Opublikowano w kategorii: Publikacje prasowe

Miesięcznik W Naszej Rodzinie – Ideologia bezpieczeństwa demograficznego

Inwazja seksu w kulturze masowej jest jedną stroną medalu, który ma również drugie oblicze, raczej skrywane i mniej widoczne. Doświadczamy bowiem rozwoju nowego totalitaryzmu, zjawiska, które polega na atakowaniu  rozumu oraz woli ducha. Według Michela Schooyansa, autora głośnej książki „Aborcja i polityka”, ten totalitaryzm niszczy integralność fizyczną człowieka, zabija człowieka, a także stara się zawładnąć psychiką człowieka, jego zdolnością rozumowania i decydowania w całkowitej wolności. Jego paliwem jest ideologia bezpieczeństwa demograficznego: według której życie ludzkie stanowi dla człowieka zagrożenie. Należy je niszczyć, i nierzadko tkanki ludzkie pozostające po tych „zabiegach” są używane w różnych celach, również do konsumpcji. Można więc powiedzieć, że mamy do czynienia ze specyficzną odmianą kanibalizmu.

Ideologia bezpieczeństwa demograficznego ma swoich trzech klasyków. Pierwszy, to Thomas Malthus (1766 – 1834), duchowny anglikański i ekonomista, profesor w College of Haileybury, który w swojej teorii ludnościowej głosił, że występuje stała tendencja do nadmiernego przyrostu ludności w stosunku do istniejących możliwości jej utrzymania. Ta dysproporcja była jego zdaniem przyczyną występowania czynników restrykcyjnych, takich jak: nędza, bezrobocie, klęski głodowe, wzmożona śmiertelność. Dlatego Malthus zalecał ograniczanie przyrostu biednej ludności, gdyż inaczej światu będzie zagrażał głód. Pisał w eseju Prawo ludności: „Wszystkie dzieci, które się rodzą ponad ilości, które są potrzebne, aby utrzymać populację na określonym poziomie, muszą koniecznie zginąć, chyba że ustąpią im miejsca dorośli przez swoją śmierć”.

W dzisiejszym świecie w sposób szczególny odżyły koncepcje Malthusa. Przybrały one bardzo konkretną formę neomaltuzjanizmu podkreślającego konieczność ograniczenia przyrostu naturalnego „ludów i klas niższych”, których zbyt szybkie rozmnażanie zagraża rzekomo „ludom cywilizowanym”. Ponieważ większość krajów wysoko rozwiniętych przeżywa poważną depresję demograficzną i ekonomiczną, nasila się tendencja, by między krajami bogatej Północy i biednego Południa, i Wschodu, postawić nowy mur, na wzór rzymskiego limes, oddzielający sytych od głodnych.

Ideologia rasistowskiej izolacji wyraża się w przekonaniu: musimy za wszelką cenę chronić nasz dobrobyt, więc się oddzielamy. Ponieważ jednak u nas nie ma przyrostu demograficznego, musimy powstrzymać przyrost ludności w krajach biednych i odwrócić niepokojącą proporcję, że biały człowiek stanowi zaledwie 15 proc. populacji. Więc różne autorytety głoszą poglądy, że na przykład „matka-natura” nie może utrzymać przy życiu więcej niż 2 miliardy ludzi. Przez wiele lat była to główna teza Klubu Rzymskiego. Tezę tę i zalecenia polityki antynatalistycznej spotykamy, w zmodyfikowanej i często zawoalowanej formie, w centralnych publikacjach Funduszu Rozwoju Narodów Zjednoczonych i innych agendach ONZ, różnych światowych gremiach bankowych, jak Bank Światowy, strukturach ekonomicznych i politycznych, departamentach rządowych i fundacjach prywatnych, jak Fundacja Forda czy Fundacja Rockefellera.

Drugi, mniej znany od Malthusa prekursor ideologii bezpieczeństwa demograficznego, to sir Francis Galton (1822 – 1911), angielski lekarz i przyrodnik, twórca nauki, którą określił mianem eugeniki. W swojej myśli czerpał wiele z ewolucjonizmu Karola Darwina, którego był bliskim krewnym. Zdaniem Galtona przyroda sama nie przeprowadza odpowiedniej  selekcji. Wobec tego należy wprowadzić sztuczną selekcję i lekarze powinni przystępować do wyboru osobników, którzy będą mogli przekazywać życie oraz dokonywać eliminowania nieprzydatnych. Selekcji więc ma dokonywać lekarz (stąd medykalizacja współczesnego totalitaryzmu), a kryterium zdolności do życia wyznacza sukces życiowy mierzony miarą bogactwa. Ci, którzy nie posiadają ustalonych cech, nie zasługują na reprodukcję i przekazywanie daru życia następnym pokoleniom.

Trzecim „guru” ideologii bezpieczeństwa demograficznego była kobieta, zmarła w 1966 roku Margaret Sanger,  neomaltuzjanistka, inicjatorka ruchu eugenicznego w USA lat dwudziestych oraz prekursorka „rewolucji seksualnej” . Była również założycielką IPPF (Międzynarodowej Federacji Planowania Rodziny), a także osobą znaną ze swych rasistowskich poglądów i kontaktów z III Rzeszą, między innymi zaprosiła do USA Eugena Fishera, doradcę Hitlera w sprawach „higieny rasowej”. Optowała za przymusową sterylizacją ludzi uznawanych za niepełnowartościowych i proponowała trzymanie ich w specjalnych obozach pracy. W kręgach specjalistów znany jest fakt, że w sangerowskim periodyku „Birth Control Reviev” drukowano pochlebne materiały o niemieckich eugenistach, w tym ich artykuły.

Koncepcje wyrażane między innymi przez Margaret Sanger uświadamiają nam dwie kwestie: po pierwsze, że w USA nastąpiło skrzyżowanie tradycji maltuzjańskiej z tezami rasistowskimi. Po drugie, że maltuzjanizm bezpośrednio łączy się z rasizmem i pozostaje w koniecznym związku z określoną koncepcją państwa. W świetle tej koncepcji państwo skrupulatnie musi dobierać swoich członków i pełne obywatelstwo nadaje się wraz z osiągnięciem określonego wieku i wykazaniem się, że jest się przydatnym państwu. Jest to motywowane tym, że do państwa należy stworzenie lepszego jutra, wiec jest ono jak najbardziej uprawnione do „polepszania rasy ludzkiej”. Hitler na przykład zalecał, aby państwo nadawało obywatelom „prawo do prokreacji” lub nakazywało sterylizację. „Państwo – czytamy w „Mein Kampf” – winno stosować najnowsze osiągnięcia medycyny, aby objaśnić swoją religię; musi ogłosić, iż żaden osobnik poważnie chory lub dotknięty wadą dziedziczną (…) nie ma prawa rozmnażać się, zatem należy pozbawić go fizycznej ku temu zdolności”.

Margaret Sanger lansowała też pogląd, że wszyscy mamy prawo do maksymalnej przyjemności indywidualnej, a zatem powinniśmy się opowiadać za wolną miłością. Jeżeli rację istnienia wyraża użycie, a rodzina nam w tym przeszkadza, gdyż oznacza odpowiedzialność i obowiązki, to występujmy przeciwko rodzinie i macierzyństwu. Dziecko bowiem jest agresorem, ryzykiem, które należy usunąć, zabić, jeżeli  psuje radość przyjemności. Za poglądami Margaret Sanger kryła się koncepcja według której należy rozdzielić to, co stanowi fundament rodziny, czyli przekazywanie daru życia w zjednoczeniu małżonków i ograniczyć relacje między ludźmi do przyjemności uprawiania seksu bez dzieci.

To Margaret Sanger ukuła takie terminy  jak „planowanie rodziny” czy „dziecko chciane”. Przewodnicząca Światowej Organizacji na Rzecz Rodziny, Christine de Marcellus Vollmer, opisując skutki teorii Sanger stwierdziła: „Jednak statystki informują, że 91 proc. dzieci bitych w ramach wychowania domowego, to właśnie dzieci zaplanowane, chciane. Pojawiły się jako kolejna zdobycz. Po ściśle zaplanowanym terminie kupna domu, samochodu, jachtu, przychodzi czas posiadania dziecka. To prowadzi nas do prostego wniosku. Gdy dzieci przychodzą na świat mocą własnego prawa – są w obliczu tego prawa całkowicie akceptowane. Gdy zaś przychodzą według ukartowanego z góry planu życiowego, są ograniczane w prawach. Takie dzieci stają się produktami, towarami, nabywanymi w ustalonym terminie. I to one – jeśli stwarzają niedogodności – stają się dziećmi <<niechcianymi>> i są bite”.

Ideologia bezpieczeństwa demograficznego jest osnową cywilizacji śmierci. Jest wyrazem koncepcji, w której człowiek czyni siebie samego źródłem życia i śmierci, panem swej egzystencji oraz sankcją orzekającą o istnieniu drugiego człowieka, słabszego, chorego lub arbitralnie uznanego za niepożądanego. Nie ma zatem miejsca dla człowieka, z jego godnością, podmiotowością i przyrodzonymi prawami, w tym fundamentalnym prawem do życia od poczęcia do naturalnej śmierci.

 

Jan Maria Jackowski

Źródło: W Naszej Rodzinie 1/2016