Opublikowano w kategorii: Publikacje prasowe

Miesięcznik W Nasze Rodzinie:Nadzwyczajna kasta ludzi

Nieżyjący już Zbigniew Romaszewski – niezłomny działacz opozycji i legendarny obrońca praw człowieka w czasach PRL, a po 1989 wieloletni senator – mawiał, że ze wszystkich reform po okrągłym stole, najgorzej się udała się reforma wymiaru sprawiedliwości. I rzeczywiście, w Polsce proporcjonalnie wydajemy najwięcej na obywatela na sądy z wszystkich krajów Unii Europejskiej, a na rozstrzygnięcia czekamy latami sytuując się na drugim miejscu od końca z wszystkich państw członkowskich UE! Każdy z parlamentarzystów, który przyjmuje obywateli na dyżurach, może potwierdzić, że jednymi z najczęstszych spraw są skargi pokrzywdzonych przez wymiar sprawiedliwości. W skali kraju są to dziesiątki tysięcy osób.

Żyjemy przecież w kraju, w którym sędziowie w praktyce nie odpowiadają za swoje błędy i przewinienia, a zwykły obywatel trafia do więzienia za przywłaszczenie batonika za 99 groszy. Trudno nie zauważyć, że w III RP nie potrafiono osądzić zbrodniarzy stanu wojennego i masakry robotników z 1970 roku i nadal orzekają dyspozycyjni sędziowie komunistyczni. Na przestrzeni 27 lat robiono wszystko, aby sędziom, którzy gorliwie stosując socjalistyczne prawo i niszczyli opozycję nie stała się krzywda. To sądy w Polsce po 1989 wypuszczały z aresztów gangsterów, a osoby walczące w imieniu państwa z korupcją skazywały. Posłanka PO, która wzięła łapówkę i co do tego nie mieli nawet wątpliwości jej klubowi koledzy, okazała się „niewinna”. O skali patologii w sądownictwie pisał publicysta Andrzej Stankiewicz: <<Głośna dziś afera reprywatyzacyjna w stolicy –- nie byłaby możliwa, gdyby nie przyczyniły się do niej sądy, wyznaczając szemranych „kuratorów” do szukania właścicieli nieruchomości, którzy wedle metryk mają w tej chwili po 120–140 lat. Afera Amber Gold także by nie wybuchła, gdyby sądy gospodarcze i karne działały normalnie”.

To Trybunał Konstytucyjny orzekł zgodnie z oczekiwaniami ówczesnej władzy, że przedłużenie wieku emerytalnego jest zgodne z konstytucją, pozwolił na zawłaszczenie przez państwo 150 miliardów złotych prywatnych oszczędności obywateli w ramach OFE, utrącił lustrację i otwarcie zawodów prawniczych uchwalone w latach 2005 – 2007. Sędziowie nie reagowali w przeszłości gdy sądy zabierały rodzicom dzieci z powodu biedy, sędzia Milewski uzgadniał dogodny dla Tuska termin rozprawy. Sędzia Piotr R. został przyłapany na jeździe samochodem pod wpływem alkoholu i uniknął odpowiedzialności w imię obrony „niezawisłości sędziowskiej”. Sędziowie SN i NSA (Henryk Pietrzkowski i Bogusław Moraczewski) prowadzili rozmowy i wysyłali do siebie sms-y, które mogły mieć podtekst korupcyjny i ich sprawa została umorzona. Przykładem bezkarności tego środowiska może być sprawa sędziego Łączewskiego, który miał oferować pomoc w działaniach przeciw rządowi i wobec którego rzecznik dyscyplinarny przy Krajowej Radzie Sądowniczej chciał umorzyć postępowanie. Dopiero ujawnione w mediach ustalenia biegłych, że sędzia kłamał twierdząc, że jest niewinny bo ktoś podszywał się pod niego i włamał się do jego komputera, nadała tej skandalicznej sprawie nowe impulsy.

Czy choroba, która trawi wymiar sprawiedliwości – której przyczyną jest między innymi szkodliwa i naiwna by nie powiedzieć, że głupia wypowiedź Adama Strzembosza, że „sądy same się oczyszczą” –  skłoniła prominentnych przedstawicieli tego środowiska do refleksji, do wyciągnięcia wniosków i zaproponowania naprawy? Czy wydziały praw, utytułowani profesorowie, organizacje prawnicze,  prominentni prawnicy zajmowali w tej kwestii stanowisko? Czy raczej koncentrują się na ochronie swoich gigantycznych przywilejów, w tym specjalnego systemu emerytalnego i atakowaniu demokratycznie wybranego parlamentu i rządu, który jest zdeterminowany by naprawić trzecią władzę pozostająca w stanie zapaści. Z wypowiedzi prominentnych przedstawicieli tego środowiska podczas kongresu sędziów wynika jasno, że koncentrują się na obronie kastowych przywilejów stając w obronie partii, która przegrała wybory i próbując ingerować w prerogatywy prezydenta.

Sędziowie podczas kongresu sami określili kim są. Sędzia Irena Kamińska, środowisko sędziowskie określiła jako „zupełnie nadzwyczajną kastę ludzi”. Kastę, czyli zamkniętą grupę dziedziczącą przywileje i status. Dlatego dla dobra Polaków i Polski trzeba wspierać gabinet Beaty Szydło zdeterminowany do naprawy sytuacji. Dobrze, że rząd zaproponował nowe regulacje by sędziowie mieli obowiązek – podobnie jak parlamentarzyści, ministrowie i samorządowcy – składania jawnych oświadczeń majątkowych, co jest czymś oczywistym i powinno obowiązywać w Polsce od wielu lat. Projekt zakłada również wprowadzenie lepszych dla obywateli zasad orzekania o wysokości rekompensat za przewlekłość postępowań oraz wprowadzenie nowej kary dyscyplinarnej polegającej na czasowym obniżeniu wynagrodzenia sędziego i wydłużenie okresu, w którym będzie można wszcząć postępowanie dyscyplinarne wobec sędziego. Jednak to dopiero początek przywracania normalności w tym segmencie państwa.

 

Jan Maria Jackowski

 

Źródło: Miesięcznik W Naszej Rodzinie