawet silniejszy niż immunitet sędziów czy parlamentarzystów”. Z kolei przewodniczący komisji weryfikacyjnej, jak ocenił, zgodnie z ustawą „w zasadzie może wszystko” – nawet wystąpić z wnioskiem do prokuratora o przeszukanie.

Borusewicz mówił, że ustawa stanowi, że strony i świadkowie muszą się stawić przed komisją z każdego miejsca na świecie, np. Izraela czy Australii, a o sprawie nie będą powiadamiani tak jak w innych postępowaniach administracyjnych czy sądowych. Jak mówił, w ustawie zapisano, że wystarczy informacja w biuletynie. W ciągu 14 dni uznaje się, że strony zostały powiadomione; wiele osób dowie się już po wszystkim, że są stronami – wskazywał Borusewicz.

Złożył kilka poprawek do ustawy. Jedna z nich odnosiła się do zawiadamiania stron o postępowaniach przed komisją. W ustawie zapisano, że strony mogą być zawiadamiane o wszczęciu postępowania, decyzjach i innych czynnościach komisji przez ogłoszenie w Biuletynie Informacji Publicznej. Borusewicz chce, aby strony mogły być zawiadamiane przez ogłoszenie w BIP-ie, jeżeli komisja nie ma możliwości ustalenia ich adresu.

Kolejna poprawka Borusewicza dotyczy zapisu, że w skład komisji może zostać powołana osoba, która „posiada wyższe wykształcenie prawnicze lub niezbędną wiedzę w zakresie gospodarowania nieruchomościami oraz wykorzystywania zasobów majątku państwowego”. Rulewski chciał, by wyraz „lub” zastąpić spójnikiem „i”, tzn. aby kandydat spełniał oba kryteria, a nie jedno.

Kolejny senator PO Piotr Florek złożył wniosek o odrzucenie ustawy.

Marek Borowski (niezależny) przekonywał, że PiS niewłaściwie podszedł do spraw reprywatyzacji:

– Naszła mnie taka refleksja, że autorzy tej ustawy są nieodrodnymi dziećmi Kargula i Pawlaka z „Samych swoich”. Tam padło bowiem to słynne powiedzenie: „Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie”. I takie sformułowania padają i na tej sali i w Sejmie. I to mnie martwi, bo to oznacza zupełną degradację prawa – powiedział.

Mówił, że prawo – nawet w dobrej intencji – nie może być lekceważone. – Nie może być tak, że jeśli uważamy, że dane prawo jest niesprawiedliwe, to to prawo odstawiamy do kąta. To jest droga do anarchii, droga donikąd. I w sprawie tej ustawy mamy z tym właśnie do czynienia – ocenił Borowski.

Przekonywał, że ws. dzikiej reprywatyzacji należy postępować tak jak wobec innych negatywnych zjawisk „które się rozpleniają” jak np. oszustwa związane z niepłaceniem podatku VAT. – Czy z tego powodu powołuje się specjalną komisję? Nie, zmienia się prawo – podkreślał. Tymczasem propozycja PiS – ocenił – nosi wszystkie cechy sprawiedliwości ludowej, ale tak naprawdę jest obliczona na efekt polityczny i powstała po to, by smagać swoich przeciwników politycznych.

Według niego uchwalona przez Sejm tzw. mała ustawa reprywatyzacyjna „ucięła” już dużą część nadużyć, podobnie jak tzw. ustawa przeciw czyścicielom kamienic. – Metodami prawnymi można tego typu zmiany wprowadzić – ocenił. Borowski przekonywał, że państwo nie musi być bezradne wobec nieprawidłowości, ale – wskazywał – musi działać przy pomocy mechanizmów, które ma.

Odniósł się też do zarzutów, że dotychczas prokuratura nie stanęła na wysokości zadania. – Ale teraz jest inna prokuratura, nad którą czuwa minister Ziobro – zauważył. Krytykował też zapis, że członek komisji musi mieć wykształcenie prawnicze lub niezbędną wiedzę.

– Żeby chociaż było napisane: udokumentowaną. Bez tego w komisji może znaleźć się tak naprawdę każdy, nawet parlamentarzysta, a to nie sprzyja bezstronności – wskazywał.

Borowskiemu odpowiedział senator PiS Michał Seweryński. Przekonywał, że Borowski nie ma racji mówiąc, że PiS chce ws. komisji weryfikacyjnej postąpić bezprawnie.

– Ależ my właśnie ustanawiamy prawo poprzez przyjmowanie ustaw – mówił – Ta ustawa, o której mówimy, ma być remedium na bezprawie (…) Zgadzam się – z legislacyjnego punktu widzenia mogłaby być lepsza. Zgłoszono jednak kilkadziesiąt poprawek (…) czyli Senat w miarę możliwości tę ustawę ulepszy – powiedział Seweryński.

Mówił też, że powtarza swoim studentom, że każda ustawa jest polityczna, bo stanowi realizację programu partii, która wygrała wybory.

– Ta komisja, o której mowa w ustawie, jest koncepcją wyjątkową, to prawda. Ale chodzi przecież o wypełnienie pewnego zadania, które jest wyjątkowe, chociażby dlatego, że chodzi o to, by przywrócić sprawiedliwość wobec osób pokrzywdzonych, które się starzeją – dodał senator PiS. Według niego mogłyby one nie dożyć rozstrzygnięcia tego procesu.

Nie zgodził się z nim Borowski, który przekonywał, że komisja weryfikacyjna wcale procesu nie skróci.

– To mamienie ludzi – ocenił. Mówił też, że – nie może być zgodna z prawem ustawa, która gwałci konstytucję.

Ustawę krytykował senator PO Jan Rulewski. Przypomniał, że na wcześniejszym posiedzeniu komisji zaproponował szereg poprawek – m.in., aby także Senat mógł zgłaszać kandydatów do komisji weryfikacyjnej, a nie tylko Sejm; postulował również, aby wydłużyć czas wejścia ustawy w życie z 30 do 90 dni.

Z kolei senator PiS Jan Maria Jackowski mówił, że przeciwnikom ustawy chodzi o zachowanie obecnego stanu i działanie na rzecz wprowadzenia nowej „polityki grubej kreski”. – Na to zgody nie będzie – oświadczył.

Zbigniew Cichoń (PiS) powiedział, że nie jest „apologetą” tej ustawy i ma nadzieję, że zostanie niedługo uchwalona „duża” ustawa reprywatyzacyjna. Zaproponował, by poszerzyć skład komisji i podzielić ich pracę tak, by w razie potrzeby nie musieli być sędziami we własnej sprawie.

Źródło: wiadomosci.onet.pl