Opublikowano w kategorii: Publikacje prasowe

Tygodnik Niedziela- Sól ziemi: Trzecia władza

    W klasycznej koncepcji – stanowiącej fundament współczesnych demokracji – istnieje trójpodział władzy. Oznacza on, że niezależnie o siebie funkcjonuje władza ustawodawcza (parlament), władza wykonawcza (rząd) i trzecia władza – sądownicza, która rozstrzyga w sposób niezawisły i sprawiedliwy spory między instytucjami państwowymi i  obywatelami. Niestety, w realiach polskich najbardziej nieudanym obszarem zmian po 1989 roku jest wymiar sprawiedliwości.

Kto z polskich obywateli zetknął się bezpośrednio z sadownictwem w Polsce ma wyrobiony pogląd na sposób jego funkcjonowania. W powszechnym odczuciu społecznym wymiar sprawiedliwości jest bezwzględny wobec zwykłych obywateli, a spolegliwy wobec tych, którzy mają „plecy” bądź układy. Taki pogląd ukształtował się nie bez przyczyny. Zdarzało się, że gdy biedny emeryt przez niedopatrzenie dopuścił się drobnego naruszenia prawa bywał karany z całą surowością prawa, natomiast aferzysta czy złodziej działający na wielką skalę pozostawał „nietykalny”. Poza tym sądy są swoiście nierychliwe, zbiurokratyzowane i ociężałe. W Polsce mamy jeden z najwyższych w Europie współczynników liczby sędziów (cieszących się szczególnymi przywilejami w tym specjalnym immunitetem zapewniającym w zasadzie w wielu przypadkach bezkarność ) na 100 tys. obywateli, a jednocześnie jeden z najdłuższych okresów rozpatrywania spraw przez sędziów… A przecież władza sądownicza powinna sprawie, szybko, skutecznie i sprawiedliwie rozstrzygać, a kara adekwatna do czynu i nieuchronna.

Dziś widzimy jak naiwna nieodpowiedzialna była „gruba kreska” oraz koncepcja prof. Adama Strzembosza, że skompromitowane w okresie PRL środowisko sędziowskie „oczyści się samo”. Bo przecież wśród ówczesnych sędziów byli liczni członkowie PZPR, a także ludzie mniej lub bardziej oficjalnie współpracujący z brutalnym komunistycznym aparatem przymusu. Ci ludzie swoiście pojmowali niezawisłość sędziowską. Korporacja sędziowska nie usunęła sama z siebie ani jednej osoby za haniebne wyroki z okresu stanu wojennego czy z lat wcześniejszych, w których prześladowano niewinnych ludzi. No i mamy skutki, bo nawet jeśli już nie tak wielu sędziów z tamtych lat orzeka, to w okresie po 1989 roku mieli jednak wpływ na kształtowanie młodszego pokolenia. A czym skorupka nasiąknie za młodu, tym trąci na starość.

Zaangażowanie sędziów w politykę w bardzo skrajny i jednostronny sposób jeszcze bardziej obniża zaufanie Polaków do tej grupy zawodowej. Przykładem podejścia sędziów może być niedawny wpis na warszawskim profilu Twitterowym Stowarzyszenia Iustitia. Sędzia prowadzący konto internetowe porównał lidera PiS do Hitlera. To pokazuje, że sędziowie chętnie angażują się w spory polityczne. Stając po jednej stronie sporu są nieobiektywni. Cierpią na tym uczciwi i rzetelni sędziowie. Poza tym środowisko sędziowskie ciągle nie potrafi poradzić sobie ze sprawą lustracji i oświadczeń majątkowych. Sędziowie już dawno powinni składać oświadczenia majątkowe, skoro mogą to robić posłowie, senatorowie czy samorządowcy, to dlaczego sędziowie mają być zwolnienie ze stosowania mechanizmów transparentności. To standard demokracji zachodnich.

Według badania CBOS (34/2016) uczciwość i rzetelność zawodową sędziów nisko ocenia 27 % badanych, 41 % średnio a wysoko zaledwie 18 %. Tymczasem wśród części elit sędziowskich dominuje samozadowolenie. Podczas kongresu sędziów prominentna sędzina środowisko sędziowskie określiła jako „zupełnie nadzwyczajną kastę ludzi”. Kastę, czyli zamkniętą grupę dziedziczącą przywileje i status. W kolei wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Biernat, pytany o koniec kadencji swojego szefa, odparł, że „sędzia Rzepliński jest nieśmiertelny” – to bardzo obrazowy przykład tego, jakie mniemanie mają o sobie sędziowie. Zatem nadszedł najwyższy czas na zmiany w wymiarze sprawiedliwości.

 

Jan Maria Jackowski

Źródło: Niedziela Ogólnopolska 42/2016