Opublikowano w kategorii: Publikacje prasowe

W naszej rodzinie: O narodowa politykę energetyczną

Wyniki wyborów otwierają szanse na nowe spojrzenie na kwestie bezpieczeństwa energetycznego Polski. Tym bardziej, że w obliczu coraz wyższych cen energii trwa ogólnoeuropejska dyskusja. Wiele krajów reorientuje swoje strategie energetyczne. Tymczasem Polska dysponując ogromnymi złożami naturalnych surowców energetycznych takich jak np. węgiel, które mogą zapewnić samowystarczalność na 150 lat, poprzez nieudolność i niekompetencję – a może i świadome działanie własnych władz w ostatnich 8 latach – sama się rozbraja i uzależnia od rozwiązań korzystnych dla innych.
Co w tej sytuacji robić? Twardo stąpać po ziemi i realizować narodową politykę energetyczną pamiętając o siedmiu przesłankach:
1. Nie ma co liczyć na tak zwaną solidarność europejską i wspólną politykę energetyczną. Oczywiście trzeba o to bardzo mocno zabiegać, bo obecna sytuacja jest sprzyjająca. Lecz – jak poucza doświadczenie – nie można na tym budować zamków na piasku, ponieważ w kluczowych krajach UE zawsze zwycięży pragmatyzm i chęć załatwiania swojego interesu z Rosją kosztem takich krajów jak Polska. Tym bardziej, że w sytuacji konfliktów na Bliskim Wschodzie bardzo wzrasta rola i siły Rosji. Trzeba bardziej polegać na sobie, a mniej na innych. Naiwna jest wiara w to, że wspólna polityka może być sprzeczna z dążeniami największych krajów UE, które tradycyjnie zawsze dogadują się z Rosją ponad naszymi głowami.
2. Trzeba w obecnej sytuacji renegocjować różne konwencje klimatyczne wraz z kwotami emisji CO2 i limitami energii ekologicznej, by pod ideologiczną przykrywką szlachetnego celu, jakim jest ochrona środowiska naturalnego, nie zobowiązać Polski do takich rozwiązań energetycznych, które wykończą nas ekonomicznie, co już mam miejsce. Brak takich działań będzie oznaczał zgodę na przekształcenie Polski w strefę półkolonialną. Bo współcześnie kraje podbija się nie armią, ale regulacjami międzynarodowymi.
3. Nie ma sensu wymachiwać szabelką i konfliktować się z Rosją ponad konieczną miarę. Finalnie jesteśmy obecnie i tak uzależnieni od Rosji, a nasi partnerzy z UE prędzej dogadają się z Moskwą, niż będą solidarni wobec nas. Polityka romantycznej bohaterszczyzny zawsze kończy się źle dla słabszego. Nie ma co również w ciemno umierać za Ukrainę, bo Kijów przy okazji „wojen gazowych” kręci swoje lody i po cichu dogaduje się z Moskwą. Za taką politykę płaci potem całe społeczeństwo coraz wyższymi cenami energii.
4. Należy mniej gadać o dywersyfikacji i racjonalizacji dostaw surowców energetycznych, a konsekwentnie długofalowo ją realizować.
5. Konieczna jest zoptymalizowana, spójna i konsekwentna narodowa polityka energetyczna na najbliższe kilkadziesiąt lat oraz konkretne decyzje w sprawie właściwego wykorzystania naszych surowców energetycznych.
6. Nie działać emocjonalnie i nie dać sobie narzucić przez różne grupy nacisku rozwiązań kosztownych i obciążających na dziesięciolecia przyszłe pokolenia. Obecną sytuację na przykład wykorzystuje lobby atomowe, które chce przeforsować budowę w Polsce elektrowni atomowych stanowiących jedną z najdroższych technologii pozyskiwania energii. To propagandowe mity, że energia atomowa jest bezpieczna, nieszkodliwa dla środowiska, że jest tania i uniezależnia nas energetycznie. Po pierwsze, Polska nie ma własnych wystarczających złóż uranu, więc elektrownie atomowe wcale nie oznaczają uniezależnienia surowcowego, a wręcz odwrotnie, uzależnienie od zagranicznego dostawcy paliwa jądrowego i odbiorcy odpadów radioaktywnych. Po drugie, energia atomowa wcale nie będzie tańsza, bo koszt budowy takiej elektrowni jest gigantyczny i musi się zwrócić, a poza tym trzeba policzyć astronomicznie koszty jej utylizacji po zakończeniu eksploatacji i użytkownik końcowy – czyli każdy odbiorca energii – musi za to wszystko zapłacić. Elektrownie jądrowe na świecie produkują zaledwie ok. 15 proc. energii elektrycznej, zużywając ponad 70 proc. środków przeznaczonych w skali światowej na rozwój energetyki. Nie łudźmy się! W ten sposób za pieniądze biednego kraju, jakim jest Polska, mają być uratowane francuskie państwowe koncerny atomowe.
7. Trzeba postawić na źródła energii, które mamy u siebie – te tradycyjne z surowców kopalnych, jak również te ekologiczne i odnawialne. Mamy całkiem sporo gazu ziemnego, który już obecnie pokrywa 1/3 naszego zużycia. Ze źródeł odnawialnych najwyższy potencjał w Polsce ma energia geotermalna, która ze względów ideologicznych i lobbingowych jest administracyjnie zwalczana. Niższe są zasoby biomasy, energii słonecznej oraz energii wody i wiatru, przy czym minusem stosowania energetyki wiatrowej jest niszczenie krajobrazu, jak również niska opłacalność ekonomiczna. Eksperci podkreślają, że rozwój cywilizacyjny Polski w XXI wieku wymaga narodowego programu zwiększenia efektywności energetycznej i oszczędności energii średnio 3-5 proc. rocznie oraz przynajmniej takiego samego wzrostu produkcji energii. Postulują oni, aby Polska oparła się na własnych zasobach energii, których mamy pod dostatkiem. Należy pamiętać, ze wyprodukowanie 1 MW energii elektrycznej z węgla kosztuje 160 zł, z wiatraków i fotowoltaniki – 350, a z energii atomowej 550 zł.

Jan Maria Jackowski

Źródło: Miesięcznik – W naszej rodzinie 11/2015