Opublikowano w kategorii: Publikacje prasowe

Tygodnik Niedziela- Sól ziemi: Reprywatyzacja i roszczenia

Istota afery reprywatyzacyjnej w Warszawie sprowadza się do stworzenia przez niektórych polityków parasola politycznego do działań o charakterze zorganizowanej przestępczości. Grupa prawników, urzędników i biznesmenów wykorzystywała luki w prawie oraz fakt jednego z największych zaniedbań III RP w obszarze społeczno- gospodarczym – czyli braku ustawy reprywatyzacyjnej jasno określającej zasady zwrotu – i dzięki temu mogła rozwijać patologiczny proceder zwany dziką reprywatyzacją. Wiceminister  sprawiedliwości Patryk Jaki skomentował zaistniałą sytuację następująco: „Tutaj jakaś działka, tutaj nieruchomość kupiona za 50 złotych, a warta miliony. Tu się zgubi pismo. (…) Najbardziej bulwersuje tragedia tysięcy ludzi zastraszanych i wyrzucanych z kamienic. O nich zapomina się w tym wszystkim. 90-letni ludzie zostawali bez dachu nad głową, bo elity prawnicze potrzebowały kolejnych setek milionów złotych”.

Afera reprywatyzacyjna w Polsce wybuchła gdy w Unii Europejskiej ożywia się dyskusja się na temat nierozliczonych strat materialnych spowodowanych przez Niemcy w wyniku wywołania przez Adolfa Hitlera II wojny światowej. Grecja w 2012 roku powołała specjalną państwowa komisję, która miała oszacować straty, jakie ten kraj poniósł gdy Niemcy w latach 1941 – 1944 okupowały ten kraj. Według ustaleń tej komisji straty Grecji w wyniku działań Niemców wynoszą 108 miliardów euro na odbudowę infrastruktury zniszczonej przez niemieckiego okupanta oraz 54 miliardy euro z tytułu kredytów z greckiego banku emisyjnego. Co więcej, komisja ustaliła – wbrew twierdzeniom obecnych władz niemieckich – że Grecja nie otrzymała repatriacji wojennych i choć na razie w sprawie jeszcze się nie toczy postępowanie sądowe, to prędzej czy później należy się go spodziewać, a będzie ono miało precedensowe znaczenie dla całej Europy.

Polska była szczególnie doświadczona przez Niemcy w czasie II wojny światowej. Prof. Alfons Klafkowski z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, który bezpośrednio po wojnie przeprowadził badania szkód poniesionych przez Polskę, oszacował straty Polski na 480 mld USD według kursu z 1988 r, czyli 1 bilion dolarów w cenach z 2016 roku. Miastem szczególnie doświadczonym była Warszawa. Warto może przypomnieć, że po Powstaniu Warszawskim Niemcy wywieźli do Rzeszy – jak wynika ze źródeł zgromadzonych w Instytucie Pamięci Narodowej – 45 tysięcy wagonów dobytku. Rabowali nie tylko mienie prywatne, ale także komunalne, nawet kable, latarnie, krawężniki, a następnie przystąpili w sposób planowy do niszczenia tego, czego nie można było wywieźć. Wysadzali kwartał po kwartale budynki, kościoły, świątynie, pałace, gmachy użyteczności publicznej, fabryki, torowiska, ulice, wiadukty, dworce. Działali z premedytacją i w sposób niezwykle zorganizowany.

W 2004 roku, między innymi z mojej inicjatywy jako ówczesnego przewodniczącego Rady m. st. Warszawy, ówczesny prezydent Warszawy śp. prof. Lech Kaczyński powołał specjalny zespół do oszacowania strat stolicy Polski. „Całość strat materialnych – napisano w jego konkluzji – poniesionych przez miasto i jego mieszkańców szacujemy na 18,20 miliarda zł (według wartości złotówki z sierpnia 1939 r.), co czyni kwotę 45,3 miliardów dolarów (według wartości obecnej). Zostało to wyliczone przy zastosowaniu przelicznika: 1$ = 5,31 zł (według kursu z marca 1939 r.) i po przyjęciu, że wartość dolara z lata 1939 roku była 13,24 razy wyższa niż obecnie”.

Ponieważ na gruncie prawa międzynarodowego upowszechnia się doktryna, że roszczenia majątkowe nie ulegają przedawnieniu i zarówno Grecja jak i Polska, a także inne kraje, nie otrzymały stosownych rekompensat, kwestia określenia stopnia strat oraz rozstrzygnięcia związanych z tym problemów będzie przedmiotem dyskusji w wymiarze międzynarodowym.

 

Jan Maria Jackowski

Źródło: Niedziela Ogólnopolska