Opublikowano w kategorii: Publikacje prasowe

Tygodnik Niedziela – Sól ziemi: Operetkowa tragifarsa czy walka o władzę?

Według encyklopedycznej definicji tragifarsa to utwór dramatyczny łączący elementy tragiczne z farsowymi. Natomiast operetka – to sceniczny utwór muzyczny z dialogami mówionymi, charakteryzujący się lekką, melodyjną muzyką i komediową akcją. Jeżeli się spojrzy chłodnym okiem na wydarzenia w Sejmie i w jego okolicach zainicjowane 16 grudnia ub. roku to można powiedzieć, że mamy do czynienia z przedstawieniem, które co do formy, śmiało można określić mianem operetkowej tragifarsy. Trochę śmiesznie, gdy posłowie na Sejm, z tak zwanej „totalnej opozycji”  – łamiąc prawo blokują mównicę i okupują salę posiedzeń plenarnych – wykonują wodewilowe przyśpiewki i kuplety oraz myszkują w osobistych rzeczach posłów przestrzegających prawo; trochę strasznie, gdy prowokatorzy i zawodowi zadymiarze zwiezieni busikami blokują wejścia do parlamentu. Może byłoby to wszystko zabawne, gdyby nie było tak ponure i nie dotyczyło sprawy tak poważnej, jaką jest jakość demokracji w Polsce i porządek ustrojowy państwa, który w tej chwili próbuje się zakłócić. Bo tak naprawdę chodzi o obronę przywilejów i walkę o władze.

Kwestią fundamentalną dla zrozumienia tego co dzieje się w ostatnich tygodniach w Polsce jest sprawa ustawy dezubekizacyjnej. Odkąd ten projekt trafił do Sejmu, mamy do czynienia z eskalacją działań „opozycji totalnej” i niebywałym uaktywnieniem się środowiska byłych funkcjonariuszy aparatu przemocy PRL. Finałem tych działań był 16 grudnia i próba wywołania negatywnych emocji społecznych i doprowadzenie do obalenia demokratycznie wybranego rządu. Aby zrozumieć ten mechanizm trzeba mieć świadomość, że przez 28 lat, z krótkimi przerwami, mieliśmy do czynienia z czymś co nazwać można „porozumieniem grubej kreski”. Środowisko komunistów i części byłych służb podzieliło się władzą z częścią opozycji w 1989 roku, zapewniając sobie nietykalność i nierozlicznie zbrodni komunistycznych.

Przyjęcie ustawy zabierającej przywileje b. funkcjonariuszom aparatu represji zostało przez środowisko dawnych utrwalaczy władzy ludowej uznane za wypowiedzenie tego układu. Dali do zrozumienia, że oczekują od beneficjentów III RP – a wśród nich są przecież niektórzy politycy i cześć zaplecza „opozycji totalnej” – lojalności i obrony dotychczasowego status quo. Stąd radykalizacja środowisk PO i Nowoczesnej. Najwyraźniej otrzymali sygnał, że jeżeli tamto porozumienie już nie istnieje, to w ramach retorsji w przestrzeni publicznej mogą się pojawić najróżniejsze kompromitujące materiały dotyczące tej części opozycji, która zawiodła, nie obroniła przywilejów, choć nazwała się totalną. To splot wydarzeń, który jest rozwojowy.

Należy się zatem spodziewać rewelacji na temat wielu uczestników życia politycznego w Polsce. Kompromitacja wizerunkowa Ryszarda Petru (wyjazd z towarzyszką partyjną do Portugalii) oraz Mateusza Kijowskiego (pobieranie pieniędzy za niby działalność społeczną) to dopiero uwertura. W przypadku zarówno pana Kijowskiego, jak i pana Petru, ponieśli oni „wychowawczą karę” z powodu minimalnych efektów politycznych i propagandowych całej tej akcji związanej z próbą destabilizacji państwa 16 grudnia 2016 roku.

Zapewne nastąpi ciąg dalszy i w najbliższych miesiącach w obiegu publicznym pojawią się nowe materiały dotyczące przedstawicieli niektórych środowisk politycznych. Ustawa dezubekizacyjna została już przecież podpisana przez prezydenta. Jak się to robi – to zostało już przećwiczone. Wiemy, że po tym jak żona Czesława Kiszczaka, po jego śmierci przyszła do prezesa IPN z propozycją odsprzedaży nielegalnie przetrzymywanych przez niego akt w domu, okazało się, że natrafiono tam na cenne dokumenty w tym m.in. teczkę pracy operacyjnej Tajnego Współpracownika o pseudonimie „Bolek”, której nie było w archiwach. W tej chwili materiałami tymi zajmują się specjaliści i zapewne niedługo poznamy naukowe opracowanie na ten temat.

 

Jan Maria Jackowski

 

Źródło: Niedziela Ogólnopolska 04/2017