Opublikowano w kategorii: Publikacje prasowe

Tygodnik Niedziela – Sól ziemi: Dobra zmiana

Wbrew temu, jak sytuację w Polsce przedstawiają tak zwane media głównego nurtu i wbrew temu, co twierdzi „totalna opozycja”, że Polska pogrąża się w chaosie i jest tylko gorzej i gorzej sytuacja wygląd zupełnie inaczej. Minął rok od powołania rządu Beaty Szydło w wyniku bezprecedensowo wygranych przez Prawo i Sprawiedliwość wyborów parlamentarnych 25 października 2016 roku. Po raz pierwszy po 1989 roku jedno ugrupowanie zdobyło większość mandatów Sejmie i Senacie, a wcześniej, w maju 2015 roku, wybory prezydenckie wygrał Andrzej Duda również wywodzący się z PiS. Hasłem nowego rządu jest „Dobra zmiana”. Czy po roku widać już jej efekty?

Według sondaży większość Polaków uważa, że obecny rząd realizuje swój program z kampanii wyborczej. Faktycznie, gabinet Beaty Szydło to pierwszy rząd od lat, który zajmuje się sprawami zwykłych Polaków. W sposób szczególny realizuje zobowiązania w aspekcie społeczno-gospodarczym nadrabiając zaległości z przeszłości oraz błędy z początków transformacji ustrojowej. Bowiem u zarania przemian 1989 roku nie zadbano o solidaryzm społeczny i koszty transformacji zostały rozłożone nierównomiernie. Była grupa beneficjentów przemian okrągłostołowych i miliony Polaków, które ponosiły jej koszty. Dlatego potrzebna jest korekta i zmiana filozofii rządzenia, by Polska była krajem wyrównywania szans, a nie podziałów na równych i równiejszych.

Dzięki programowi 500 + wielu rodzinom żyje się lepiej gdyż nastąpiła poprawa warunków materialnych. Rząd podwyższył minimalna płacę do 2 tys. zł miesięcznie oraz minimalną stawkę godzinowa pracy na poziomie 13 zł. Najniższe emerytury wzrosną do 1000 zł. Bezrobocie spadło do najniższego poziomu od 1989 roku. Seniorzy otrzymują darmowe leki. Został zapowiedziany powszechny program mieszkaniowy Mieszkanie + dedykowany przede wszystkim dla osób o niższych dochodach. Rodzice otrzymali prawo wyboru: czy ich dziecko rozpocznie naukę szkolną w wieku 6 czy 7 lat. Został wprowadzony zakaz zabierania dzieci ze względu na trudną sytuacje materialną rodziny.

Rząd stabilizuje finanse publiczne. Uszczelnia system podatkowy. Już dziś mamy większe wpływy do budżetu. W przyszłym roku podatki w stosunku do PKB mają osiągnąć poziom 15,4 proc. W 2007 r. było to 16,8 proc., kiedy PiS przejmowało władzę ten poziom wynosił 13,5 proc. To 50 do 70 mld zł, o które był uszczuplony budżet przez mafie podatkowe i państwo nie miało środków na programy społeczne. Finalizowane są kolejne duże inwestycje zagraniczne, takie jak Mercedes, Toyota czy LG. Podatek CIT dla małych przedsiębiorców został obniżony z 19 do 15 proc. Wprowadzono ochronę polskiej ziemi przed spekulacyjnym wykupem przez tak zwane „słupy”. Wprowadzono podatek bankowy.

Budżet na 2017 to: pierwsze od wielu lat podwyżki dla nauczycieli; podwyżki dla policji; zabezpieczone środki na przywrócenie poprzedniego wieku emerytalnego; środki na podwyżki najniższych emerytur i rent; 40 mld zł na świadczenia rodzinne (w tym 23,6 mld zł na program 500 plus); bezpłatne leki dla seniorów; wzrost wydatków na obronę i bezpieczeństwo wewnętrzne; wzrost wydatków na kulturę, kolej, drogi; wsparcie restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego kwotą 1,2 mld zł.  Dobra sytuacja budżetu to dowód, że wystarczy dobrze gospodarować i nie pozwalać na marnotrawstwo środków publicznych czy wręcz ich rozkradanie.

Czy to znaczy, że nie zostały popełnione błędy? Zostały, ale obecny gabinet wyciąga bardzo szybko z nich wnioski i próbuje je naprawiać na bieżąco. Natomiast ci, którzy dziś atakują rząd rządzili długie lata. Zajmowali się jednak sobą oraz wąską grupą ludzi skupioną wokół nich. Dla zwykłych obywateli robili niewiele. Dziś, dla własnego politycznego interesu próbują odwrócić uwagę opinii publicznej i czarne przedstawiać jako białe, a białe – jako czarne.

 

Jan Maria Jackowski

Źródło: Niedziela Ogólnopolska 46/2016